Pięć bramek po przerwie, trzy trafienia w obramowanie bramki i rozstrzygnięcie w 90. minucie. Cracovia przegrała na wyjeździe z GKS-em Katowice 2:3, choć jako pierwsza objęła prowadzenie i później zdołała odrobić straty.
Cracovia pojechała do Katowic z nadzieją na zakończenie niekorzystnej serii, ale zamiast przełamania zanotowała kolejną porażkę. Pasy przegrały z GKS-em 2:3, tracąc decydującą bramkę tuż przed rozpoczęciem doliczonego czasu. To już czwarty z rzędu ligowy mecz krakowian bez choćby jednego punktu.
Początek spotkania należał do gospodarzy. GKS szybko przejął inicjatywę i już w drugiej minucie Mateusz Wdowiak spróbował zaskoczyć Sebastiana Madejskiego. Piłka przeleciała jednak nad bramką. Chwilę później jeszcze bliżej zdobycia gola był Bartosz Nowak, po którego uderzeniu głową futbolówka zatrzymała się na poprzeczce. Cracovia miała problemy z utrzymaniem piłki i przez dłuższe fragmenty musiała bronić się na własnej połowie. Pasy starały się odpowiadać szybkimi wyjściami, a sygnał do ataku dał Ajdin Hasić. Powołany do reprezentacji Bośni i Hercegowiny pomocnik oddał groźny strzał, z którym poradził sobie jednak Gabriel Kobylak.
Gospodarze konsekwentnie szukali otwarcia wyniku. W 33. minucie po kolejnym uderzeniu Wdowiaka piłka trafiła w słupek. Krakowianie odpowiedzieli wejściem w pole karne Martina Mincheva, ale Bułgar zdołał trafić jedynie w boczną siatkę. Jeszcze przed przerwą defensywa Cracovii ponownie znalazła się w opałach. Po zamieszaniu w polu karnym piłka spadła pod nogi Lukasa Klemenza. Jego uderzenie również zakończyło się trafieniem w słupek. Dla GKS-u było to już trzecie uderzenie w obramowanie bramki w pierwszej połowie. Mimo wyraźnej przewagi gospodarzy oba zespoły schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie.
Pięć goli po przerwie
Druga połowa rozpoczęła się dla Cracovii znakomicie. W 47. minucie Hasić posłał dokładne dośrodkowanie w pole karne, a Minchev wygrał pojedynek z obrońcami i strzałem głową pokonał Kobylaka. Pasy wykorzystały pierwszą dogodną sytuację po zmianie stron i niespodziewanie objęły prowadzenie. Radość krakowian nie trwała jednak długo. GKS natychmiast ruszył do ataku. Najpierw piłkarze Cracovii wybili piłkę z linii bramkowej po uderzeniu Nowaka, ale kilka minut później nie zdołali już uniknąć straty gola. Po zagraniu ręką jednego z zawodników Pasów sędzia Szymon Marciniak wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Nowak i w 54. minucie doprowadził do remisu.
Gospodarze nie zamierzali na tym poprzestać. W 62. minucie Marcin Wasielewski dośrodkował z prawej strony, a w polu karnym Cracovii powstało spore zamieszanie. Piłka po odbitkach trafiła pod nogi Wdowiaka, który z bliskiej odległości pokonał Madejskiego. Dla wychowanka Cracovii było to szczególne trafienie. Wdowiak spędził przy Kałuży wiele lat, a w pierwszej drużynie Pasów rozegrał ponad 130 spotkań. Tym razem wystąpił przeciwko swojemu byłemu klubowi i miał duży udział w zwycięstwie katowiczan.
Cracovia znalazła się w trudnej sytuacji, ale nie zrezygnowała z walki o punkty. Pomogły zmiany przeprowadzone przez Bartosza Grzelaka. Wprowadzony w 70. minucie Sayfallah Ltaief potrzebował zaledwie trzech minut, aby zanotować asystę. Jego dośrodkowanie wykorzystał Lasse Nordås, który strzałem głową doprowadził do wyniku 2:2. Norweg także rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych – pojawił się na murawie w 63. minucie. Po wyrównaniu Pasy próbowały pójść za ciosem. Przez moment wydawało się, że będą w stanie powalczyć nawet o zwycięstwo. Z czasem ponownie zaczęli jednak przeważać gospodarze, którzy od początku spotkania stwarzali więcej zagrożenia pod bramką rywali.
Kiedy zanosiło się już na podział punktów, GKS przeprowadził rozstrzygającą akcję. Jeszcze przed rozpoczęciem doliczonego czasu gry w polu karnym Cracovii dobrze odnalazł się Ilja Szkurin. Napastnik osłonił piłkę przed obrońcą i uderzeniem z bliskiej odległości pokonał Madejskiego. Pasy miały już zbyt mało czasu, aby ponownie odpowiedzieć. GKS wygrał 3:2, choć do przerwy kibice nie zobaczyli żadnej bramki. Wszystkie pięć goli padło między 47. a 90. minutą.
Dla Cracovii to kolejny bolesny wynik. Krakowianie przegrali czwarty ligowy mecz z rzędu. Wcześniej lepsze okazały się Radomiak Radom, Górnik Zabrze i Wisła Płock. Nie udało się również zakończyć trwającej od początku lutego serii bez wyjazdowego zwycięstwa w Ekstraklasie.





















