Najpierw Wisła, teraz Cracovia. Krakowskie kluby poza Pucharem Polski

Cracovia prowadziła ze Zniczem Pruszków do 95. minuty, ale po dogrywce i serii rzutów karnych pożegnała się z Pucharem Polski. Dzień wcześniej z rozgrywek odpadła także Wisła Kraków.

Po porażce Wisły Kraków z Odrą Opole wydawało się, że przynajmniej drugi z największych krakowskich klubów zamelduje się w kolejnej rundzie Pucharu Polski. Cracovia mierzyła się przecież ze Zniczem Pruszków, który poprzedni sezon zakończył spadkiem z pierwszej do drugiej ligi. Różnica dwóch poziomów rozgrywkowych nie przełożyła się jednak na wynik.

Trener Bartosz Grzelak nie zdecydował się na wystawienie od początku wszystkich najważniejszych zawodników. Na ławce rezerwowych znaleźli się między innymi Mateusz Klich i Otar Kakabadze. Nawet w zmienionym składzie Cracovia pozostawała jednak zdecydowanym faworytem spotkania. Krakowianie częściej utrzymywali się przy piłce i regularnie próbowali przedostać się pod bramkę rywali. Brakowało im jednak dokładności oraz dobrego ostatniego podania. Znicz był dobrze ustawiony, skutecznie zamykał wolne przestrzenie i nie pozwalał drużynie z Ekstraklasy na stworzenie wielu dogodnych okazji. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Z każdą kolejną minutą wynik stawał się coraz większym problemem dla Cracovii. Pasy oddawały strzały, ale długo nie potrafiły zamienić przewagi na gola. Gospodarze z kolei nabierali pewności, że mogą doprowadzić do niespodzianki.

Cracovia prowadziła do ostatniej akcji

W drugiej połowie trener Grzelak zaczął sięgać po zawodników pozostawionych na ławce. Na murawie pojawili się między innymi Klich i Kakabadze. Obraz gry nie zmienił się jednak od razu. Cracovia nadal przeważała, ale miała problemy z wypracowaniem sytuacji, po których mogłaby poważnie zagrozić bramce Znicza.

Przełom nastąpił dopiero w 81. minucie. Ajdin Hasić próbował dośrodkować w pole karne, lecz jego zagranie zostało zatrzymane. Piłka szybko wróciła jednak pod nogi Bośniaka. Za drugim razem zawodnik Cracovii nie szukał już partnerów. Uderzył lewą nogą z okolic linii pola karnego i posłał piłkę pod poprzeczkę. Gol zdobyty w końcówce powinien pozwolić zespołowi z Ekstraklasy spokojnie zamknąć spotkanie. Znicz nie zamierzał się jednak poddawać. Drugoligowiec ruszył do ataku, a Cracovia zamiast przejąć pełną kontrolę nad wydarzeniami, pozwoliła gospodarzom przenieść grę pod własną bramkę. Decydująca akcja podstawowego czasu gry rozpoczęła się już po upływie 90 minut. Sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do piłki podszedł Tymon Proczek i w 95. minucie doprowadził do remisu. Cracovia, która jeszcze chwilę wcześniej była pewna awansu, musiała przygotować się na dodatkowe pół godziny gry.

W dogrywce Pasy miały przewagę w posiadaniu piłki, ale ponownie niewiele z niej wynikało. Znicz bronił się uważnie i próbował odpowiadać szybkimi kontratakami. W 109. minucie groźnie uderzał Proczek, lecz piłka odbiła się od Brahima Traore i wyszła na rzut rożny. Trzy minuty później dobrą okazję miał Hasić. Bośniak minął kilku przeciwników i znalazł się blisko bramki, ale uderzył za mocno. Piłka przeleciała nad poprzeczką. Niedługo później ten sam zawodnik ponownie przedostał się w pole karne, jednak tym razem jego strzał został zablokowany. W końcówce dogrywki zaatakował także Znicz. Po kontrze gospodarzy Michał Głowiński próbował ograć Traore, lecz obrońca Cracovii nie pozwolił mu oddać strzału. Po 120 minutach nadal było 1:1, dlatego o awansie musiały zdecydować rzuty karne.

Pasy nie wytrzymały próby nerwów

Pierwsze dwie serie jedenastek nie przyniosły rozstrzygnięcia. Dla Znicza trafiali Dawid Barnowski i Tymon Proczek, natomiast po stronie Cracovii skuteczni byli Ajdin Hasić oraz Mateusz Klich. Problemy Pasów rozpoczęły się w trzeciej serii. Strzał Dijona Kameriego obronił Norbert Gzowski. Chwilę później szansy na powiększenie przewagi nie wykorzystał jednak Michał Głowiński, którego zatrzymał Sebastian Madejski. Następnie Mauro Perković trafił w słupek. Znicz ponownie mógł zakończyć rywalizację, ale Madejski obronił strzał Michała Boreckiego. Otar Kakabadze doprowadził później do wyrównania i konkurs rzutów karnych był kontynuowany. Kapitan Cracovii raz jeszcze dał swojej drużynie nadzieję, zatrzymując Jana Kosmalskiego. Krakowianie nie wykorzystali jednak kolejnej szansy. Gzowski obronił uderzenie Brahima Traore. Aleksander Nadolski trafił dla Znicza, dlatego Mohamed Berte musiał wykorzystać swoją próbę, aby utrzymać Pasy w grze. Bramkarz gospodarzy ponownie okazał się lepszy. Odbił piłkę na słupek i zapewnił drugoligowcowi awans.

Cracovia odpadła więc już po swoim pierwszym meczu w obecnej edycji Pucharu Polski. Krakowianie po sześciu ligowych kolejkach mieli na koncie po dwa zwycięstwa, remisy i porażki, ale w Pruszkowie nie potrafili potwierdzić różnicy dzielącej oba zespoły. Dla krakowskich kibiców oznacza to drugie pucharowe rozczarowanie w ciągu dwóch dni.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry