Cracovia zatrzymała lidera PKO BP Ekstraklasy – w hicie 21. kolejki przy ul. Kałuży padł bezbramkowy remis z Jagiellonią Białystok. Goście mieli więcej konkretów, ale to gospodarze mogą mówić o szczęściu (słupek) i o bramkarzu, który dowiózł punkt.
Jagiellonia przyjechała do Krakowa bez Jesusa Imaza, pauzującego za żółte kartki, a w pierwszym składzie zastąpił go Samed Baždar. Początek należał jednak do Cracovii – już w 2. minucie groźnie strzelał Martin Minczew, lecz Sławomir Abramowicz pewnie interweniował. Z czasem tempo spadło, a gra przeniosła się do środka pola: Jagiellonia częściej utrzymywała się przy piłce, ale długo nie potrafiła przełożyć tego na klarowne sytuacje.
Najlepszą okazję w pierwszej połowie miał Afimico Pululu – po podaniu w pole karne oddał strzał, który obronił Madejski. Warto odnotować też próbę Bartłomieja Wdowika z rzutu wolnego, po której piłka przeleciała niewiele nad poprzeczką. Goście mieli również sytuację, po której mogli domagać się rzutu karnego: po zgraniu Bernardo Vitala futbolówka trafiła w rękę Gustava Henrikssona, ale sędzia Piotr Lasyk nie podyktował „jedenastki”.
PO DRUGIEJ STRONIE BŁOŃ: Donald Tusk powołał współwłaściciela Wisły Kraków do Rady Przyszłości – Puls Krakowa
Po przerwie przewaga Jagiellonii była wyraźniejsza. Pululu już na początku drugiej połowy zmarnował sytuację sam na sam, a później swoje okazje mieli też Baždar i ponownie Wdowik, jednak za każdym razem na przeszkodzie stawał Madejski lub brakowało precyzji. Cracovia, choć częściej broniła, też mogła ten mecz wygrać. W 81. minucie po rzucie rożnym i podaniu Mateusza Klicha główkował Brahim Traoré – piłka trafiła w słupek. Przy dobitce Kahveha Zahiroleslama kapitalnie zachował się Abramowicz.
W końcówce Pululu próbował jeszcze zaskoczyć Madejskiego uderzeniem piętą, ale bramkarz Cracovii znów był czujny. Skończyło się bez bramek i z podziałem punktów przy frekwencji 10 101 widzów.





















