AGH wprowadza kontrolę dostępu w Miasteczku Studenckim. Powodem ma być bezpieczeństwo

Jeszcze kilka lat temu wieczory na Miasteczku Studenckim AGH wyglądały podobnie – ktoś rozpalał grilla, ktoś inny grał na gitarze, a w powietrzu mieszał się zapach kiełbasek i dymu z rozmowami o wszystkim i o niczym. W czwartek, 9 października, ten obraz na chwilę się zmienił. Uczelnia ogłosiła, że od godziny 18 do północy wstęp do strefy rekreacyjnej będzie ograniczony tylko do posiadaczy legitymacji AGH i mieszkańców akademików. Reszta – nawet z kartą noclegową – miała zostać za bramą.

Decyzję ogłoszono dzień wcześniej w mediach społecznościowych Miasteczka Studenckiego AGH. W komunikacie zaznaczono, że „w godzinach 18:00–24:00 wprowadzona zostanie dodatkowa ochrona, która będzie weryfikować dokumenty uprawniające do przebywania na terenie strefy rekreacyjnej (grilloprzestrzeni)”. Uczelnia zapewniła, że zmiana ma charakter czasowy i wynika z troski o bezpieczeństwo mieszkańców Miasteczka. Choć decyzja dotyczyła tylko jednego wieczoru, spotkała się z dużym odzewem w internecie. W komentarzach pojawiły się zarówno głosy krytyczne, jak i te, które popierały działania władz uczelni.

Część absolwentów i studentów zwracała uwagę, że Miasteczko Studenckie AGH od lat pełni funkcję nieformalnego centrum życia studenckiego Krakowa, otwartego dla żaków z różnych uczelni. Ograniczenie dostępu wielu z nich odebrało jako odejście od tej tradycji. „Tak umiera legendarny klimat tego miejsca. Ogromna szkoda” – napisał jeden z absolwentów. Inni porównywali decyzję do prób „zamykania” otwartej przestrzeni, która przez dekady była symbolem integracji.

TYM ŻYJE KRAKÓW: Niewidomi mają problem z komunikacją w Krakowie. Dyrektor ZTP: Wszystko jest zgodnie z przepisami

Nie brakowało jednak również opinii, że wprowadzenie kontroli było uzasadnione. Wskazywano na problemy z porządkiem, hałasem i osobami postronnymi, które pojawiały się na terenie Miasteczka, szczególnie w weekendowe wieczory. „To nie jest teren publiczny, tylko przestrzeń uczelni, która odpowiada za bezpieczeństwo mieszkańców. Jeżeli pojawiały się incydenty, trudno się dziwić, że postanowiono je ograniczyć” – argumentowali zwolennicy decyzji.

W dyskusji przewijał się też temat kosztów utrzymania porządku. Niektórzy użytkownicy pytali, dlaczego uczelnia ma ponosić wydatki związane ze sprzątaniem po osobach spoza AGH. Inni odpowiadali, że Miasteczko zawsze było miejscem otwartym i nie należy zrywać z tym zwyczajem.

Pojawiły się również zarzuty dotyczące nierównego traktowania – część komentujących wskazywała, że ochrona zbyt łagodnie reaguje na grupy kibiców odwiedzających Miasteczko po meczach, podczas gdy studenci innych uczelni są legitymowani lub proszeni o opuszczenie terenu.

Władze uczelni nie opublikowały dodatkowych wyjaśnień, poza komunikatem informującym o charakterze czasowym wprowadzonej zmiany. Nie wiadomo, czy podobne rozwiązania będą w przyszłości stosowane częściej. Redakcja Pulsu Krakowa zwróciła się do uczelni z prośbą o oficjalne stanowisko w tej sprawie. Do sprawy będziemy wracać.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry