Długa bez zatrzymań, Budżet Obywatelski bez hamulców

Na pierwszy rzut oka to niewielki projekt: koszt zaledwie 28 tys. zł, nazwa techniczna, a głównym celem — usprawnienie ruchu tramwajowego. Jednak „Ul. Długa bez zatrzymań tramwajów” stała się jednym z bardziej kontrowersyjnych zwycięzców XI edycji krakowskiego Budżetu Obywatelskiego. Zmiany w organizacji ruchu, które projekt wymusza, budzą coraz więcej pytań. Nie tylko o zasadność samej koncepcji, ale także o mechanizm funkcjonowania BO jako narzędzia miejskiej demokracji.

W teorii chodziło o likwidację problemu dobrze znanego pasażerom MPK: tramwaje na ul. Długiej zbyt często stają, bo ktoś zaparkował zbyt blisko torów. Według danych przekazanych przez MPK w projekcie, w latach 2017–2023 takich przypadków było 513. W odpowiedzi autorzy projektu zaproponowali proste rozwiązanie: wprowadzenie na całej długości ulicy podwójnej linii ciągłej (P-4), a do tego likwidację dwóch zatok postojowych — przy numerach 63 i 70. Projekt został zgłoszony jako ogólnomiejski i w głosowaniu otrzymał poparcie 1681 osób (zdobył 3186 punktów). To nie był imponujący wynik — zdecydowanie poniżej średniej w tej kategorii. Dla porównania: na zwycięski projekt zagłosowało 5198 osób (otrzymał 9500 punktów). Ale niski koszt sprawił, że „Długa bez zatrzymań” zmieściła się w miejskiej puli. I właśnie to stało się zarzewiem sporu.

– Ten projekt był szeroko reklamowany jako „walka z blokowaniem tramwajów”, ale w rzeczywistości oznacza wprowadzenie zakazu parkowania na części ulicy Długiej – mówi Tymoteusz Kołacz, jeden z sygnatariuszy petycji mieszkańców w tej sprawie – Likwiduje się legalne miejsca postojowe, bez zaoferowania żadnej alternatywy. A przecież pomimo, że mamy tu strefę A, już dziś trudno o wolne miejsce.

Kołacz przypomina, że mieszkańcy od początku protestowali przeciwko takiemu rozwiązaniu. Kołacz wspólnie z Marcinem Śledziewskim są autorami petycji skierowanej do władz miasta w sprawie wstrzymania realizacji projektu, w której przedstawili alternatywne rozwiązania: poprawę oznakowania, skuteczniejszą egzekucję prawa (np. przez akcje straży miejskiej) i doprecyzowanie zasad parkowania w zatokach. Wskazywali, że samo istnienie miejsc postojowych nie musi oznaczać blokowania torów – problemem jest brak reakcji na wykroczenia.

Sprawą zajęła się też Rada Dzielnicy I Stare Miasto. W przyjętej uchwale zaapelowała do prezydenta Krakowa oraz Zarządu Dróg Miasta Krakowa o wstrzymanie likwidacji miejsc postojowych i przeprowadzenie dodatkowych konsultacji z mieszkańcami. Radni nie negowali potrzeby uporządkowania sytuacji tramwajów, ale — podobnie jak autorzy petycji — wskazywali, że zmiany zaproponowane w projekcie są zbyt daleko idące, nieprzemyślane i pozbawione realnego dialogu społecznego. Zwracali też uwagę, że kilka lat wcześniej — w 2021 r. — na fragmencie ul. Długiej wprowadzono już strefę ograniczonego ruchu (między Szlakiem a Słowiańską), a teraz, mimo wcześniejszych działań, wprowadza się kolejne ograniczenia.

Problem polega na tym, że głosowanie BO nie daje narzędzi korekty. ZDMK jako jednostka odpowiedzialna za realizację inwestycji tłumaczy, że nie może zmienić założeń projektu bez zgody jego autora. Projekt został zatwierdzony w formie, w jakiej został złożony. Dopóki nie zgodzi się na jego modyfikację sam wnioskodawca — lub dopóki prezydent nie zdecyduje się na jego wstrzymanie — zmiany muszą zostać wdrożone.

– Problem polega na tym, że ktoś miał pomysł, zdobył poparcie 1681 osób i teraz na podstawie tej decyzji zmienia się całkowicie funkcjonowanie ważnej ulicy w centrum miasta. Jestem przekonany, że większość osób głosujących na ten projekt nie miało pojęcia o jego fatalnych dla organizacji ruchu skutkach i głosowało na niego, kierując się głównie tytułem i założeniami projektu, tym samym wprowadzając się w błąd – projekt nie rozwiązuje w żadnym stopniu problemu wstrzymywania ruchu na ul. Długiej, wręcz przeciwnie – nasila go, wymuszając zawracanie na wąskiej jezdni i  dodatkowo uprzykrza życie lokalnym mieszkańcom – mówi Kołacz

Krakowski Budżet Obywatelski miał być narzędziem partycypacji. Tymczasem przykład ul. Długiej pokazuje, że BO może stać się narzędziem szybkich, trudno odwracalnych decyzji o poważnych skutkach — podejmowanych bez głębszej analizy i w oparciu o niski próg poparcia.

Abstrahując od sprawy ulicy Długiej warto zauważyć, że priorytetem przy podejmowaniu decyzji o organizacji ruchu winna być kwestia bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego, a projektowanie tej organizacji wymaga wiedzy specjalistycznej. Pytanie zatem czy tego typu sprawy nadają się do poddawania ich głosowaniu w procedurze Budżetu Obywatelskiego?

Czytaj także: Ulica Długa. Trzy pomysły na rozwiązanie problemu z blokowaniem tramwajów

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry