32 proc. badanych mieszkańców Krakowa mniej lub bardziej poważnie rozważa przeprowadzkę na wieś. Jednym z powodów mogą być ceny nieruchomości. Domy w Krakowie są średnio o 45 proc. droższe niż w sąsiadujących gminach. Wyprowadzka poza granice miasta oznacza jednak nie tylko większy metraż i własny ogród, ale również dojazdy oraz rosnącą presję na drogi, szkoły i komunikację w gminach otaczających Kraków.
O przeprowadzce na wieś myśli niemal co trzeci badany mieszkaniec Krakowa. Tak wynika z raportu „To my. Lokalnie 2026”, przygotowanego na podstawie badania przeprowadzonego przez agencję Inquiry na zlecenie Nieruchomosci-online.pl. Badanie objęło 4081 dorosłych Polaków ze wszystkich województw. Kraków nie jest pod tym względem rekordzistą. Największy odsetek osób rozważających przeprowadzkę na wieś odnotowano w Gdańsku – 44 proc. W Kielcach było to 39 proc., w Zielonej Górze 37 proc., a w Poznaniu 36 proc. Dla porównania w Warszawie taką możliwość bierze pod uwagę 25 proc. badanych, a we Wrocławiu 27 proc.
Średnia dla mieszkańców miast wojewódzkich wynosi 33 proc.
– Wyprowadzka na wieś nie jest niszowym marzeniem mieszkańców największych miast. Z naszych danych wynika, że taki ruch mniej lub bardziej rozważa 33 proc. badanych, którzy na co dzień mieszkają w miastach wojewódzkich – mówi Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich w Nieruchomosci-online.pl. W przypadku Krakowa przeprowadzka na wieś nie musi oznaczać wyjazdu daleko od miasta. Dla części mieszkańców alternatywą może być zamieszkanie w jednej z gmin tworzących krakowską aglomerację i zachowanie dotychczasowego miejsca pracy, szkoły czy sposobu spędzania wolnego czasu – Często nie myślimy jednak o przeprowadzce na wieś oddaloną o kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów, ale o zamieszkaniu w gminie podmiejskiej i dalszym funkcjonowaniu w obrębie tej samej aglomeracji. Zwykle chcemy jednocześnie dwóch rzeczy: mieszkać poza zwartą zabudową miejską, ale zachować dostęp do możliwości, które daje duże miasto – komentuje Kamil Nowak, kierownik Zakładu Mieszkalnictwa w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów.
Jednym z argumentów przemawiających za przeprowadzką poza miasto są ceny nieruchomości. W przypadku Krakowa różnica jest szczególnie wyraźna. Według danych Nieruchomosci-online.pl w pierwszym kwartale 2026 roku średnia cena ofertowa domu w Krakowie wynosiła około 11 tys. zł za metr kwadratowy. To średnio o 45 proc. więcej niż w gminach sąsiadujących z miastem. Wśród dziesięciu największych analizowanych miast była to największa różnica. Dla porównania w Gdańsku domy były średnio o 40 proc. droższe niż w gminach aglomeracji, w Białymstoku o 36 proc., we Wrocławiu o 22 proc., w Poznaniu o 19 proc., a w Warszawie o 16 proc. Różnice widać również w przypadku mieszkań z rynku wtórnego. Z danych zawartych w raporcie wynika, że mieszkania w Krakowie były średnio o 48 proc. droższe niż w gminach należących do aglomeracji.
– Nie można oczywiście pomijać cen nieruchomości. Poza największymi miastami za ten sam budżet często można pozwolić sobie na większy metraż, dom zamiast mieszkania czy własny kawałek ogrodu – wskazuje Anna Zachara-Widła. Cena nie jest jednak jedynym powodem. Z badania wynika, że wśród czynników skłaniających mieszkańców miast do spoglądania w stronę wsi pojawiają się cisza, spokój oraz kontakt z zielenią. Znaczenie ma również zmiana sposobu pracy. Upowszechnienie pracy zdalnej i hybrydowej sprawiło, że część osób nie musi pojawiać się w biurze pięć razy w tygodniu. W takiej sytuacji dłuższy dojazd przestaje być codziennym problemem – Dla wielu osób codzienny dojazd do biura przestał być koniecznością, a tym samym odległość od miasta nie ma już takiego znaczenia jak kilka lat temu – mówi Anna Zachara-Widła. Jednocześnie coraz większa liczba mieszkańców aglomeracji korzysta z samochodów. Według przywołanych w materiale danych Eurostatu na tysiąc mieszkańców Polski przypada 639 samochodów. W 2016 roku było ich 493. To z jednej strony ułatwia życie poza dużym miastem, ale z drugiej oznacza dodatkowy ruch na drogach prowadzących do Krakowa.
Domy mogą powstawać szybciej niż drogi i szkoły
Przeprowadzki mieszkańców dużych miast są również wyzwaniem dla otaczających je gmin. Wraz z nowymi osiedlami i domami rośnie zapotrzebowanie na szkoły, przedszkola, drogi, wodociągi, kanalizację i transport publiczny. Problem pojawia się wtedy, gdy tempo zabudowy jest większe niż możliwości inwestycyjne samorządu – Deweloper może zrealizować całe osiedle w ciągu kilku lat, podczas gdy gmina musi nadążyć z drogami, szkołami, przedszkolami, transportem publicznym, wodociągami, kanalizacją i innymi usługami dla rosnącej liczby mieszkańców – zwraca uwagę Kamil Nowak. Ekspert wskazuje, że skutkiem szybkiego wzrostu liczby mieszkańców mogą być problemy widoczne bezpośrednio w codziennym życiu. W szybko rozwijających się gminach zdarzają się m.in. spadki ciśnienia i okresowe problemy z dostępem do wody, szczególnie w miesiącach letnich. Kolejnym problemem jest rozproszona zabudowa. Jeżeli nowe domy powstają na dużym obszarze, bez odpowiedniego powiązania z transportem i usługami publicznymi, zapewnienie infrastruktury staje się dla samorządu coraz droższe.
W ten sposób pojawia się paradoks. Jednym z powodów wyprowadzki poza Kraków może być chęć znalezienia spokojniejszego miejsca, z dala od intensywnej zabudowy, hałasu i dużego ruchu samochodowego. Szybki rozwój miejscowości otaczających miasto może jednak z czasem prowadzić do pojawienia się podobnych problemów również tam – Ludzie przeprowadzają się pod miasto m.in. po to, żeby uciec od korków, hałasu i intensywnej zabudowy. Jeśli jednak rozwój zabudowy podmiejskiej postępuje bardzo szybko i bez odpowiedniego planowania, z czasem część tych problemów podąża za mieszkańcami. Szkoły stają się przeciążone, wzrasta ruch samochodowy, a dostępność usług publicznych może się pogarszać – mówi Kamil Nowak.
Napływ mieszkańców oznacza dla gmin dodatkowe dochody i możliwość rozwoju, ale wymaga również wieloletnich inwestycji – Jeżeli rozwój zabudowy wyprzedza możliwości inwestycyjne samorządu, sukces demograficzny może szybko zamienić się w pułapkę infrastrukturalną i finansową: mieszkańców przybywa, ale jakość życia spada, a gmina przez lata nadrabia zaległości infrastrukturalne – podkreśla ekspert Instytutu Rozwoju Miast i Regionów.
Badanie „To my. Lokalnie 2026” przeprowadzono w styczniu i lutym 2026 roku na reprezentatywnej grupie 4081 dorosłych Polaków. Zrealizowała je agencja Inquiry na zlecenie Nieruchomosci-online.pl, a partnerem raportu jest Instytut Rozwoju Miast i Regionów.




















