Nagranie z krakowskiego lotniska, na którym widać atak na grupę modlących się Żydów, ma już konsekwencje prawne. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył zawiadomienie do prokuratury, wskazując Radosława B. jako mężczyznę widocznego na nagraniach i zarzucając mu popełnienie przestępstw z nienawiści.
Do incydentu doszło 25 stycznia w godzinach popołudniowych, kiedy grupa ultraortodoksyjnych Żydów kończyła modlitwę w terminalu Kraków Airport przed odlotem do Izraela. Według relacji świadków modlitwa nie zakłócała pracy lotniska ani ruchu pasażerskiego. Mimo to w pewnym momencie do grupy podszedł mężczyzna, który – jak wynika z nagrania – zaczął krzyczeć, domagać się przerwania modlitwy i wypowiadać obraźliwe komentarze dotyczące pochodzenia i obecności Żydów w Polsce. W pewnej chwili miał także popchnąć jednego z modlących się.
Świadkowie relacjonowali później, że napastnik miał przy sobie identyfikator do złudzenia przypominający legitymację pracownika lotniska lub funkcjonariusza służb. Ten szczegół – uchwycony także przez osoby nagrywające zajście – budził szczególny niepokój wśród podróżnych. Wielu z nich nie reagowało w obawie, że mężczyzna faktycznie może pełnić funkcję służbową, co mogłoby mieć konsekwencje tuż przed odlotem.
Dopiero po chwili do interwencji wezwano Służbę Ochrony Lotniska oraz Straż Graniczną. Mundurowi wylegitymowali agresora, a grupa podróżnych mogła kontynuować odprawę i udać się na planowany lot do Izraela. W wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń fizycznych, choć pasażerowie podkreślali, że całe zajście miało charakter zastraszający i wprowadziło atmosferę strachu w terminalu.
Kiedy nagranie zaczęło krążyć w mediach społecznościowych, pojawiły się spekulacje, że napastnik mógł być pracownikiem portu lotniczego. W poniedziałek sprawę jednoznacznie skomentował prezes lotniska, Łukasz Strutyński – Osoba widoczna na nagraniu nie jest pracownikiem Kraków Airport, funkcjonariuszem żadnych służb ani przedstawicielem jakiegokolwiek przewoźnika lotniczego. To prywatny pasażer innego lotu – podkreślił w oświadczeniu.
W komunikacie dodano również, że lotnisko „nie ma i nie będzie miało zgody na agresję, mowę nienawiści ani jakiekolwiek formy dyskryminacji wobec pasażerów”. Port lotniczy zaznaczył, że interwencja służb była szybka, a bezpieczeństwo oraz komfort podróżnych pozostają absolutnym priorytetem.
OMZRiK wskazuje Radosława B. i składa zawiadomienie
We wtorek sprawa nabrała nowego wymiaru. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych poinformował, że po przeanalizowaniu wszystkich dostępnych nagrań złożył zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Krakowie, wskazując konkretnego mężczyznę – Radosława B. – jako osobę odpowiedzialną za agresję.
W zawiadomieniu wymieniono aż trzy artykuły kodeksu karnego, które – zdaniem Ośrodka – znajdują zastosowanie w tej sprawie: art. 257 k.k. – znieważenie z powodu narodowości, wyznania lub pochodzenia etnicznego, art. 256 k.k. – publiczne nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym i etnicznym, art. 119 k.k. – stosowanie gróźb wobec grupy osób z powodu ich narodowości, pochodzenia lub wyznania. Najpoważniejszy z zarzutów, określony w art. 119 k.k., zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności.
OMZRiK przekazał również, że według jego ustaleń Radosław B. miał opuścić Polskę i wyjechać do Wielkiej Brytanii. Organizacja podkreśliła jednak, że nie zwalnia go to z odpowiedzialności karnej, a polska prokuratura może prowadzić postępowanie niezależnie od miejsca pobytu podejrzanego.





















