Niedzielny kurs z fińskiego Rovaniemi skończył się dla pasażerów FlixBusa szybciej, niż planowano. Około godziny 7:30 autokar próbował przejechać pod wiaduktem kolejowym na ulicy Żelaznej. Prześwit – 2,9 metra. Wysokość pojazdu – około 3,5. Matematyka nie pozostawia złudzeń. Pasażerowie, którzy mieli dojechać w okolice dworca, wysiedli kilka ulic wcześniej. To miejsce jest oznaczone wyraźnym znakiem ograniczenia wysokości, a droga pod wiaduktem nie prowadzi do terminalu autobusowego. Według wstępnych ustaleń kierowca zjechał z wyznaczonej trasy, prawdopodobnie kierując się nawigacją. Nikomu nic się nie stało, ale naprawa dachu dalekobieżnego autokaru wartego ponad 1,5 mln zł nie będzie tania. Wiadukt też wymaga oględzin. A cała historia jest kolejnym dowodem, że nawet w dobie GPS-ów nie warto ignorować znaków drogowych.
























