Monika Piątkowska nie otrzymała poparcia Darii Gosek-Popiołek przed drugą turą wyborów prezydenta Krakowa. Posłanka Lewicy powiedziała w Radiu Kraków, że nie wierzy w wizję miasta kandydatki KO. W pierwszej turze Gosek-Popiołek zdobyła 4,81 proc. głosów.
Po pierwszej turze wyborów Monika Piątkowska zabiega o poparcie mieszkańców, którzy głosowali na pozostałych kandydatów. Nie może jednak liczyć na publiczną rekomendację Darii Gosek-Popiołek. Posłanka Lewicy nie wskazała jej jako kandydatki, którą poprze 11 października, mimo że Lewica i Koalicja Obywatelska współtworzą rząd.
– Ja dysponuję jednym głosem. To tylko mój głos. Nie wierzę w przekazywanie głosów – powiedziała Gosek-Popiołek we wtorkowej porannej rozmowie Radia Kraków. Posłanka nie ujawniła też, na kogo sama zagłosuje w drugiej turze – Wybory w Polsce mają określoną formułę. Nie odbywają się przez radio. Nie oczekuje się tego, że ktoś jasno będzie popierał kogokolwiek – odpowiedziała.
Gosek-Popiołek nie wskazała również, kto jej zdaniem wygra 11 października. – Nie spodziewam się. Nie wierzę w żadną z dwóch wizji Krakowa pana Gibały i pani Piątkowskiej – powiedziała w Radiu Kraków. Posłanka pogratulowała kandydatom, którzy uzyskali lepszy wynik w pierwszej turze, w tym Piątkowskiej. – Gratuluję Aleksandrze Owcy, ale też Łukaszowi Gibale, Monice Piątkowskiej i Michałowi Drewnickiemu. Oni mieli lepsze wyniki ode mnie – przyznała.
Gosek-Popiołek zdobyła 4,81 proc. głosów. W rozmowie z Radiem Kraków Gosek-Popiołek przyznała, że spodziewała się lepszego rezultatu – Nie będę ukrywała, że to wynik daleki od satysfakcjonującego. Liczyłam na więcej. Przedstawiając merytoryczny plan na Kraków, chcieliśmy przekonać więcej mieszkańców i mieszkanek. Ostatecznie wyszło, jak wyszło. To sukces jednak nie był – powiedziała. Prowadzący przypomniał jej również wcześniejszy sondaż, w którym miała znacznie wyższe poparcie – Nie ukrywam, że sondażami nie wygrywa się kampanii. Liczy się ostateczny wynik wyborów i decyzje mieszkańców nad urną – odpowiedziała posłanka.
Zapowiedziała, że po wyborach przemyśli sposób prowadzenia kampanii. – Chciałam, żeby nie było w niej budowania niechęci do sceny politycznej, żeby kampania była o sprawach dla mieszkańców. Tak to robiłam, ale nie było to, jak widać, wystarczające – mówiła. Odniosła się też do wyniku Aleksandry Owcy z Razem, która uzyskała 6,91 proc. głosów. – Jako polityczki lewicy musimy zapytać, co się stało, że nie utrzymaliśmy bazy wyborców lewicowych. Może oni głosowali na Łukasza Gibałę, pewnie część poszła głosować na KO. To coś, co powinno budzić nasze zaniepokojenie po obydwu stronach – oceniła.
Gosek-Popiołek poparła Łukasza Gibałę w wyborach w 2024 roku. Tym razem nie udzieliła mu poparcia. Krytycznie odniosła się do porozumienia, które zawarł pod koniec kampanii z Janem Hoffmanem – Łukasz Gibała na ostatniej prostej – po otrzymaniu poparcia przez Jana Hoffmana – ogłosił pakt, który nie wpisuje się w to, jak Gibała podchodził niegdyś do Krakowa. Budzi to moje wątpliwości. Nie widzę tutaj możliwości współpracy – powiedziała.
Druga tura wyborów prezydenta Krakowa odbędzie się 11 października.





















