Cracovia wreszcie się przełamała. „Pasy” pokonały przy Kałuży Raków Częstochowa 2:1, choć po pierwszej połowie przegrywały. Dla krakowian to pierwsze zwycięstwo od 21 marca i jednocześnie pierwszy ligowy triumf pod wodzą Bartosza Grzelaka. Bohaterami drugiej połowy zostali Ajdin Hasić i Dominik Piła.
Na taki wieczór kibice Cracovii czekali od niemal pięciu miesięcy. Krakowianie przed niedzielnym spotkaniem mieli za sobą serię jedenastu kolejnych meczów bez zwycięstwa. W ośmiu ostatnich spotkaniach, uwzględniając również końcówkę poprzedniego sezonu, aż siedem razy remisowali. Cztery z tych spotkań zakończyły się bezbramkowo. Mecz z Rakowem miał więc dla obu drużyn duże znaczenie. Cracovia chciała wreszcie przerwać serię remisów, natomiast częstochowianie przyjechali do Krakowa bez choćby jednego punktu zdobytego w dwóch wcześniejszych ligowych występach.
Od początku więcej energii było po stronie gospodarzy. Cracovia próbowała atakować wysoko i szybko odbierać piłkę, ale długo nie potrafiła wykorzystać swoich okazji. Ajdin Hasić najpierw sprawdził Kacpra Trelowskiego strzałem z dystansu, a w 21. minucie znalazł się w znacznie lepszej sytuacji. Po przechwycie wbiegł w pole karne, lecz nie trafił w bramkę. Raków również miał problemy ze skutecznym wykończeniem swoich akcji. Michael Ameyaw zmarnował dobrze zapowiadający się kontratak, decydując się na niecelny strzał sprzed pola karnego.
Makuch trafił przeciwko byłemu klubowi
W 31. minucie skuteczniejsi okazali się goście. Patryk Makuch precyzyjnym, płaskim strzałem pokonał Sebastiana Madejskiego i dał Rakowowi prowadzenie. Były zawodnik Cracovii nie celebrował bramki przeciwko swojemu dawnemu klubowi. Kilka minut wcześniej był już bliski gola, gdy po rzucie rożnym trafił w poprzeczkę. Cracovia do przerwy nie zdołała odpowiedzieć. Schodzących do szatni gospodarzy część kibiców pożegnała gwizdami. Po zmianie stron obraz spotkania zaczął się jednak zmieniać.
Najpierw doskonałej okazji nie wykorzystał Dominik Piła. Po dograniu Mauro Perkovicia znalazł się kilka metrów przed bramką, ale nie zdołał skierować piłki do siatki. Chwilę później gospodarze otrzymali kolejną szansę. Po zagraniu ręką Jeana Carlosa sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Hasić. Trelowski obronił jego strzał, ale piłka wróciła pod nogi zawodnika Cracovii. Przy dobitce bramkarz Rakowa był już bezradny i w 56. minucie zrobiło się 1:1. Wyrównanie wyraźnie napędziło gospodarzy. Cracovia coraz odważniej szukała drugiego gola, a ważną rolę w ofensywie odgrywał Mateusz Klich. Doświadczony pomocnik najpierw sam próbował zaskoczyć Trelowskiego strzałem z dystansu, a następnie zaliczył asystę przy najważniejszej akcji meczu.
W 75. minucie Klich mocno zagrał piłkę w pole karne. Dominik Piła dobrze odnalazł się przed bramką i głową skierował futbolówkę do siatki. Zawodnik, który wcześniej zmarnował znakomitą okazję, tym razem się nie pomylił. Raków nie potrafił odpowiedzieć. W końcowej części spotkania to Cracovia miała jeszcze okazje do podwyższenia prowadzenia po kontratakach, ale wynik już się nie zmienił.
„Pasy” wygrały 2:1 i zakończyły trwające od 21 marca oczekiwanie na ligowe zwycięstwo. Był to również pierwszy triumf Bartosza Grzelaka w roli trenera Cracovii. Zupełnie inne nastroje panują w Częstochowie. Raków rozegrał w tym sezonie trzy ligowe spotkania i wszystkie przegrał dokładnie 1:2. Po trzech meczach częstochowianie pozostają więc bez punktu i znajdują się na ostatnim miejscu w tabeli.




















