Kilkaset osób pojawiło się w środę przed Urząd Miasta Krakowa. Przedsiębiorcy i pracownicy firm z Rybitw i Płaszowa sprzeciwiają się planom zmian dla tego obszaru. Miasto przekonuje, że chodzi o uporządkowanie przestrzeni i rozwiązanie problemów, mieszkańcy i biznes – że stawką są miejsca pracy.
Klaksony, transparenty i okrzyki momentami zagłuszały konferencję prasową, podczas której wiceprezydent Stanisław Mazur przedstawiał założenia masterplanu. Wydarzenia obserwowali radni uczestniczący tego dnia w sesji Rady Miasta. Rybitwy i Płaszów to dziś jeden z głównych ośrodków działalności gospodarczej w Krakowie. Firmy działające na tym terenie generują około 10 miliardów złotych rocznych przychodów i zapewniają około 20 tysięcy miejsc pracy
Po stronie protestujących stoją przedsiębiorcy i pracownicy firm działających na tym obszarze od lat. – „To nie jest teren do eksperymentów urbanistycznych, ale jeden z fundamentów gospodarki Krakowa. Protest jest wyrazem sprzeciwu wobec kierunku, który może doprowadzić do osłabienia przedsiębiorczości, utraty miejsc pracy i nieodwracalnej zmiany charakteru tego obszaru” – mówił Remigiusz Tytuła z Klastra Rybitwy.
Strefa Płaszów–Rybitwy generuje – według danych przedstawianych przez przedsiębiorców – nawet 9–10 mld zł rocznych przychodów i daje pracę blisko 20 tysiącom osób. To obszar kluczowy logistycznie: z dostępem do autostrady A4, drogi S7 i linii kolejowej E30. Działają tu zakłady produkcyjne, magazyny, firmy transportowe, a także infrastruktura niezbędna dla funkcjonowania miasta, w tym największa oczyszczalnia ścieków – „To jest Kraków. I wyobraźcie sobie tutaj osiedle z 250-metrowymi wieżowcami” – przekonywali uczestnicy zgromadzenia, odnosząc się do pojawiających się koncepcji intensywnej zabudowy tego obszaru.
Protestujący zwracają uwagę również na warunki terenowe. Podkreślają, że są to jedne z najniżej położonych gruntów w Krakowie – podmokłe, narażone na podtopienia, z utrzymującymi się mgłami i słabym przewietrzaniem. – „Tu od lat wiadomo było, że to teren pod przemysł i usługi, a nie pod mieszkania” – wskazywali.







źródło: Klaster Rybitwy
Miasto odpowiada, że zmiany są konieczne. – „Nikogo z terenu Rybitw i Płaszowa nie wyrzucamy. Miejsca pracy tam pozostaną” – zapewniał wiceprezydent Mazur. Jednocześnie przyznał, że część działalności – szczególnie związanej z gospodarką odpadami – będzie musiała zostać przeniesiona. – „Rozmawiamy z tymi firmami i wskazujemy konkretne lokalizacje, m.in. w Nowej Hucie, dobrze skomunikowane, z dala od zabudowy mieszkaniowej” – mówił.
Kluczowym argumentem miasta są uciążliwości dla mieszkańców. – „Tam naprawdę bardzo śmierdzi” – przyznał Szymon Toboła. – „Zwracają na to uwagę mieszkańcy tego rejonu Krakowa” – dodał. Wiceprezydent wskazywał też na chaos urbanistyczny i konflikt funkcji. – „Mamy kolizję: gospodarka odpadami i zabudowa mieszkaniowa. To trzeba uporządkować” – mówił. Zapowiedział jednocześnie, że w planie zostaną wyznaczone konkretne tereny pod przemysł i usługi, a obszary zielone mają zostać zwiększone ponad dwukrotnie.
Spór ma jednak głębsze tło. Jeszcze kilkanaście lat temu miasto zachęcało przedsiębiorców do inwestowania w tej części Krakowa jako w strefie przemysłowej. Dziś – wraz z rosnącą presją inwestycyjną – kierunek zaczyna się zmieniać. Deweloperzy od lat wykupują tu grunty, licząc na przekształcenie ich w tereny mieszkaniowe – „Jeśli funkcja tej dzielnicy miałaby się zmienić, to oznacza, że te firmy mogą zostać wypchnięte” – oceniają eksperci. – „A jesteśmy w momencie, w którym zmiany technologiczne już ograniczają zatrudnienie w innych sektorach. To nie jest najlepszy moment na likwidowanie takich miejsc pracy”.
Problemem – jak wskazują – jest brak jednoznacznej decyzji, w którą stronę Rybitwy i Płaszów mają się rozwijać. – „Przedsiębiorcy żyją w permanentnej niepewności” – podkreślają. – „Z jednej strony mamy biznes, z drugiej mieszkańców, którzy od lat skarżą się na odory. Do tego dochodzi brak inwestycji, np. w transport publiczny”. Miasto nazywa masterplan „mapą drogową”, ale pojawiają się pytania o jego realność. – „Zakłada się, że infrastruktura powstanie dzięki inwestorom budującym mieszkania. To nowy mechanizm i nie wiadomo, czy zadziała” – wskazują.
Kraków przygotowuje masterplan dla Rybitw i Płaszowa – jednego z największych obszarów inwestycyjnych w mieście, gdzie ma powstać nowa dzielnica dla 55 tysięcy mieszkańców. Projekt zakłada rozwój zabudowy mieszkaniowej i infrastruktury,





















