Gdy na początku stycznia miasto ogłaszało, że stadion Wisły Kraków zyskuje sponsora tytularnego, wszystko wyglądało na dopięte od A do Z. Była oficjalna informacja, było zarządzenie prezydenta, była jednoznaczna komunikacja: od 1 stycznia obiekt ma nosić nazwę „SYNERISE ARENA KRAKÓW – STADION MIEJSKI IM. HENRYKA REYMANA W KRAKOWIE”. Problem w tym, że – jak się później okazało – taka nazwa nie powinna w ogóle zostać wpisana do zarządzenia prezydenta. A pomyłkę wychwycili nie urzędnicy, lecz… kibice Wisły.
Kiedy pod koniec stycznia ogłoszono, że stadion przy ul. Reymonta zyskał sponsora tytularnego, komunikacja miasta była pewna, jednoznaczna i szeroko powielana: obiekt ma nosić nazwę „SYNERISE ARENA KRAKÓW – STADION MIEJSKI IM. HENRYKA REYMANA W KRAKOWIE”. Taką nazwę – zgodnie z oficjalnym zarządzeniem – zatwierdził 13 stycznia prezydent Krakowa.
Szybko jednak okazało się, że to, co w ratuszu przedstawiano jako finalne i dopracowane, wcale takie nie było. Nikt w urzędzie nie zauważył, że do nazwy stadionu wpisano element, którego… nie powinno tam być. Nie zauważyli tego prawnicy, nie zauważyła miejska jednostka odpowiedzialna za konkurs, nie zauważył sam prezydent, który dokument podpisał. Zauważyli za to kibice Wisły Kraków.
To właśnie oni, przeglądając zapisy konkursowe i warunki umowy, zaczęli na klubowych forach i w mediach społecznościowych pytać, skąd wzięło się słowo „Kraków” w części sponsorskiej. Dyskusja szybko nabrała tempa, bo coraz więcej osób dostrzegało, że nazwa z zarządzenia nie zgadza się ani z zasadami konkursu, ani z tym, co komunikowano podczas wyboru sponsora.
Przez dwa tygodnie miasto nie reagowało. W przekazach utrzymywano błędną nazwę, nie pojawiały się żadne sprostowania ani komunikaty wyjaśniające, czy to intencja, czy pomyłka. Dopiero 28 stycznia wydano kolejne zarządzenie – już nie podpisane przez prezydenta, lecz przez jego zastępcę. Dokument nr 171/2026 stwierdza, że potrzebne jest „sprostowanie omyłki pisarskiej” i że właściwa nazwa stadionu brzmi: „SYNERISE ARENA – STADION MIEJSKI IM. HENRYKA REYMANA W KRAKOWIE”. Bez dodatkowego „Krakowa” w części sponsorskiej. Innymi słowy: to nie kibice się pomylili. To urząd miasta.
Sprawa jest tym bardziej czytelna, że nic nie zmieniło się w samej umowie sponsorskiej – nie było żadnych nowych ustaleń, korekt czy renegocjacji. Korekty wymagał tylko dokument podpisany w gabinecie prezydenta, bo zawierał nazwę sprzeczną z obowiązującymi zasadami.
To nie pierwszy raz w ostatnich tygodniach, gdy prezydent Aleksander Miszalski musi korygować swoje błędy. W ubiegłym tygodniu opisaliśmy, że prezydent Krakowa przyznał się do pomyłki w liście skierowanym do premiera – dotyczyła ona statusu satelity HYPE. Jednocześnie Kancelaria Prezydenta Miasta poinformowała, że nie planuje kierowania formalnego sprostowania do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak przekazano, błąd uznano za „oczywisty” i niemający wpływu na meritum sprawy. Odpowiedź urzędu nadeszła dopiero po publikacjach medialnych oraz po serii szczegółowych pytań skierowanych przez redakcję. Więcej o tej sprawie przeczytacie w naszym artykule: Prezydent Miszalski przyznaje się do błędu w liście do premiera Tuska. Ale sprostowania nie wyśle – Puls Krakowa





















