Wisła Kraków pokonała Jagiellonię Białystok 2:0 w meczu 8. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Obie bramki zdobył Ángel Rodado, ale przewaga „Białej Gwiazdy” była znacznie większa, niż wskazuje końcowy wynik.
Spotkanie przy Reymonta zapowiadano jako jeden z hitów kolejki. Jagiellonia przyjechała do Krakowa z punktem przewagi nad beniaminkiem, jednak od pierwszych minut to gospodarze dyktowali warunki. Wisła grała agresywnie, szybko odzyskiwała piłkę i przez długie fragmenty nie pozwalała rywalom opuścić własnej połowy.
Pierwsza bramka padła w 14. minucie. Marko Božić dośrodkował z lewej strony, a Ángel Rodado wygrał pojedynek w polu karnym i precyzyjnym uderzeniem głową pokonał Sławomira Abramowicza. Jagiellonia nie potrafiła odpowiedzieć. Dorochódzący regularnie do sytuacji strzeleckich krakowianie kontrolowali grę, natomiast podopieczni Adriana Siemieńca przed przerwą nie oddali ani jednego celnego strzału i nie wywalczyli rzutu rożnego.
Po zmianie stron obraz spotkania się nie zmienił. W 53. minucie Rodado po raz drugi umieścił piłkę w bramce, ale znajdował się na pozycji spalonej. Trafienie nie zostało uznane. Wisła nadal atakowała i stwarzała kolejne okazje. W 76. minucie Abramowicz obronił groźny strzał Juliusa Ertlthalera. Niedługo później do siatki trafił Darijo Grujčić, lecz również ten gol został anulowany po analizie VAR. Jagiellonia pierwszy celny strzał oddała dopiero w 81. minucie. Było to najlepsze podsumowanie jej występu przy Reymonta. Goście nie potrafili zagrozić dobrze zorganizowanej defensywie Wisły ani przejąć kontroli nad spotkaniem.
W 87. minucie Wisła zdobyła drugą, tym razem prawidłową bramkę. Abramowicz odbił piłkę po strzale jednego z gospodarzy, a Rodado skutecznie dobił ją do siatki. Hiszpan skompletował dublet i przesądził o zwycięstwie „Białej Gwiazdy”. Napastnik udanie zastąpił Jordiego Sáncheza, który kilka dni wcześniej odszedł do Pogoni Szczecin. Rodado, wracający do pełnej dyspozycji po operacji barku, pokazał, że może ponownie przejąć rolę najważniejszego zawodnika ofensywy Wisły.
Krakowianie zakończyli mecz z ogromną przewagą w statystykach. Oddali 24 strzały przy zaledwie sześciu próbach Jagiellonii. W uderzeniach celnych było 7:1, a w rzutach rożnych aż 11:0. Współczynnik oczekiwanych goli wyniósł 1,48 do 0,24 na korzyść gospodarzy. Wynik mógł więc być znacznie wyższy. Wisła odniosła szóste kolejne ligowe zwycięstwo na własnym stadionie. Był to również czwarty z rzędu domowy mecz krakowian w Ekstraklasie, w którym zdobyli co najmniej dwie bramki. „Biała Gwiazda” przedłużyła także serię spotkań ze strzelonym golem. Wisła trafiała do siatki w każdym z ostatnich 24 meczów ligowych. Jagiellonia natomiast od ponad 12 lat nie potrafi wygrać przy Reymonta. Po raz ostatni wywiozła stąd trzy punkty 10 marca 2014 roku.
Podczas spotkania kibice Wisły odnieśli się do ujawnionej korespondencji Adriana Siemieńca z sędzią Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem. Trener Jagiellonii kontaktował się z nim 17 maja, w dniu ligowego meczu z GKS-em Katowice. Pytał o arbitra wyznaczonego do prowadzenia spotkania oraz możliwe kary dla zawodników. PZPN wszczął w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne. Z trybun przy Reymonta słychać było przyśpiewkę: „Sprawdźcie sędziego, Siemieniec pisał do niego”. Po meczu do sprawy nawiązała również Wisła, publikując w mediach społecznościowych grafikę stylizowaną na powiadomienie o nowej wiadomości.
W następnej kolejce krakowianie ponownie zagrają przed własną publicznością. Ich rywalem będzie Śląsk Wrocław. Jagiellonia podejmie Legię Warszawa, ale wcześniej zmierzy się z Olympiakosem w Lidze Europy.





















