Cracovia znów nie potrafiła wygrać w Szczecinie. Choć po golu Filipa Stojilkovicia prowadziła i miała mecz pod kontrolą, Pogoń w drugiej połowie odwróciła losy spotkania i wygrała 2:1 po trafieniach Kamila Grosickiego i Paula Mukairu.
Cracovia zaczęła bardzo dobrze, grając pewnie i konsekwentnie. Już w pierwszym kwadransie zespół Jacka Zielińskiego stworzył kilka sytuacji, z których najlepszą miał Martin Minchev, ale jego strzał obronił Valentin Cojocaru. W 29. minucie Pasy dopięły swego – po akcji Otara Kakabadze i główce Mincheva piłka trafiła do Stojilkovicia, który dobił ją z najbliższej odległości. Gol uspokoił grę, a Cracovia do przerwy kontrolowała tempo meczu, skutecznie rozbijając próby ataków Pogoni.
Po zmianie stron sytuacja się odwróciła. Pogoń zagrała szybciej, agresywniej i z większą determinacją. Trener Luka Elsner wprowadził Mariana Huję, co nieoczekiwanie dodało zespołowi energii. W 62. minucie Sam Greenwood zacentrował w pole karne, piłkę wybili obrońcy Cracovii, ale dopadł do niej Kamil Grosicki i mocnym uderzeniem sprzed pola karnego doprowadził do remisu. Stadion eksplodował z radości, a „Grosik” znów potwierdził, że jest w świetnej formie.
SPORT W KRAKOWIE: Kibice Wieczystej przyszli do prezydenta. „Czy pamięta Pan klub, w którym Pan grał?
Krakowianie próbowali jeszcze odzyskać prowadzenie, jednak to gospodarze coraz mocniej naciskali. Huja mógł dać Pogoni prowadzenie już kilka minut po wejściu na boisko, ale z kilku metrów chybił. Nie pomylił się natomiast Paul Mukairu. W 89. minucie po dośrodkowaniu Musy Juwary i zgraniu Fredrika Ulvestada Nigeryjczyk głową skierował piłkę do siatki, ustalając wynik na 2:1.
Dla Pogoni to czwarta z rzędu domowa wygrana nad Cracovią, która ostatni raz triumfowała w Szczecinie w 2018 roku. Pasy wracają więc do Krakowa z niczym, choć długo wydawało się, że sięgną po cenne punkty. Po 13 kolejkach Cracovia pozostaje na trzecim miejscu w tabeli, tracąc trzy punkty do liderującej Jagiellonii.























