Edward Nowak złożył zażalenie na postanowienie oddalające jego protest przeciwko ważności referendum. Sądowy serial potrwa więc dłużej, a Kraków nadal nie pozna terminu wyborów. Czas nie płynie jednak dla wszystkich jednakowo. Stanisław Kracik rządzi miastem, podejmuje ważne decyzje i buduje rozpoznawalność. Jeżeli notowania Moniki Piątkowskiej pozostaną słabe, może pojawić się polityczna przestrzeń do zastąpienia jej obecnym komisarzem. Nie ma dowodów, że taki plan już istnieje. Bez działań Nowaka mogłoby jednak zabraknąć czasu nawet na jego rozważenie.
Edward Nowak zrealizował wcześniejszą zapowiedź i złożył zażalenie na postanowienie Sądu Okręgowego w Krakowie, który oddalił jego protest dotyczący ważności referendum z 24 maja. Jak podało Radio Kraków, zażalenie wpłynęło w poniedziałek 20 lipca, w ostatnim dniu przewidzianego terminu. Dokument liczy 65 stron. Teraz wraz z aktami sprawy zostanie przekazany do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Sąd drugiej instancji powinien rozpoznać sprawę w ciągu 30 dni od otrzymania dokumentacji. Termin ma jednak charakter instrukcyjny, dlatego nie wiadomo, kiedy dokładnie postępowanie zostanie zakończone.
Skutek jest natomiast jednoznaczny: przed prawomocnym rozstrzygnięciem protestu nie będzie można zarządzić przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa. Postanowienie oddalające protest nadal pozostaje nieprawomocne, a premier musi czekać na rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego. Sądowy serial potrwa więc dalej. Wraz z nim pojawia się pytanie znane od czasów starożytnego Rzymu: cui bono? Kto na tym korzysta?
Czas pracuje dla Stanisława Kracika
Najbardziej bezpośrednim beneficjentem przedłużającego się postępowania jest Stanisław Kracik. Każdy kolejny tydzień bez wyborów oznacza kolejny tydzień, w którym to on wykonuje obowiązki prezydenta Krakowa. Nie jest przy tym urzędnikiem pozbawionym realnych kompetencji. Wykonuje zadania organu wykonawczego miasta i będzie je realizował do czasu objęcia urzędu przez prezydenta wybranego w przedterminowych wyborach.
Kracik nie ogranicza się również do administrowania tym, co pozostawiły po sobie poprzednie władze. Już w pierwszych tygodniach urzędowania podejmował lub ogłaszał decyzje dotyczące między innymi metra, ulicy Starowiślnej oraz planowanej trasy tramwajowej z Cichego Kącika w kierunku Azorów. Jeszcze obejmując urząd, Kracik zapowiadał, że w ciągu kilku miesięcy chce dokonać „paru korekt”, które przygotują Kraków na dalszą część kadencji. Deklarował też, że liczy na pozytywne zaskoczenie mieszkańców zmianami.
To nie jest zachowanie biernego zarządcy oczekującego na wybory. Kracik podejmuje decyzje, organizuje konferencje, reprezentuje miasto, przyjmuje zagranicznych dyplomatów i coraz częściej występuje w roli faktycznego gospodarza Krakowa. Każdy tydzień urzędowania może zwiększać jego rozpoznawalność. Każda decyzja buduje dorobek, który w ewentualnej kampanii mógłby zostać przedstawiony jako dowód sprawczości i doświadczenia.
Kandydatka KO nie zdominowała wyścigu
Oficjalną kandydatką Koalicji Obywatelskiej i PSL pozostaje senator Monika Piątkowska. Jej start został ogłoszony 9 czerwca podczas konferencji z udziałem Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Pierwszy szeroko komentowany sondaż nie wskazywał jednak, aby kandydatka obozu rządzącego zdominowała wyborczy wyścig.
W badaniu IBRiS opublikowanym pod koniec czerwca Piątkowska otrzymała 12 proc. poparcia i zajęła czwarte miejsce. Wyprzedzili ją Łukasz Gibała, Daria Gosek-Popiołek oraz Michał Drewnicki. To wciąż jedynie sondaż przeprowadzony przed rozpoczęciem formalnej kampanii. Nie przesądza wyniku wyborów i nie pozwala uznać kandydatury Piątkowskiej za przegraną. Pokazuje jednak, że KO i PSL nie mają dziś kandydatki, której wejście do drugiej tury można traktować jako pewne. Jeżeli kolejne badania będą równie niekorzystne, w partyjnych centralach może pojawić się pytanie, czy trwanie przy dotychczasowej decyzji ma sens.
Gdyby wybory odbyły się w sierpniu
W przypadku szybkiego zakończenia procedury wybory mogłyby zostać przeprowadzone jeszcze późnym latem. W takim scenariuszu prawdopodobnie nie byłoby czasu na zbudowanie alternatywnej kandydatury Stanisława Kracika. Komisarz pozostałby postacią przejściową. Zdążyłby zarządzać miastem przez kilka tygodni, ale mógłby nie mieć czasu na zbudowanie samodzielnej pozycji politycznej, zbadanie swojej rozpoznawalności, sprawdzenie potencjalnego poparcia i przekonanie kierownictwa koalicji do zmiany wcześniej ogłoszonej kandydatki.
Zażalenie Edwarda Nowaka zmieniło tę sytuację. Formalny kalendarz wyborczy nadal się nie rozpoczął. Nie ma daty głosowania, nie trwa więc również formalna procedura rejestracji kandydatów. Monika Piątkowska została ogłoszona kandydatką politycznie, ale jej nazwisko nie zostało jeszcze zarejestrowane w wyborach wyznaczonych na konkretny dzień. Oznacza to, że zastąpienie jej inną osobą pozostaje formalnie możliwe. Im dłużej trwa postępowanie, tym więcej czasu mają KO i PSL na obserwowanie sondaży, ocenianie aktywności Piątkowskiej oraz testowanie innych scenariuszy. Jednym z nich – przynajmniej hipotetycznie – może stać się Stanisław Kracik.
Kracik deklaruje, że nie wystartuje
Kracik dotychczas deklarował, że w przedterminowych wyborach nie wystartuje. Mówił również, że łatwiej pracuje mu się ze świadomością, iż znajduje się w magistracie „tylko na chwilę”. Nie ma obecnie podstaw, aby kwestionować prawdziwość tej deklaracji. Pozostaje jednak pytanie, jak trwała okaże się ona w przypadku istotnej zmiany politycznych okoliczności. Jeżeli kolejne badania pokażą słabe notowania Piątkowskiej, a jednocześnie Kracik zacznie być dobrze oceniany jako gospodarz miasta, pomysł jego startu może pojawić się w Warszawie albo w krakowskim środowisku koalicji. Zmianę decyzji łatwo byłoby wówczas uzasadnić nowymi okolicznościami, oczekiwaniami mieszkańców lub potrzebą wystawienia kandydata mającego największe szanse na zwycięstwo.
Nie ma dowodów, że Kracik obecnie zabiega o nominację. Nie wiadomo również, jak wypadłby w sondażu uwzględniającym jego kandydaturę. Dzisiaj jest to wyłącznie hipotetyczny scenariusz. Przedłużająca się procedura sprawia jednak, że scenariusz ten ma czas, aby w ogóle powstać.
Czy późniejsze wybory pomagają KO?
Nie jest oczywiste, że odsunięcie głosowania jest korzystne dla Koalicji Obywatelskiej jako partii. Jesienny termin oznacza większą obecność studentów w Krakowie. Nie wszyscy będą mogli głosować w lokalnych wyborach – samo studiowanie w mieście nie wystarcza do uzyskania prawa głosu – ale część młodych mieszkańców wróci po wakacjach i będzie aktywnie uczestniczyć w kampanii.
Najmłodsi wyborcy nie są dziś naturalnym zapleczem ani KO, ani PiS. W pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2025 roku osoby w wieku od 18 do 29 lat najczęściej popierały Sławomira Mentzena i Adriana Zandberga. Rafał Trzaskowski znalazł się w tej grupie dopiero na trzecim miejscu. Nie można na tej podstawie przesądzić, jak młodzi zagłosują w lokalnych wyborach w Krakowie. Kandydaci samorządowi, miejscowe tematy i osobista rozpoznawalność polityków mogą mieć większe znaczenie niż partyjne szyldy.
Trudno jednak twierdzić, że odsunięcie głosowania na okres pełnej obecności młodych wyborców automatycznie służy KO. Równie dobrze może pomóc kandydatom Razem, Konfederacji lub środowisk niezależnych. Dla dwóch największych partii wcześniejszy termin mógłby okazać się bezpieczniejszy: kampania byłaby krótsza, a znaczenie rozpoznawalnych szyldów prawdopodobnie większe.
To kolejny powód, dla którego głównym beneficjentem opóźnienia nie musi być Koalicja Obywatelska jako całość. Jest nim przede wszystkim Stanisław Kracik.
Stara polityczna znajomość
Relacja Kracika i Nowaka nie zaczęła się wraz z krakowskim referendum. W 1989 roku Stanisław Kracik aktywnie włączył się w działalność Małopolskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Był asystentem przyszłych posłów Edwarda Nowaka i Mieczysława Gila w prowadzonej przez nich kampanii wyborczej. Puls Krakowa opisywał już tę mało znaną część ich wspólnej historii.
Nie ma podstaw, aby twierdzić, że dawna znajomość oznacza dzisiejsze porozumienie. Nie ma dowodów, że Edward Nowak składał protest albo zażalenie na prośbę Kracika. Nie ma też dowodów, że obaj politycy uzgadniają obecnie swoje działania. Tytułowe pytanie nie dotyczy jednak udowodnionego układu. Dotyczy politycznego skutku. Bez względu na intencje Nowaka jego działania obiektywnie wydłużają okres sprawowania władzy przez człowieka, z którym łączy go wspólna polityczna przeszłość sięgająca 1989 roku. Dają także Kracikowi możliwość zbudowania pozycji, której jeszcze kilka tygodni temu nie miał.
Cui bono?
Edward Nowak twierdzi, że walczy o prawidłowość referendum i przestrzeganie ciszy referendalnej. Ma prawo korzystać z dostępnych środków procesowych. Złożenie zażalenia nie jest działaniem bezprawnym i samo w sobie nie dowodzi politycznej gry.
Można jednak oddzielić intencje od skutków. Skutkiem protestu i zażalenia jest brak terminu wyborów. Skutkiem braku wyborów jest dalsze urzędowanie Stanisława Kracika. Skutkiem kolejnych tygodni urzędowania może być wzrost jego rozpoznawalności, liczby podejmowanych decyzji i politycznego znaczenia. Skutkiem utrzymujących się słabych notowań Moniki Piątkowskiej mogłoby być natomiast pojawienie się pytania o zmianę kandydatki.
Dzisiaj Kracik nie jest oficjalnym kandydatem. Nie prowadzi kampanii i deklaruje, że nie zamierza startować. Jutro sytuacja może wyglądać inaczej, szczególnie jeżeli badania pokażą, że urzędujący komisarz miałby większe szanse niż kandydatka wskazana w Warszawie.
Nie wiemy, czy Edward Nowak „gra” na Kracika. Wiemy natomiast, że bez jego protestu i zażalenia okno na taki scenariusz prawdopodobnie w ogóle by się nie otworzyło. Zażalenie Edwarda Nowaka rozsunęło kalendarz i stworzyło przestrzeń na nowe polityczne scenariusze. Pomogło Kracikowi rozwinąć żagle. Teraz pozostaje pytanie, czy z Warszawy powieje odpowiedni wiatr.
Warto przeczytać: Wybory w Krakowie dopiero w grudniu lub styczniu? Protest Edwarda Nowaka może znacząco wydłużyć wyborczy kalendarz





















