Krakowskie lotnisko w Balicach zajęło 3. miejsce w Europie pod względem opóźnień lotów przekraczających godzinę. Dane pokazują, że pasażerowie Kraków Airport czekają średnio aż 138 minut – najdłużej na całym kontynencie. Sytuację ma poprawić modernizacja systemu naprowadzania samolotów, która rozpocznie się w maju 2026 roku.
Z analizy AirAdvisor, obejmującej blisko 9,6 mln lotów w Europie, wynika, że niemal co dwudziesty rejs z Krakowa był opóźniony o ponad godzinę. Dokładnie 4,99 proc. połączeń przekroczyło ten próg. To mniej niż w przypadku największych lotnisk, takich jak Manchester czy Palma de Mallorca, ale o pozycji Krakowa w rankingu zdecydował inny czynnik – długość opóźnień.
Pod tym względem Balice nie mają sobie równych. Średni czas opóźnienia przekroczył 138 minut i był najwyższy w pierwszej dziesiątce zestawienia. W praktyce oznacza to, że pasażerowie znacznie częściej niż gdzie indziej mierzą się nie tylko z przesunięciem lotu, ale z poważnym zakłóceniem całej podróży.
Dlaczego port, który obsługuje około 58,5 tys. operacji rocznie, wypada gorzej niż największe europejskie huby? Kluczowe znaczenie ma jego położenie. Lotnisko znajduje się w dolinie Wisły, gdzie często występują mgły ograniczające widzialność. Według danych, takie warunki utrudniają operacje średnio przez 66 dni w roku. Szczególnie trudny był grudzień 2025 roku. Procedury ograniczonej widoczności obowiązywały wtedy przez ponad 200 godzin. W praktyce oznaczało to wstrzymania lądowań, oczekiwanie na poprawę pogody lub przekierowania samolotów do innych miast.
Dodatkowym problemem jest siatka połączeń. Najpopularniejsze kierunki z Krakowa prowadzą do dużych, przeciążonych portów przesiadkowych – Frankfurtu, Amsterdamu i Monachium. Każde opóźnienie w takim systemie łatwo przenosi się dalej, powodując efekt domina w całej podróży. Eksperci zwracają uwagę, że średniej wielkości lotniska są w takich sytuacjach bardziej podatne na zakłócenia niż największe huby. Przy mniejszej przepustowości operacyjnej trudniej nadrobić opóźnienia i przywrócić regularność ruchu.
Przełom ma przynieść zaplanowana inwestycja. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej rozpocznie 4 maja 2026 roku wymianę systemu ILS/DME, który działa w Krakowie od ponad dwóch dekad. Prace mają zakończyć się 1 października i będą prowadzone szybciej niż standardowo przy tego typu modernizacjach. Najważniejsza zmiana nastąpi jednak później – po certyfikacji systemu do kategorii ILS CAT II, planowanej na pierwszy kwartał 2027 roku. Nowa technologia pozwoli na lądowanie przy znacznie gorszej widzialności, nawet poniżej 300 metrów. Szacuje się, że dzięki temu możliwe będzie obsłużenie nawet 80 proc. lotów, które dziś w sezonie mgieł są odwoływane lub opóźniane.





















