Cracovia była o krok od utrzymania. Katastrofa w końcówce meczu w Lublinie

Jeszcze w drugiej minucie doliczonego czasu gry Cracovia prowadziła w Lublinie 3:1 i była praktycznie pewna utrzymania w Ekstraklasie. Kilkadziesiąt sekund później na stadionie Motoru trwała już wielka feta gospodarzy, a piłkarze „Pasów” schodzili z boiska z niedowierzaniem. Krakowski zespół roztrwonił dwubramkową przewagę w samej końcówce, zremisował 3:3 i o ligowy byt będzie musiał drżeć do ostatniej kolejki.

Spotkanie w Lublinie miało ogromne znaczenie dla układu dolnej części tabeli Ekstraklasy. Motor przed meczem miał 42 punkty, Cracovia 40. Gospodarzom do utrzymania wystarczał remis, „Pasy” potrzebowały zwycięstwa, by uniknąć nerwowego finiszu sezonu. Stawka była więc ogromna, co było widać od pierwszych minut.

Cracovia rozpoczęła mecz bardzo ofensywnie. Już po kilkudziesięciu sekundach groźnie uderzał Karol Czubak, ale Sebastian Madejski zdołał uratować swój zespół. Chwilę później odpowiedział Ajdin Hasić, a krakowianie coraz mocniej naciskali na defensywę Motoru.

Przewaga gości została potwierdzona w 8. minucie. Po jednej z akcji piłkę przed polem karnym przejął Mateusz Klich i mocnym, precyzyjnym strzałem pokonał Gaspera Tratnika. Dla pomocnika był to pierwszy gol w tym sezonie, ale jego znaczenie mogło okazać się bezcenne. Po bramce Cracovia złapała pewność siebie i przez długi moment kontrolowała wydarzenia na boisku.

„Pasy” mogły szybko podwyższyć prowadzenie. Swoje okazje mieli Pau Sans i Kahveh Zahiroleslam, ale brakowało skutecznego wykończenia. Motor również potrafił jednak zagrozić bramce Cracovii. Bardzo aktywny był Karol Czubak, a po jednej z kontr gospodarzy krakowian przed utratą gola ratował Bosko Sutalo.

Gospodarze dopięli swego w 37. minucie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Bartosza Wolskiego w polu karnym najlepiej odnalazł się Czubak i głową doprowadził do wyrównania. Dla Motoru był to moment przełomowy, bo wcześniej Cracovia wydawała się mieć pełną kontrolę nad meczem. Jeszcze przed przerwą obie drużyny mogły zdobyć kolejne gole. Blisko trafienia był Bradley Van Hoeven, a po drugiej stronie świetną interwencją popisał się Tratnik po strzale Perkovicia. Do szatni zespoły schodziły jednak przy wyniku 1:1, który bardziej satysfakcjonował gospodarzy.

Po przerwie od początku było widać, że Cracovia nie zamierza grać zachowawczo. Zespół Bartosza Grzelaka szukał drugiego gola i momentami spychał Motor do defensywy. Gospodarze odpowiadali groźnymi kontrami, ale brakowało im dokładności pod bramką Madejskiego. Kluczowy moment meczu przyszedł w 64. minucie. Cracovia przeprowadziła bardzo składną akcję lewą stroną boiska. Karol Knap dokładnie dograł piłkę, Gabriel Charpentier ją zgrał, a Amir Al-Ammari z bliska skierował futbolówkę do siatki. „Pasy” znów były na prowadzeniu i znów były bardzo blisko utrzymania.

Krakowianie nie cofnęli się po zdobyciu drugiej bramki. Wręcz przeciwnie – dalej atakowali i szukali kolejnych okazji. Bardzo aktywny był Dijon Kameri, a defensywa Motoru zaczęła popełniać coraz więcej błędów. W 82. minucie Cracovia wyprowadziła kolejny cios. Po złym wybiciu piłki przez gospodarzy futbolówkę przejął Hasić, podał do Charpentiera, a napastnik spokojnym strzałem podwyższył na 3:1. Na ławce „Pasów” wybuchła euforia. Wszystko wskazywało na to, że krakowski klub za chwilę zapewni sobie utrzymanie.

To właśnie wtedy rozpoczął się jednak dramat Cracovii. Motor rzucił się do ataku i błyskawicznie odzyskał nadzieję. W 88. minucie po dośrodkowaniu Filipa Wójcika po raz drugi tego dnia trafił Karol Czubak. Gospodarze złapali kontakt, stadion ożył, a w grze krakowian pojawiła się ogromna nerwowość. Największy cios przyszedł już w doliczonym czasie gry. Po wrzutce z lewej strony świetnie głową uderzył Kacper Karasek i doprowadził do remisu 3:3. Na stadionie w Lublinie wybuchła ogromna radość, bo ten wynik zapewnił Motorowi utrzymanie w Ekstraklasie. Po drugiej stronie były niedowierzanie i frustracja piłkarzy Cracovii, którzy jeszcze chwilę wcześniej byli o krok od spokojnego zakończenia sezonu.

Dla krakowskiego zespołu remis oznacza ogromne problemy przed ostatnią kolejką. „Pasy” wciąż nie mogą być pewne utrzymania i będą musiały szukać punktów w meczu z Koroną Kielce przy ul. Kałuży. Po meczu w Lublinie w Cracovii bardziej niż o straconych dwóch punktach można jednak mówić o straconej wielkiej szansie na spokojny koniec sezonu.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry