Cztery lata czekania. Wisła wraca do Ekstraklasy

Po czterech sezonach spędzonych na pierwszoligowych boiskach Wisła Kraków wraca do PKO Ekstraklasy. „Biała Gwiazda” przypieczętowała awans wygraną 2:0 z Chrobrym Głogów przy komplecie publiczności na stadionie przy ul. Reymonta. Kraków dostał wieczór, na który czekał od maja 2022 roku.

Jeszcze tydzień temu wszystko nie było formalnie zamknięte. Wisła miała świetną sytuację po zwycięstwie ze Stalą Rzeszów, ale do pełni szczęścia potrzebowała przynajmniej punktu w starciu z Chrobrym Głogów. Na stadionie od początku czuć było jednak, że kibice nie przyszli oglądać kalkulacji i gry na remis. Przy Reymonta pojawili się m.in. Jerzy Brzęczek, Semir Stilić i Marcelo, a trybuny od pierwszych minut żyły jednym – powrotem do elity.

Wisła od początku narzuciła tempo. Największe problemy defensywie Chrobrego sprawiał Frederico Duarte, który praktycznie od pierwszych akcji rozrywał prawą stronę boiska. To właśnie po jego dośrodkowaniu w 15. minucie Julian Lelieveld huknął z woleja pod poprzeczkę i otworzył wynik spotkania. Stadion eksplodował, bo ten gol był czymś więcej niż tylko prowadzeniem. Był sygnałem, że Wisła nie zamierza zostawiać żadnych wątpliwości.

Krakowianie mogli prowadzić wyżej już przed przerwą. Duarte był blisko gola po indywidualnej akcji, a w końcówce pierwszej połowy gospodarze jeszcze kilka razy zamknęli rywali we własnym polu karnym. Chrobry praktycznie nie istniał w ofensywie i długo nie potrafił oddać nawet celnego strzału. Wisła kontrolowała mecz, choć po pierwszych 45 minutach można było mówić o lekkim niedosycie, bo sytuacji na drugiego gola nie brakowało.

Po przerwie gospodarze szybko zakończyli wszelkie emocje. W 48. minucie Kacper Duda podał do Marko Bozicia, a ten spokojnym, technicznym strzałem pokonał Dawida Arndta. Przy Reymonta zaczęło się świętowanie, choć do końcowego gwizdka pozostawało jeszcze sporo czasu.

Chrobry nie wyglądał jednak na zespół zdolny wrócić do meczu. Wisła była szybsza, konkretniejsza i znacznie groźniejsza pod bramką rywali. Bozić miał kolejne okazje, Duarte trafił nawet do siatki, ale ze spalonego. To nie miało już jednak większego znaczenia. Ostatnie minuty były bardziej oczekiwaniem na końcowy gwizdek niż realną walką o wynik.

Dla Wisły to zakończenie wyjątkowo długiego i bolesnego okresu. Spadek z Ekstraklasy w 2022 roku miał być tylko chwilowym wypadkiem. Tymczasem klub przez kolejne sezony odbijał się od pierwszoligowej rzeczywistości. Były przegrane baraże, były rozczarowania, była ogromna presja i coraz większa frustracja kibiców. Paradoksalnie w tym czasie Wisła zdobyła także Puchar Polski i zagrała w eliminacjach europejskich pucharów, ale podstawowego celu długo nie potrafiła osiągnąć.

Teraz wreszcie się udało. Drużyna Mariusza Jopa wraca do ligi, w której kibice przy Reymonta uważają, że jej miejsce było zawsze. Po ostatnim gwizdku stadion zamienił się w wielką fetę, a piłkarze długo świętowali razem z kibicami awans, który dla wielu w Krakowie oznacza znacznie więcej niż tylko sportowy sukces.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry