Od początku stycznia mieszkańcy Krakowa próbują zrozumieć, jak w praktyce działa Strefa Czystego Transportu i gdzie można spodziewać się kontroli. Dopiero po dwóch kolejnych zapytaniach uzyskaliśmy od Straży Miejskiej odpowiedź, która pozwala wyjaśnić sytuację.
Gdy SCT zaczęła obowiązywać 1 stycznia, pierwsze działania Straży Miejskiej były koncentrowane przy głównych wjazdach do Krakowa. Mobilne patrole zatrzymywały tam samochody, sprawdzając, czy pojazdy spełniają normy albo mają wykupione opłaty. Wydawało się, że system kontroli funkcjonuje przede wszystkim na rogatkach. Po kilku dniach do redakcji zaczęły jednak docierać sygnały, że strażnicy widziani są również w środku miasta. Najpierw z osiedla Podwawelskiego, gdzie kierowcy zauważyli patrol oglądający auta stojące pod blokami, później z kolejnych ulic w centrum i na obrzeżach. Zgłaszano, że strażnicy podchodzą do zaparkowanych samochodów, zatrzymują te przejeżdżające wolno, a czasem prowadzą krótkie rozmowy z kierowcami.
TVN24 ujawnia: milionowe premie dla zarządów krakowskich spółek miejskich – Puls Krakowa
Ponieważ nie odpowiadało to dotychczasowemu modelowi działań, skierowaliśmy do Straży Miejskiej pytanie o zakres kontroli. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy, więc ponowiliśmy zapytanie. Dopiero wtedy nadeszło stanowisko, które potwierdza zmiany w terenie. „Potwierdzamy kontrole przestrzegania przepisów Strefy Czystego Transportu również na obszarze miasta, wyłącznie na drogach gminnych” – przekazała nam spec. Edyta Ćwiklik z Wydziału Organizacji Służby Straży Miejskiej Miasta Krakowa. To oznacza, że strażnicy mogą sprawdzać auta poruszające się po Krakowie, a nie tylko te, które dopiero do miasta wjeżdżają. W praktyce kontrole mogą być prowadzone na większości lokalnych ulic, na osiedlach i na drogach, które znajdują się pod zarządem gminy.
Kraków ogranicza liczbę punktów obsługi SCT. Od lutego część z nich zniknie – Puls Krakowa
W rozmowach kierowcy zwracają uwagę, że obecnie najczęściej kończy się na pouczeniach. Strażnicy tłumaczą zasady i sprawdzają, czy auto znajduje się w systemie SCT jako uprawnione do poruszania się po strefie. Nie oznacza to jednak, że kontrole są symboliczne. To pierwszy sygnał, że system wchodzi w fazę działania nie tylko technicznego, opartego na kamerach i automatycznych weryfikacjach, lecz także bezpośredniego nadzoru prowadzonego w terenie. Kierowcy mogą więc natknąć się na strażników zarówno na dużych ulicach, jak i na zwykłych osiedlowych drogach, gdzie do tej pory rzadko pojawiały się jakiekolwiek kontrole w związku z emisją spalin.
Równolegle z obserwacjami dotyczącymi patroli pojawiły się pierwsze dane finansowe pozwalające ocenić, jak funkcjonuje system opłat. Z informacji, które ZDMK przekazał redakcji, wynika, że do 20 stycznia wpływy związane ze strefą wyniosły 3 396 620 zł. Jest to suma zebrana w pierwszych tygodniach działania SCT. Warto jednak podkreślić, że pieniądze te nie pochodzą od mieszkańców Krakowa. Osoby zameldowane w mieście i rozliczające tu podatki są objęte zwolnieniem, o ile posiadały samochód przed 26 czerwca 2025 roku, nawet jeśli pojazd nie spełnia żadnej z obowiązujących norm. ZDMK przypomina, że opłaty dotyczą wyłącznie kierowców spoza miasta, których pojazdy nie mieszczą się w wymaganiach SCT i którzy nie są objęci dodatkowymi zwolnieniami.
Strefa Czystego Transportu w Krakowie: ile miasto zarobiło po trzech tygodniach? – Puls Krakowa
ZDMK udostępnił nam również szczegółowe dane dotyczące liczby pojazdów niespełniających wymogów, które zostały dopuszczone do ruchu po zgłoszeniu w systemie. Na dzień 20 stycznia takich aut było 64 666. Spośród nich aż 58 618 należy do mieszkańców Krakowa. Mniej niż 6 tysięcy to samochody kierowców spoza miasta. Oznacza to, że ponad 90 procent niespełniających norm pojazdów, które legalnie jeżdżą po Krakowie, to auta krakowian korzystających ze zwolnień przewidzianych w przepisach. Wcześniejsza liczba obejmowała także ponad 7 tysięcy aut zagranicznych, ale po weryfikacji ustalono, że pojazdy te spełniają normy i dlatego nie powinny być w tej grupie uwzględniane.
Zgłoszenie pojazdu jest konieczne tylko wówczas, gdy auto nie spełnia wymogów. System nie wymaga rejestracji samochodów spełniających normy SCT, dlatego nie są one ujęte w statystykach. Oznacza to, że dane dotyczą wyłącznie tej części ruchu, która wymagała formalnej decyzji o dopuszczeniu do jazdy po mieście. W praktyce działanie SCT opiera się więc na dwóch równoległych mechanizmach: automatycznej weryfikacji prowadzonej przez system kamer oraz kontrolach w terenie, które – jak już wiadomo – obejmują również obszar miasta.





















