Nazwisko Andrzeja Dudy coraz częściej pojawia się w kontekście przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Trzeba jednak pamiętać, że najnowszy sondaż dotyczący byłego prezydenta był badaniem ogólnopolskim, a nie krakowskim – dlatego jego wartość w ocenie realnych szans w Krakowie jest mocno ograniczona.
Po referendum, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego, rozpoczęła się polityczna giełda nazwisk potencjalnych kandydatów na nowego prezydenta miasta. Wśród nich zaczął pojawiać się także były prezydent RP Andrzej Duda, od lat związany z Krakowem. Spekulacje podgrzały wypowiedzi polityków PiS. Szef małopolskich struktur partii Łukasz Kmita przyznał, że Duda byłby „bardzo mocną kandydaturą” w walce o Kraków. Jednocześnie zaznaczył, że nie wie, czy były prezydent rzeczywiście chciałby wystartować.
Sam Andrzej Duda szybko odniósł się jednak do tych doniesień i stwierdził, że „absolutnie” nie rozważa startu w wyborach na prezydenta Krakowa.
Mimo tego jego nazwisko nadal pojawia się w kolejnych analizach i badaniach opinii publicznej. Według sondażu SW Research dla Onetu aż 59,2 proc. badanych odpowiedziało, że nie chce powrotu Andrzeja Dudy do aktywnej polityki. Pozytywnie taki scenariusz ocenia jedynie 23 proc. respondentów. Wyniki wyglądają dla byłego prezydenta szczególnie słabo w największych miastach. Tam przeciwko jego powrotowi do polityki opowiedziało się ponad 70 proc. ankietowanych.
Trzeba jednak podkreślić, że badanie nie dotyczyło samych wyborów w Krakowie ani mieszkańców miasta. Był to ogólnopolski sondaż dotyczący ewentualnego powrotu Andrzeja Dudy do polityki. Nie można więc traktować go jako realnego badania poparcia przed wyborami prezydenta Krakowa.
To ważne szczególnie dlatego, że Kraków po referendum stał się politycznie specyficznym przypadkiem. Głosowanie przeciwko Aleksandrowi Miszalskiemu było mocno związane z lokalnymi tematami – przede wszystkim Strefą Czystego Transportu, komunikacją miejską i inwestycjami. W takich wyborach ogólnopolskie sympatie polityczne nie zawsze przekładają się bezpośrednio na lokalne poparcie.





















