Od 1 kwietnia 2026 r. kierowcy zapłacą więcej za przejazd autostradą A4 na odcinku Kraków–Katowice? Stalexport wystąpił właśnie o zgodę na kolejną podwyżkę. Cena podróży samochodem osobowym wzrośnie z 34 do 36 zł, mimo że koncesja wygasa już za rok.
Stalexport Autostrada Małopolska złożył do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wniosek o podniesienie stawek na dwóch bramkach: w Balicach i Mysłowicach. Propozycja zakłada wzrost opłaty dla aut osobowych z 17 do 18 zł za punkt poboru opłat, co oznacza, że jednorazowy przejazd całym odcinkiem A4 między Krakowem a Katowicami podrożeje do 36 zł. GDDKiA może odnieść się do wniosku, ale – jak co roku – nie ma narzędzi, by podwyżkę zablokować.
Koncesjonariusz tłumaczy kolejny wzrost cen rosnącymi kosztami utrzymania autostrady oraz prowadzonymi remontami. To powtarzający się argument, stosowany regularnie od lat. Stalexport przekonuje jednak, że korekta o złotówkę na bramce jest „niewielka”, a obecne stawki i tak są niższe niż maksymalne możliwe w świetle umowy ze stroną publiczną.
Remonty towarzyszą temu odcinkowi A4 od lat i stały się dla kierowców codziennością. Jak informuje Stalexport, tylko w 2025 roku wymieniono około 35 kilometrów nawierzchni, a w 2026 roku przebudowanych ma zostać kolejne 32 kilometry. Oznacza to, że jeszcze przed końcem przyszłego roku cała trasa między Krakowem a Katowicami będzie wyposażona w nową jezdnię – znacząco trwalszą, niż ta przejęta przez koncesjonariusza dwie dekady temu. Spółka podkreśla, że zgodnie z umową autostrada musi zostać przekazana państwu w „bardzo dobrym stanie technicznym”.
– Spółka zobowiązana jest do utrzymania trasy w bardzo dobrym stanie i w takim standardzie musi przekazać autostradę stronie publicznej za rok – przypomina rzecznik Stalexportu Daniel Gryt. To właśnie konieczność finalnych prac przed zakończeniem ponad 30-letniej koncesji ma uzasadniać kolejną podwyżkę.
Zmiany stawek obejmą również pojazdy cięższe. Dla kategorii 2–5, czyli od samochodów z przyczepą po ciężarówki, opłata na jednej bramce wzrosnąć ma z 52 do 55 zł. W przeliczeniu na cały odcinek daje to 110 zł zamiast dotychczasowych 104 zł. Stalexport zamierza zachować bonifikatę dla kategorii 2 i 3, więc auta osobowe z przyczepami i pojazdy dostawcze miałyby płacić 33 zł za bramkę – łącznie 66 zł za przejazd.
Kierowcy samochodów ciężarowych również odczują korektę: za pokonanie obu punktów poboru zapłacą 110 zł, co oznacza wzrost o 6 zł w stosunku do obecnej ceny. Koncesjonariusz zapewnia, że wszystkie wpływy są kierowane na inwestycje i bieżące utrzymanie infrastruktury, a skala podwyżek ma – jak twierdzi – odpowiadać rynkowym kosztom materiałów i robocizny.
Jednocześnie Stalexport przypomina, że obecne stawki nadal mieszczą się „poniżej pułapu maksymalnego” dopuszczonego w umowie zawartej przed laty ze stroną publiczną. To jednak słabe pocieszenie dla kierowców, którzy od 1 kwietnia po raz kolejny zapłacą więcej za przejazd jednym z najkrótszych płatnych odcinków w kraju.
Dobra wiadomość pojawi się dopiero po zakończeniu koncesji. 31 marca 2027 roku kończy się umowa, na podstawie której Stalexport pobiera opłaty na A4. Dzień później, 1 kwietnia 2027 roku, odcinek Kraków–Katowice przejdzie pod zarząd Skarbu Państwa. Dla kierowców oznacza to jedno: koniec opłat dla samochodów osobowych. O ile tegoroczna podwyżka jest niemal pewna, o tyle kolejnej już nie będzie.
Zarządzali autostradą A4 do Katowic. Teraz zajmą się… deweloperką – Puls Krakowa





















