Jeszcze przed referendum odwoławczym Aleksander Miszalski przekonywał, że przygotowania do budowy metra w Krakowie wchodzą w decydującą fazę. Zapowiadał ogłoszenie kluczowych przetargów, rozpoczęcie badań geologicznych jeszcze w 2026 roku i rozpoczęcie drążenia tuneli pierwszej linii metra od 2030 roku. Dziś jednak pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik otwarcie przyznaje, że nie wierzy w taki scenariusz – Nie mam cienia nadziei, że pierwsza łopata pod metro zostanie wbita w 2030 roku – powiedział w rozmowie z Radiem Kraków.
Jeszcze w kampanii wyborczej Aleksander Miszalski obiecywał rozpoczęcie budowy metra w 2028 roku. Po objęciu urzędu termin przesunięto na 2030 rok. Teraz komisarz Krakowa Stanisław Kracik otwarcie przyznaje, że nie wierzy nawet w ten harmonogram
Przed referendum zapowiadano przejście do realizacji
11 maja, podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. metra, Aleksander Miszalski przedstawiał ambitny harmonogram dalszych działań. Zapowiedział ogłoszenie dwóch kluczowych przetargów – pierwszego na wykonanie badań geologicznych, drugiego na przygotowanie dokumentacji technicznej, obejmującej również materiały niezbędne do uzyskania decyzji środowiskowej. Prezydent podkreślał wtedy, że badania geologiczne pod Krakowem powinny rozpocząć się jeszcze w 2026 roku. Według przedstawionego planu cały etap przygotowawczy miał zakończyć się do 2030 roku, a wtedy mogłoby rozpocząć się drążenie tuneli pierwszej linii metra M1. Miszalski przekonywał również, że Kraków przechodzi z etapu analiz do etapu realizacyjnego. Jednocześnie zaznaczał, że bez wsparcia finansowego państwa budowa metra nie będzie możliwa. Władze miasta liczyły zarówno na pomoc finansową rządu, jak i na zmiany legislacyjne dotyczące funkcjonowania nowoczesnych systemów metra.
Kracik studzi oczekiwania
Kilka tygodni później ton wypowiedzi jest już zupełnie inny. Stanisław Kracik nie tylko nie potwierdza harmonogramu przedstawianego przez poprzednika, ale wręcz otwarcie podważa możliwość rozpoczęcia budowy w 2030 roku. Jak tłumaczył w Radiu Kraków, głównym problemem pozostaje brak decyzji środowiskowej dla inwestycji. Jego zdaniem uzyskanie takiego dokumentu może potrwać znacznie dłużej, niż zakładają obecne plany.
Kracik przypomniał, że przygotowanie decyzji środowiskowej dla tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej zajęło około sześciu lat. W jego ocenie trudno więc zakładać, że w przypadku metra procedury uda się przeprowadzić znacznie szybciej. To właśnie decyzja środowiskowa jest jednym z kluczowych elementów całego procesu inwestycyjnego. Bez niej nie można przejść do kolejnych etapów projektowania ani rozpocząć starań o pozwolenia budowlane.
Metro jest „sierotą”
Pełniący obowiązki prezydenta zwrócił uwagę również na kwestie organizacyjne. W rozmowie z Radiem Kraków określił metro mianem „sieroty”. Według Kracika problemem jest brak jednego podmiotu odpowiedzialnego za prowadzenie projektu. Jego zdaniem inwestycja znajduje się obecnie pomiędzy różnymi wydziałami i jednostkami miejskimi, przez co odpowiedzialność za jej realizację jest rozproszona. Zapowiedział, że będzie spotykał się z urzędnikami zajmującymi się projektem, aby dokładnie przeanalizować jego stan oraz najbliższe zadania.
Warto przypomnieć, że na początku tego roku Aleksander Miszalski jako prezydent Krakowa zdecydował o powołaniu zespołu, który ma przygotować miasto do budowy metra. W skład tego ciała weszło 67 osób, z czego osiem będzie zajmować się wyłącznie promocją i komunikacją. To tyle samo, ile liczą zespoły ds. metra odpowiedzialne za finanse i ochronę środowiska. Zespół został podzielony na trzy poziomy. Najwyżej – kierownictwo złożone z czterech osób, w tym przewodniczącego, którym został pierwszy zastępca prezydenta, Stanisław Mazur. Wspierają go przedstawiciele obszarów strategii, komunalnych i zrównoważonego rozwoju. Na kolejnym poziomie znalazło się dwadzieścia jeden osób reprezentujących najważniejsze miejskie wydziały i jednostki – od architektury i planowania przestrzennego, przez budżet, komunikację społeczną i edukację, aż po transport i inwestycje. Trzeci poziom tworzą zespoły robocze – mniejsze grupy odpowiedzialne za poszczególne elementy przygotowań.
Wśród sześciu zespołów roboczych wyróżniał się zespół do spraw komunikacji i edukacji. Liczył osiem osób – tyle samo, co zespoły odpowiedzialne za finansowanie oraz ochronę środowiska i zabytków. Jego liderem został Krzysztof Dąbrowa z Wydziału Strategii. W skład zespołu wchodzą urzędnicy i specjaliści z różnych jednostek: komunikacji społecznej, edukacji, transportu i inwestycji.
Inwestycja za około 15 miliardów złotych
Przygotowana przez poprzednie władze miasta koncepcja zakłada budowę pierwszej linii metra łączącej Nową Hutę z południowymi częściami Krakowa. Według prezentowanych założeń trasa miałaby przebiegać przez centrum miasta i obsługiwać obszary, które w ostatnich latach rozwijają się najszybciej. Szacowany koszt budowy pierwszej linii wynosi około 15 miliardów złotych. To jedna z największych inwestycji infrastrukturalnych planowanych w historii Krakowa.
Wiceprezydent Stanisław Mazur proponował wcześniej utworzenie specjalnej spółki realizującej przedsięwzięcie wspólnie przez samorząd i rząd, na wzór rozwiązań zastosowanych przy Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Według władz miasta takie rozwiązanie miałoby ułatwić zarówno finansowanie inwestycji, jak i jej organizację.
Jeszcze w styczniu tego roku informowaliśmy, że w krakowskim magistracie działa aż cztery zespoły powołane przez prezydenta Aleksandra Miszalskiego. W połowie lutego dołączył piąty: zespół parlamentarny, utworzony przez posłów i senatorów Koalicji Obywatelskiej. Przewodniczącym został poseł Dominik Jaśkowiec określił cele nowego ciała: „wsparcie w Warszawie, przyspieszenie w Krakowie”.





















