Aleksander Miszalski po raz pierwszy odniósł się do wyniku referendum, w którym mieszkańcy Krakowa zdecydowali o jego odwołaniu. Były już prezydent miasta opublikował w poniedziałek rano oświadczenie w mediach społecznościowych. Przyznał w nim, że część krakowian straciła do niego zaufanie.
Według sondażowych wyników exit poll większość uczestników referendum opowiedziała się za odwołaniem zarówno prezydenta Krakowa. Frekwencja miała przekroczyć wymagany próg, dlatego wynik głosowania ma być wiążący.
Kilka godzin po zakończeniu referendum Aleksander Miszalski opublikował wpis, w którym podziękował mieszkańcom za udział w głosowaniu – Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem – napisał.
Były prezydent podkreślił, że dziękuje zarówno osobom, które go wspierały, jak i tym, które były wobec niego krytyczne. Jak zaznaczył, demokracja samorządowa polega na tym, że „to mieszkańcy mają ostatnie słowo”.
Miszalski przyznał również, że ostatnie miesiące były dla niego „bardzo ważną lekcją”. W swoim oświadczeniu stwierdził, że nie wszystkie decyzje udało się zrealizować zgodnie z planem – Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem – napisał.
W dalszej części wpisu były prezydent odniósł się do emocji wokół działań magistratu. Przyznał, że część decyzji sprawiła, iż wielu mieszkańców straciło do niego zaufanie. Jednocześnie zapewnił, że mimo politycznego sporu zawsze kierował się troską o miasto. Wskazał też najważniejsze wyzwania stojące przed Krakowem. Wśród nich wymienił plan ogólny, transport, mieszkania, rozwój komunikacji oraz jakość życia mieszkańców.
Na zakończenie zaapelował o zakończenie politycznych podziałów po referendum – Chcę zaapelować o jedno – żeby po tym referendum Kraków potrafił znowu być wspólnotą. Bo niezależnie od politycznych sporów wszyscy gramy do jednej bramki – napisał Aleksander Miszalski.
Oficjalne wyniki referendum ma podać Państwowa Komisja Wyborcza.





















