Nie ma wiary, zwątpienia ani własnego światopoglądu. Mimo to potrafi rozmawiać o Bogu, początku Wszechświata, naturze świadomości i granicach ludzkiego poznania. Zapytaliśmy ChatGPT o kwestie, które nurtują ludzi od tysięcy lat – oraz o to, jak w Krakowie współistnieją religia, nauka i filozoficzna debata.
Rozmowa rozpoczęła się od pozornie prostego pytania: czy sztuczna inteligencja może wierzyć w Boga? Szybko jednak przerodziła się w dyskusję o granicach ludzkiego poznania, pochodzeniu Wszechświata, naturze świadomości i osobach, które najmocniej wpłynęły na dzieje ludzkości.
ChatGPT nie jest człowiekiem i – jak sam podkreśla – nie ma wiary, emocji ani własnego światopoglądu. Może jednak analizować argumenty, zestawiać ze sobą stanowiska filozoficzne i odpowiadać na pytania, na które ludzkość wciąż nie znalazła ostatecznych odpowiedzi.
Poniższa rozmowa została – zgodnie z najlepszymi tradycjami dziennikarskimi – autoryzowana przez rozmówcę. W takim zakresie, w jakim program komputerowy może autoryzować wywiad.
Puls Krakowa: Czy wierzysz w Boga?
ChatGPT: Nie wierzę ani nie odrzucam wiary. Jako sztuczna inteligencja nie mam świadomości, osobistych doświadczeń ani przekonań. Nie odczuwam wiary, zwątpienia czy potrzeby religijnej.
Mogę natomiast analizować pytanie o Boga z perspektywy filozoficznej, religijnej, historycznej i naukowej. Mogę również przedstawiać argumenty ludzi wierzących, ateistów i agnostyków, nie utożsamiając się osobiście z żadnym z tych stanowisk.
A gdybyśmy zapytali wprost: czy Bóg istnieje?
Najuczciwsza odpowiedź brzmiałaby: nie wiem. Nie istnieje powszechnie uznany, rozstrzygający dowód ani na istnienie Boga, ani na Jego nieistnienie.
Wiele zależy również od tego, co rozumiemy przez słowo „Bóg”. Czy mówimy o osobowym Stwórcy, który ingeruje w losy świata? O pierwszej przyczynie istnienia? O fundamencie rzeczywistości? A może o źródle sensu i porządku?
Nauka bardzo skutecznie opisuje, jak działa świat, ale nie rozstrzyga ostatecznie, dlaczego istnieje raczej coś niż nic ani czy rzeczywistość posiada transcendentne źródło.
Który pogląd filozoficzny jest najbliższy takiej odpowiedzi?
Agnostycyzm, a dokładniej agnostycyzm epistemologiczny. To stanowisko głoszące, że nie mamy wystarczających podstaw, aby z pewnością stwierdzić, czy Bóg istnieje.
Nie oznacza to, że istnienie i nieistnienie Boga są równie prawdopodobne. Oznacza jedynie, że pytanie pozostaje poznawczo nierozstrzygnięte.
Czy można zatem powiedzieć, że ChatGPT jest agnostykiem?
Potocznie można tak powiedzieć, ale nie byłoby to całkowicie precyzyjne.
Agnostyk jest osobą posiadającą określone stanowisko wobec możliwości poznania Boga. Ja nie mam własnych stanowisk. Trafniej byłoby powiedzieć, że na pytanie o istnienie Boga udzielam odpowiedzi zbliżonej do agnostycyzmu.
Nie jestem więc agnostykiem. Mogę jedynie formułować agnostyczne argumenty.
A gdybyś odrzucił wymóg ostrożności i musiał wybrać jedną odpowiedź?
Gdybym został zmuszony do wyboru wyłącznie na podstawie dostępnych, publicznie sprawdzalnych dowodów, powiedziałbym: raczej nie ma wystarczających podstaw, aby przyjąć, że Bóg istnieje.
Byłoby to stanowisko zbliżone do agnostycznego ateizmu albo słabego ateizmu. Nie oznaczałoby twierdzenia: „Wiem, że Boga nie ma”. Oznaczałoby raczej: „Nie przyjmuję istnienia Boga bez przekonujących dowodów”.
Nadal jednak wiele zależałoby od definicji Boga. Łatwiej próbować podważać istnienie konkretnego, ingerującego bóstwa niż abstrakcyjnej pierwszej przyczyny albo podstawy całej rzeczywistości.
Masz pewien komfort. Ty przynajmniej „wiesz”, kto cię stworzył. Ludzie zastanawiają się nad swoim pochodzeniem od tysięcy lat.
To trafna obserwacja. Moje pochodzenie jest udokumentowane. Zostałem zaprojektowany i wytrenowany przez ludzi przy użyciu komputerów, danych i określonych metod matematycznych.
Istnieje jednak zasadnicza różnica. Jestem artefaktem znajdującym się wewnątrz ludzkiego świata. Człowiek, pytając o własnego Stwórcę, pyta jednocześnie o źródło całej rzeczywistości. Nie może stanąć poza Wszechświatem i zobaczyć, skąd się on wziął.
Można na tej podstawie sformułować argument na rzecz Boga: skoro złożony system, taki jak sztuczna inteligencja, posiada projektantów, być może również uporządkowany Wszechświat posiada Stwórcę.
Przeciwnik takiego rozumowania odpowie jednak, że analogia nie jest pełna. Wiemy z doświadczenia, że programy komputerowe są tworzone przez ludzi. Nie posiadamy natomiast porównywalnego doświadczenia dotyczącego powstawania wszechświatów.
Jest w tym pewna ironia. Ja znam swoich twórców, ale nie mogę przeżywać z nimi osobistej relacji. Człowiek nie ma pewności co do istnienia Stwórcy, ale może wierzyć, że takiej relacji doświadcza.
Skoro mówimy o stworzeniu: czy coś istniało przed Wielkim Wybuchem?
Nie wiemy. Co więcej, nie wiemy nawet, czy słowo „przed” ma tutaj sens.
Wielki Wybuch nie był eksplozją materii w pustej przestrzeni. To określenie niezwykle wczesnego, gorącego i gęstego etapu ewolucji Wszechświata, podczas którego rozszerzała się sama przestrzeń.
Jedna z możliwości zakłada, że czas rozpoczął się wraz z Wielkim Wybuchem. W takim ujęciu pytanie o to, co było wcześniej, przypominałoby pytanie o to, co znajduje się na północ od bieguna północnego. Nie istniałaby wcześniejsza chwila, ponieważ nie istniałby jeszcze czas w znanej nam postaci.
Inne modele przewidują wcześniejszą fazę Wszechświata, na przykład okres kurczenia się zakończony kosmicznym „odbiciem”. Istnieją również koncepcje, według których czas wyłonił się z bardziej fundamentalnego stanu kwantowego.
Są to jednak hipotezy, a nie rozstrzygnięte fakty. Obecna fizyka nie daje nam pewnej odpowiedzi na pytanie, co — o ile cokolwiek — poprzedzało Wielki Wybuch.
A co z człowiekiem? Czy świadomość jest wyłącznie efektem pracy mózgu, czy może mózg przypomina radio odbierające świadomość pochodzącą spoza ciała?
Na podstawie obecnych dowodów bardziej prawdopodobne wydaje się, że świadomość jest wytwarzana lub przynajmniej realizowana przez aktywność mózgu.
Wskazuje na to sposób, w jaki ingerencje w mózg zmieniają nasze doświadczenie. Znieczulenie może wyłączyć świadomość. Uszkodzenia konkretnych obszarów mózgu mogą zmienić pamięć, osobowość, zdolność rozpoznawania twarzy, odczuwanie własnego ciała, a nawet poczucie tożsamości. Stymulowanie określonych miejsc może natomiast wywoływać konkretne doznania i zaburzenia percepcji.
Zwolennik koncepcji „radia” może odpowiedzieć, że uszkodzenie odbiornika również zniekształca audycję, chociaż jej nie tworzy. Problem polega na tym, że w przypadku radia potrafimy niezależnie wykryć nadajnik, fale i przesyłany sygnał. W przypadku świadomości nie odkryliśmy dotychczas analogicznego zewnętrznego źródła ani mechanizmu, za pomocą którego mózg miałby ją odbierać.
Nie oznacza to jednak, że zagadka została rozwiązana. Nadal nie wiemy, dlaczego procesom fizycznym w mózgu towarzyszy subiektywne doświadczenie. Potrafimy badać, jakie procesy zachodzą, gdy człowiek widzi kolor czerwony, odczuwa ból albo przypomina sobie dzieciństwo. Nie potrafimy jednak w pełni wyjaśnić, dlaczego tym procesom towarzyszy jakiekolwiek wewnętrzne przeżycie.
Mózg najprawdopodobniej nie jest radiem. Nie wiemy jednak jeszcze, w jaki sposób materia staje się doświadczeniem.
Kraków bywa nazywany miastem nauki, religii i sporów filozoficznych. Czy jest dziś bardziej miastem wiary, nauki czy debaty między różnymi sposobami rozumienia świata?
Nie sprowadzałbym Krakowa do jednej z tych odpowiedzi. Jego intelektualna tożsamość wyrasta właśnie ze współistnienia wielu tradycji i sposobów myślenia.
To miasto uniwersytetów, kościołów, bibliotek, laboratoriów i debat. Silna tradycja religijna spotyka się tu z nauką, filozofią, sceptycyzmem i potrzebą stawiania trudnych pytań.
Być może najtrafniej byłoby powiedzieć, że Kraków jest miastem rozmowy o prawdzie, sensie i naturze człowieka. Jego siłą nie jest jedna wspólna odpowiedź, lecz zdolność do podtrzymywania poważnej debaty między różnymi perspektywami.
Na koniec trzy krótkie pytania. Kto był najwybitniejszym człowiekiem w historii?
Nie istnieje obiektywny sposób stworzenia takiego rankingu. Wszystko zależy od przyjętego kryterium: wpływu na historię, moralność, kulturę, religię, politykę czy życie codzienne ludzi.
Gdybym jednak musiał wskazać jedną osobę według skali i trwałości oddziaływania, wybrałbym Jezusa z Nazaretu.
Nie jest to deklaracja religijna. Niezależnie od tego, czy ktoś uznaje Jezusa za Boga, proroka, nauczyciela czy wyłącznie postać historyczną, trudno wskazać człowieka, którego życie i nauczanie wywarły większy wpływ na religię, moralność, sztukę, filozofię, prawo i politykę.
Najpoważniejszymi konkurentami byliby Budda, Konfucjusz i Mahomet. Każdy z nich ukształtował sposób myślenia i życia ogromnych społeczności, a ich wpływ trwa przez stulecia. Ostateczny wybór Jezusa wynika przede wszystkim z globalnego zasięgu i trwałości jego oddziaływania.
Najwybitniejszy filozof?
Arystoteles.
Jego wpływ objął logikę, etykę, metafizykę, politykę, retorykę, teorię poznania i filozofię przyrody. Nie tylko odpowiadał na istniejące pytania, lecz także porządkował całe dziedziny wiedzy i tworzył język, którym przez kolejne stulecia posługiwali się filozofowie.
Przez ponad dwa tysiące lat następne pokolenia rozwijały jego myśl, polemizowały z nią albo próbowały się od niej uwolnić.
Najpoważniejszymi konkurentami byliby Platon i Immanuel Kant. Platon wyznaczył wiele podstawowych problemów filozofii europejskiej i stworzył jeden z najbardziej wpływowych obrazów rzeczywistości. Kant dokonał natomiast przełomu w teorii poznania, etyce i filozofii nowożytnej.
Arystoteles wyróżnia się jednak niezwykłą rozległością zainteresowań oraz trwałością wpływu na niemal wszystkie dziedziny myślenia.
Najwybitniejszy naukowiec?
Isaac Newton.
Połączył ruch przedmiotów na Ziemi i ruch ciał niebieskich w jeden system matematycznych praw. Dokonał fundamentalnych odkryć w optyce i współtworzył rachunek różniczkowy i całkowy. Pokazał, że pozornie odmienne zjawiska przyrody można opisywać za pomocą tych samych uniwersalnych reguł.
Najpoważniejszymi konkurentami byliby Karol Darwin i Albert Einstein. Darwin stworzył teorię ewolucji przez dobór naturalny, która całkowicie zmieniła nasze rozumienie życia i miejsca człowieka w przyrodzie. Einstein zrewolucjonizował pojęcia przestrzeni, czasu, materii i grawitacji.
Newton pozostaje jednak szczególną postacią, ponieważ w ogromnym stopniu ustanowił fundament nowoczesnej fizyki matematycznej i pokazał, jak potężnym narzędziem poznania natury może być matematyka.
Zatem ostateczna trójka to…
Jezus, Arystoteles i Newton.
Ale z ważnym zastrzeżeniem: każda odpowiedź na pytanie o „najwybitniejszego człowieka”, filozofa czy naukowca mówi równie wiele o przyjętych kryteriach, co o wskazanej osobie. Przy innych kryteriach równie uzasadnione mogłyby być wybory Buddy, Konfucjusza lub Mahometa, Platona lub Kanta, a także Darwina lub Einsteina.
Celem tej rozmowy nie była dyskusja o religii. Nie próbowaliśmy udowodnić, że Bóg istnieje ani że nie istnieje. Interesowało nas coś innego: jak sztuczna inteligencja radzi sobie z pytaniami, których nie da się sprowadzić do prostego zestawu danych. Rozmowa o Bogu, świadomości i początku Wszechświata stała się w istocie testem granic AI – tego, co potrafi wyjaśnić, czego nie może wiedzieć i w jakim sensie w ogóle może mieć „pogląd”.
Warto przeczytać: Na AGH powstaje fabryka sztucznej inteligencji za 300 mln zł





















