Atak na wolontariusza zbierającego podpisy pod referendum (Video)

Do niebezpiecznego incydentu doszło podczas zbierania podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Nieznany mężczyzna próbował zniszczyć listy poparcia, przekreślając zebrane podpisy. Zajście zostało nagrane.

Zbiórka podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksander Miszalski prowadzona jest od 27 stycznia. W różnych częściach miasta działają wolontariusze, w tym radni Prawa i Sprawiedliwości oraz osoby wspierające inicjatywę referendalną. Jednym z punktów zbiórki był Plac Bieńczycki, gdzie doszło do opisywanego incydentu.

W piątek, 7 lutego, podpisy w tym miejscu zbierał m.in. Michał Drewnicki, radny miejski, wspólnie z innymi wolontariuszami. Jak relacjonuje, akcja przebiegała spokojnie – mieszkańcy podchodzili do stanowiska, rozmawiali z organizatorami i składali podpisy popierające przeprowadzenie referendum. W pewnym momencie do wolontariuszy podszedł nieznany mężczyzna. Najpierw dopytywał o liczbę zebranych podpisów oraz o przebieg akcji. Radny odpowiedział, że zbiórka idzie dobrze, po czym zapytał rozmówcę, czy chciałby się podpisać.

Wtedy sytuacja gwałtownie się zmieniła. Mężczyzna wziął od radnego podkładkę z kartą do podpisów oraz długopis i zaczął przekreślać wiersze z już zebranymi podpisami. Wolontariusze natychmiast zareagowali, odbierając mu listę – „Szybko odebrałem mu kartę i zapytałem: co pan robi? Widząc agresję, włączyłem nagrywanie” – relacjonuje Michał Drewnicki we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.

Dalszy przebieg zdarzenia został zarejestrowany na nagraniu wideo, które radny opublikował w internecie. Jak podkreśla, dzięki szybkiej reakcji nie doszło do zniszczenia żadnego z podpisów – „Na szczęście błyskawiczna reakcja zapobiegła zniszczeniu podpisanych wierszy, więc żaden podpis nie został uszkodzony” – zaznacza.

Radny podkreśla, że niezależnie od politycznych sympatii czy antypatii, zbieranie podpisów pod referendum jest działaniem legalnym i stanowi element demokratycznej procedury – „Rozumiem, że są zwolennicy prezydenta Miszalskiego i Koalicji Obywatelskiej, są też przeciwnicy, ale zbieranie podpisów to demokratyczne prawo i nikt nie ma prawa tego niszczyć ani w tym przeszkadzać” – podkreśla.

Na razie nie ma informacji, czy incydent został zgłoszony na policję. Nagranie z Placu Bieńczyckiego krąży jednak w mediach społecznościowych i wywołuje komentarze dotyczące poziomu emocji towarzyszących kampanii referendalnej oraz bezpieczeństwa wolontariuszy zbierających podpisy.

źródło: Michał Drewnicki

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry