Cracovia przegrała z Wisłą Płock 1:2 w meczu 25. kolejki PKO Ekstraklasy i zanotowała trzecią ligową porażkę z rzędu. Spotkanie przy Kałuży pokazało chaos w defensywie obu zespołów, ale to goście potrafili wykorzystać błędy rywali i wywieźli z Krakowa komplet punktów.
Sobotni mecz był dla Cracovii czymś więcej niż tylko kolejnym spotkaniem ligowym. Po słabszym początku rundy wiosennej zespół trenera Luki Elsnera zaczął osuwać się w tabeli, a atmosfera wokół klubu stała się coraz bardziej napięta. W tygodniu poprzedzającym spotkanie szkoleniowiec rozmawiał z właścicielem Robertem Platkiem i – jak wynikało z informacji przekazywanych w klubie – złożył dymisję, która ostatecznie nie została przyjęta. Na trybunach również było nerwowo. Kibice jeszcze przed pierwszym gwizdkiem dali do zrozumienia, że mają dość ostatnich wyników i zamieszania w klubie. Na stadionie pojawił się transparent w języku angielskim, w którym zarzucano właścicielom brak wizji, przywództwa i szacunku wobec klubu.
Na boisku pierwsza połowa długo nie zapowiadała emocji, które przyszły po przerwie. Cracovia częściej utrzymywała się przy piłce i próbowała budować akcje cierpliwym rozegraniem, jednak brakowało konkretów pod bramką Wisły. Goście nastawili się przede wszystkim na defensywę i szybkie ataki. Najgroźniejszą sytuację przed przerwą stworzyła Wisła Płock. Po jednym z fragmentów gry Sebastian Madejski musiał popisać się bardzo dobrą interwencją, ratując gospodarzy przed stratą gola. Był to jeden z nielicznych momentów, w których kibice mogli poczuć większe emocje, bo przez większość pierwszej połowy gra toczyła się głównie w środku pola.
Druga połowa pełna błędów
Po zmianie stron mecz zupełnie się otworzył – niestety dla Cracovii również pod względem błędów w defensywie. W 51. minucie Wisła Płock objęła prowadzenie w dość kuriozalnych okolicznościach. Po płaskim dograniu w pole karne piłka odbiła się od nogi Bosko Šutalo i wpadła do bramki gospodarzy. Samobójcze trafienie było efektem zamieszania w obronie „Pasów”. Cracovia zareagowała stosunkowo szybko. Kilka minut później gospodarze przeprowadzili jedną z nielicznych składnych akcji ofensywnych. Piłka została dośrodkowana z prawej strony, a Ajdin Hasić wykorzystał zamieszanie w polu karnym i doprowadził do wyrównania. Strzał pomocnika był na tyle precyzyjny, że futbolówka po odbiciu od słupka wpadła do siatki.
Remis nie utrzymał się jednak długo. W 69. minucie Wisła ponownie skorzystała z błędu gospodarzy. Po akcji w polu karnym Cracovii doszło do nieporozumienia między obrońcami i bramkarzem. Piłka odbita przez Sebastiana Madejskiego spadła pod nogi Deniego Juricia, który z bliska dobił ją do bramki. Od tego momentu gospodarze musieli gonić wynik. Cracovia ruszyła do ataku i częściej pojawiała się w polu karnym rywali, jednak brakowało skuteczności. Hasić próbował jeszcze szczęścia z dystansu, a w końcówce krakowianie seryjnie wykonywali rzuty rożne, lecz dobrze ustawiona defensywa Wisły Płock nie pozwoliła na wyrównanie. Goście w ostatnich minutach skupili się na utrzymaniu prowadzenia, często spowalniając grę i wybijając rytm rywali. Ta taktyka okazała się skuteczna. Po końcowym gwizdku to piłkarze z Płocka mogli cieszyć się z przełamania serii nieudanych spotkań.
Dla Cracovii porażka oznacza trzeci przegrany mecz z rzędu i kolejny sygnał, że drużyna znajduje się w trudnym momencie sezonu. „Pasy” spadły do środka tabeli, a presja wokół zespołu i sztabu szkoleniowego prawdopodobnie jeszcze wzrośnie przed kolejnymi spotkaniami.
Następny mecz krakowianie rozegrają u siebie z GKS Katowice. Wisła Płock zmierzy się natomiast z Jagiellonią Białystok. Dla Cracovii będzie to spotkanie, które może zdecydować o tym, czy drużyna zacznie wychodzić z kryzysu – albo jeszcze mocniej w niego wpadnie.





















