Pasażerowie porannego lotu Ryanaira z Krakowa do Liverpoolu spędzili na lotnisku niemal cały dzień. O sprawie rozpisują się brytyjskie media, opisując wielogodzinne oczekiwanie, skargi podróżnych i problemy z komunikacją przewoźnika.
Poranny lot Ryanaira z Krakowa do Liverpoolu zamienił się dla pasażerów w niemal całodobowe oczekiwanie na lotnisku. O sprawie rozpisują się brytyjskie media, opisując wielogodzinne opóźnienie, skargi podróżnych i problemy z komunikacją przewoźnika.
Samolot linii Ryanair obsługujący rejs FR6359 z Krakowa do Liverpoolu miał wystartować w poniedziałek o godz. 8.55. Jak opisuje brytyjski „Liverpool Echo”, pasażerowie byli już przy bramce, gdy otrzymali informację o niewielkim opóźnieniu. Nic nie wskazywało na to, że podróż rozpocznie się dopiero kilkanaście godzin później. Z relacji opublikowanych przez brytyjski dziennik wynika, że początkowo przewoźnik informował o drobnej usterce technicznej samolotu i zapowiadał podstawienie maszyny zastępczej. Kolejne godziny mijały jednak bez rozpoczęcia boardingu, a godzina odlotu była wielokrotnie przesuwana.
Według „Liverpool Echo” na lotnisku utknęło ponad 150 pasażerów. Wielu z nich skarżyło się przede wszystkim na brak bieżących informacji dotyczących sytuacji. Jak relacjonowali podróżni, komunikacja ze strony przewoźnika ograniczała się głównie do wiadomości SMS, a na lotnisku trudno było uzyskać szczegółowe wyjaśnienia dotyczące przyczyn opóźnienia i przewidywanego czasu odlotu. Dodatkowe niezadowolenie wywołały vouchery na posiłki i napoje przekazane oczekującym pasażerom. Ich wartość wynosiła 17 złotych. Jak zauważa brytyjski dziennik, według podróżnych kwota ta nie wystarczała nawet na zakup kawy w jednym z punktów gastronomicznych na lotnisku.
Z danych serwisów śledzących ruch lotniczy wynika, że samolot ostatecznie wystartował z Krakowa około godz. 0.40 we wtorek. Oznacza to, że opóźnienie wyniosło blisko 16 godzin względem planowanego czasu odlotu. Do Liverpoolu maszyna dotarła około godz. 2.00 czasu lokalnego.
Po publikacji artykułu Ryanair przekazał stanowisko brytyjskim mediom. Przewoźnik poinformował, że przyczyną opóźnienia była usterka techniczna wykryta przed lotem. Podkreślono, że bezpieczeństwo pasażerów pozostaje priorytetem, dlatego samolot nie mógł wystartować do czasu usunięcia problemu lub zapewnienia innej maszyny. Linia zapewniła również, że pasażerowie byli na bieżąco informowani o sytuacji oraz mieli możliwość zmiany rezerwacji lub rezygnacji z podróży i uzyskania zwrotu kosztów biletu. Ryanair przekazał także, że osobom oczekującym na lot zapewniono vouchery na zakup posiłków i napojów.
Tak długie opóźnienie oznacza, że pasażerom – w zależności od okoliczności i ostatecznej przyczyny opóźnienia – mogą przysługiwać prawa wynikające z unijnego rozporządzenia UE 261/2004. Obejmują one m.in. prawo do opieki podczas oczekiwania na lot, a w niektórych przypadkach również możliwość ubiegania się o odszkodowanie. O tym, czy będzie ono należne, decyduje jednak m.in. charakter usterki oraz to, czy przewoźnik wykaże, że opóźnienie było spowodowane nadzwyczajnymi okolicznościami.





















