Czy Krakowowi zabraknie pieniędzy na pensje w szkołach? Miasto odpowiada: będzie wiadomo po wrześniu

Krakowskie szkoły rozpoczynają nowy rok szkolny bez ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy pieniędzy przeznaczonych na wynagrodzenia wystarczy do końca 2026 roku. Miasto zaplanowało na ten cel 2,2 mld zł, jednak dokładne koszty będzie można policzyć dopiero po aktualizacji liczby etatów, godzin oraz struktury zatrudnienia. Jeżeli okaże się, że obecna pula jest zbyt mała, budżet oświaty może zostać zwiększony. Decyzje w tej sprawie mają zapaść po zakończeniu trzeciego kwartału.

Niepewność dotycząca wydatków na pensje pojawiła się już w piśmie skierowanym do dyrektorów placówek. Zostali oni zobowiązani do przeanalizowania swoich planów finansowych i możliwości znalezienia pieniędzy na obligatoryjne składniki wynagrodzeń oraz inne świadczenia wynikające ze stosunku pracy. W dokumencie wskazano możliwość przesunięcia 5 proc. środków z wydatków przeznaczonych na realizację zadań statutowych. Jako powód takiego działania wymieniono „występujące w 2026 roku niedobory środków na wynagrodzenia”.

To właśnie ten zapis budzi zastrzeżenia Łukasza Gibały. Radny wskazuje, że z pieniędzy przeznaczonych na zadania statutowe finansowane są wydatki potrzebne szkołom do normalnego funkcjonowania. W grę wchodzą między innymi pomoce dydaktyczne, wyposażenie, zajęcia dodatkowe, bieżące utrzymanie budynków oraz drobne remonty – Sytuacja ta budzi poważne pytania dotyczące poziomu finansowania krakowskiej oświaty oraz tego, czy szkoły nie są zmuszane do ograniczania wydatków niezbędnych do ich prawidłowego funkcjonowania – wskazuje Gibała.

Miasto uspokaja. Nie ma nakazu cięć

Komisarz Krakowa Stanisław Kracik przekonuje, że samo pismo nie oznacza, że szkoły będą musiały rezygnować z zaplanowanych zakupów, zajęć czy remontów. Według stanowiska miasta podobna analiza finansów placówek jest prowadzona każdego roku. Dyrektorzy mają sprawdzić swoje budżety i ustalić, czy znajdują się w nich wolne środki, które można wykorzystać na obligatoryjne wydatki związane z zatrudnieniem – Powyższy dokument nie stanowił polecenia ograniczania wydatków statutowych szkół ani nakazu przeniesienia określonej części środków na wynagrodzenia. Zawiera jedynie prośbę o przeanalizowanie planów finansowych pod kątem ewentualnych wolnych środków, które mogłyby zostać przesunięte na obligatoryjne składniki wynagrodzeń – brzmi stanowisko miasta.

Magistrat podkreśla również, że nie ma mowy o ograniczaniu wydatków niezbędnych do działania placówek. Wśród nich wymienia opłaty za media i gospodarowanie odpadami, bieżące utrzymanie oraz drobne remonty. Dopiero po ustaleniu rzeczywistego zapotrzebowania na wynagrodzenia będzie można sprawdzić, czy poszczególne szkoły rzeczywiście posiadają wolne środki możliwe do przesunięcia.

Gibała zwraca jednak uwagę na różnicę między rutynowym przeglądem budżetu a wskazaniem konkretnej wartości środków, które mają zostać przeanalizowane. W piśmie pojawia się 5 proc. wydatków statutowych oraz bezpośrednie odwołanie do niedoborów pieniędzy na wynagrodzenia – Sam fakt konieczności przeanalizowania możliwości przesunięcia środków pomiędzy kategoriami wydatków wymaga przedstawienia radnym i mieszkańcom pełnej informacji o rzeczywistej skali tego zjawiska – argumentuje radny.

Kraków nie wie jeszcze, ile może zabraknąć

Na tym etapie miasto nie podaje jednak konkretnej kwoty ewentualnego niedoboru. Nie wiadomo również, czy problem może dotyczyć wszystkich placówek, czy tylko części z nich. Takich danych nie będzie co najmniej do czasu przygotowania aneksów do arkuszy organizacyjnych na nowy rok szkolny. To istotne, ponieważ właśnie te dokumenty pokażą faktyczną liczbę etatów, wymiar godzin oraz strukturę zatrudnienia w poszczególnych jednostkach. Obecny plan finansowy powstawał na podstawie danych z arkuszy dotyczących roku szkolnego 2025/2026. We wrześniu sytuacja zostanie zaktualizowana i dopiero wtedy będzie można porównać zaplanowane wydatki z rzeczywistymi potrzebami.

– Do czasu zakończenia tego procesu nie jest możliwe wskazanie ani wysokości ewentualnych niedoborów, ani listy jednostek, których mogłyby one dotyczyć – przyznaje miasto. To oznacza, że choć w dokumentach kierowanych do dyrektorów pojawiła się już informacja o niedoborach, ich rzeczywista skala pozostaje nieznana. Nie można obecnie określić również różnicy pomiędzy pieniędzmi zapisanymi w budżetach na wynagrodzenia a faktycznym zapotrzebowaniem szkół.

Gibała wskazuje właśnie na tę niewiadomą. Jego zdaniem samo przesunięcie pieniędzy pomiędzy poszczególnymi pozycjami szkolnych budżetów nie rozstrzyga najważniejszej kwestii – Informacja o tym, że środki mają zostać przesunięte w ramach planów finansowych jednostek, nie odpowiada bowiem na pytanie, czy wynagrodzenia zostały pierwotnie prawidłowo zabezpieczone oraz jaki wpływ takie przesunięcia będą miały na realizację zadań szkół – podkreśla.

Na oświatę 3,9 mld zł. Ponad połowa na wynagrodzenia

W całym tegorocznym budżecie Krakowa na bieżące wydatki oświatowe w działach wskazanych przez miasto przewidziano 3,9 mld zł. Wynagrodzenia pochłaniają 2,2 mld zł, czyli ponad połowę tej kwoty. Na razie komisarz Krakowa nie widzi podstaw do stwierdzenia, że obecny poziom finansowania uniemożliwia szkołom wykonywanie ich zadań. Nie oznacza to jednak, że obecna pula na pensje na pewno okaże się wystarczająca.

Kluczowe będą wrzesień i koniec trzeciego kwartału. Po aktualizacji arkuszy organizacyjnych miasto ma przeprowadzić szczegółową analizę wydatków szkół. Jeżeli nowe dane pokażą dodatkowe potrzeby, możliwe będzie zwiększenie finansowania placówek. Dopiero wtedy będzie można określić, czy 2,2 mld zł zabezpieczone na wynagrodzenia wystarczy do końca roku. Do tego czasu dyrektorzy mają analizować swoje plany finansowe, a miasto pozostawia otwartą możliwość dołożenia pieniędzy, jeżeli po wrześniowej aktualizacji okaże się to konieczne.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry