Brak betonowych zapór w centrum Krakowa. Co zmieniło się między świętami

W grudniu ruch w okolicach Rynku Głównego i Małego Rynku był regulowany za pomocą betonowych zapór ustawionych w sposób wymuszający jazdę slalomem. Dziś, podczas Kiermaszu Wielkanocnego na Małym Rynku, tych zapór nie ma – co oznacza, że zniknął mechanizm, który spowalniał ruch pojazdów. To zasadnicza różnica w standardzie bezpieczeństwa.

Przypomnijmy, „zimowe” zapory nie służyły do zamknięcia przestrzeni i całkowitego wykluczenia ruchu pojazdów. Ich zadaniem było ograniczenie prędkości i uniemożliwienie jazdy na wprost. To rozwiązanie stosowane w wielu miastach: zamiast blokować ruch, zmienia się jego geometrię. Samochód może przejechać, ale nie jest w stanie się rozpędzić ani utrzymać prostego toru jazdy. W Krakowie wykorzystano stalowe bariery drogowe klasy N2 zgodnie z normą PN-EN 1317. To konstrukcje zaprojektowane tak, by wytrzymać uderzenie samochodu osobowego o masie 1,5 t przy prędkości 80 km/h i nie dopuścić do jego przebicia. W praktyce pojazd nie zatrzymuje się gwałtownie, ale jest wyhamowywany i prowadzony wzdłuż bariery, tracąc energię.

Czytaj także: Więcej policji w centrum Krakowa. Jarmarki pod specjalnym nadzorem

Kluczowy był jednak nie tylko materiał, ale sposób ustawienia. Bariery nie stały w jednej linii. Były rozstawione naprzemiennie, pod kątem, tak by każdy wjazd wymuszał jazdę slalomem. To właśnie ten układ uniemożliwiał rozpędzenie pojazdu na krótkim odcinku prowadzącym w stronę tłumu. Dziś, przy Kiermaszu Wielkanocnym, takiego rozwiązania nie ma. Wjazdy na Mały Rynek nie są prowadzone w sposób wymuszający zmianę toru jazdy ani wyraźne ograniczenie prędkości. Co istotne, w dostępnych zapowiedziach wydarzenia nie pojawiają się informacje o planowanych zaporach czy podobnych zabezpieczeniach.

Nie zmieniła się przestrzeń. Mały Rynek pozostaje zamkniętym placem z wąskimi wlotami ulic. Nie zmieniła się też jego funkcja – to nadal miejsce, w którym gromadzą się ludzie wokół stoisk. Zarówno wydarzenia związane ze świętami Bożego Narodzenia, jak i te związane z Wielkanocą odbywają się w tej samej, ograniczonej przestrzeni i w godzinach szczytu generują znaczne zagęszczenie ludzi. A z punktu widzenia bezpieczeństwa to właśnie gęstość tłumu i układ miejsca mają znaczenie – nie kalendarz.

Dlatego różnica, którą dziś widać, nie sprowadza się do organizacji jednego wydarzenia. To pytanie o spójność polityki miasta. Jeśli zimą uznano, że warto wprowadzić rozwiązania spowalniające ruch pojazdów, to ich brak kilka miesięcy później powinien mieć jasne uzasadnienie. Bez tego trudno zrozumieć, dlaczego zimą ruch był „łamany” przez zapory, a wiosną już nie.

Z pytaniami o przyczyny tej różnicy zwrócimy się do Urzędu Miasta Krakowa. Do tematu wrócimy po uzyskaniu odpowiedzi.

Warto przeczytać: Miasto wydaje miliony na gazetę. Większość egzemplarzy ląduje na ziemi lub w koszu (Video)

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry