Bogusław Sonik oficjalnie zadeklarował poparcie dla Łukasza Gibały w wyborach prezydenta Krakowa. Były poseł Platformy Obywatelskiej i były eurodeputowany ocenił, że lider Krakowa dla Mieszkańców zasłużył na wsparcie dzięki swojej wieloletniej działalności na rzecz miasta oraz zaangażowaniu w referendum, które doprowadziło do odwołania Aleksandra Miszalskiego.
Poparcie dla lidera Krakowa dla Mieszkańców Sonik zadeklarował podczas rozmowy z Agnieszką Burzyńską w Kanale Zero. Były parlamentarzysta został zapytany o sytuację polityczną w Krakowie po referendum oraz o to, którego z kandydatów zamierza poprzeć w nadchodzących wyborach – Tak. Łukasza Gibałę chętnie poprę – odpowiedział.
Były poseł Platformy Obywatelskiej ocenił, że Gibała przez lata wypracował sobie silną pozycję w krakowskiej polityce i dziś należy do najważniejszych kandydatów w wyścigu o fotel prezydenta miasta – W tej chwili gra o Kraków toczy się między głównymi siłami politycznymi oraz tym, który wszedł przed paroma laty do gry o fotel prezydencki, czyli Łukaszem Gibałą – mówił Sonik.
Jak dodał, sytuacja w Krakowie jest wyjątkowa na tle innych dużych miast, ponieważ obok kandydatów największych partii realne szanse ma również polityk działający poza partyjnymi strukturami – To jest nieco inna sytuacja w naszym mieście niż w innych wielkich miastach, że samotny gracz, który ma środki finansowe na to, żeby funkcjonować, ma realne szanse na wygranie – stwierdził. Sonik zwrócił również uwagę na rolę Gibały w kampanii referendalnej, która zakończyła się odwołaniem Aleksandra Miszalskiego – To jest raczej zarezerwowane dla głównych sił politycznych oraz tego samotnego gracza, który gra o ten tron już od wielu lat i poświęca swoje środki, skutecznie przeprowadził referendum – powiedział.
W rozmowie pojawił się również temat protestów przeciw referendum. Sonik nie krył, że sceptycznie patrzy na próby podważenia wyniku głosowania – Nie widzę powodów po prostu do tego, aby unieważniać referendum tylko dlatego, że głoszono hasło „idź na referendum” – powiedział. Jego zdaniem ewentualne unieważnienie referendum mogłoby wywołać jeszcze większą mobilizację mieszkańców – To byłby masowy bunt mieszkańców jeszcze większy niż był wcześniej. Byłaby powtórka, byłaby ponowna gra o fotel prezydencki, ponowne referendum. Myślę, że te 60 tysięcy podpisów zebrano by w ciągu tygodnia – ocenił.





















