Cracovia przegrała z Pogonią Szczecin 0:2 w meczu kończącym 2. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. „Pasy” długo walczyły o korzystny wynik, ale skuteczniejsi okazali się goście, którzy odnieśli pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.
Po cennym remisie z mistrzem Polski w Poznaniu kibice Cracovii liczyli, że pierwszy domowy mecz nowego sezonu przyniesie komplet punktów. Tak się jednak nie stało. W poniedziałkowy wieczór przy ul. Kałuży lepsza okazała się Pogoń Szczecin, wygrywając 2:0 i zapisując na swoim koncie pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy.
Spotkanie od pierwszych minut toczyło się w trudnych warunkach. Wysoka temperatura sprawiła, że tempo gry nie było wysokie, a sędzia zarządził nawet obowiązkową przerwę na uzupełnienie płynów. Początek należał do gości, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i jako pierwsi stworzyli sobie groźniejsze sytuacje. Leo Borges i debiutujący w lidze Darko Churlinov nie potrafili jednak pokonać Sebastiana Madejskiego.
Z biegiem czasu inicjatywę przejęła Cracovia. Najpierw po stałym fragmencie gry próbował Ajdin Hasić, później aktywni byli Beno Selan i Kahveh Zahiroleslam. Najlepszą okazję gospodarze stworzyli pod koniec pierwszej połowy, gdy Valentin Cojocaru musiał dwukrotnie ratować Pogoń przed utratą bramki. Mimo kilku dobrych akcji obu zespołów do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Dwa ciosy Pogoni. Cracovia nadal czeka na pierwszą wygraną
To, czego nie udało się zrobić Cracovii przed przerwą, chwilę po zmianie stron wykorzystali goście. W 48. minucie Leo Borges zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Piłka wpadła do siatki, a Madejski nie miał większych szans na skuteczną interwencję. Stracona bramka zmusiła „Pasy” do odważniejszej gry. Trener Bartosz Grzelak szybko zareagował zmianami, wpuszczając między innymi Martina Minczewa, który wniósł więcej dynamiki do ofensywy. Cracovia coraz częściej gościła pod polem karnym Pogoni, jednak brakowało skutecznego wykończenia.
Najbliżej wyrównania było w 64. minucie. Minczew trafił do siatki po składnej akcji gospodarzy, jednak sędzia odgwizdał pozycję spaloną i gol nie został uznany. W kolejnych minutach krakowianie nadal próbowali sforsować defensywę gości. Szans szukali Hasić, Mateusz Klich oraz Zahiroleslam, ale dobrze dysponowana obrona Pogoni i pewnie broniący Cojocaru nie dali się zaskoczyć.
Końcówka należała już do szczecinian. Cracovia całkowicie otworzyła się, szukając wyrównania, co wykorzystali goście. W doliczonym czasie gry szybki kontratak zakończył Paul Mukairu, ustalając wynik na 2:0 i pieczętując pierwsze zwycięstwo Pogoni w sezonie.
Dla Cracovii to kolejny sygnał, że problemem pozostaje skuteczność. Po bezbramkowym remisie z Lechem Poznań i porażce z Pogonią krakowski zespół ma po dwóch kolejkach zaledwie jeden punkt i nadal czeka na pierwszą ligową wygraną. Dodatkowym ciosem dla drużyny pozostaje kontuzja Filipa Marchwińskiego, który z powodu zerwania przeszczepu więzadła krzyżowego będzie pauzował przez wiele miesięcy.





















