Dramatyczna końcówka przy Reymonta. Wisła wyrwała zwycięstwo Miedzi

Jeszcze dziesięć minut przed końcem meczu kibice przy Reymonta mogli mieć bardzo złe przeczucia. Wisła Kraków przegrywała z Miedzią Legnica 1:2 i wiele wskazywało na to, że kolejny raz w tym sezonie straci punkty. Końcówka spotkania przyniosła jednak scenariusz, który na stadionie przy Reymonta wywołał prawdziwą eksplozję radości. Dwa gole w sześć minut sprawiły, że „Biała Gwiazda” wygrała 3:2.

Spotkanie z Miedzią miało dla Wisły dodatkowy ciężar. Krakowianie chcieli przełamać serię remisów, a przy okazji zrewanżować się rywalowi, który w poprzednim sezonie wyeliminował ich w półfinale baraży o Ekstraklasę. Dodatkowo atmosfera wokół zespołu była napięta po decyzji Komisji ds. Rozgrywek PZPN, która kilka godzin przed meczem przyznała walkower Śląskowi Wrocław za nierozegrane spotkanie z Wisłą.

Od początku było widać, że gospodarze chcą szybko przejąć inicjatywę. Już w pierwszych minutach Angel Rodado próbował zaskoczyć bramkarza strzałem z dystansu. W 8. minucie Hiszpan dopiął swego. Po dokładnym dograniu w pole karne napastnik Wisły oddał mocny strzał przy słupku i pokonał bramkarza Miedzi. Stadion przy Reymonta szybko eksplodował z radości – Wisła prowadziła 1:0. Pierwsza połowa przebiegała pod kontrolą gospodarzy. Miedź miała problemy z rozgrywaniem akcji, a bramkarz Wisły Patryk Letkiewicz przez długi czas nie był zmuszony do poważnych interwencji. Dopiero w końcówce tej części gry Kamil Antonik sprawdził jego czujność strzałem z dystansu, ale wynik nie uległ zmianie.

Po przerwie obraz meczu zmienił się wyraźnie. Zespół z Legnicy wyszedł na drugą połowę zdecydowanie bardziej ofensywnie i szybko zaczął zagrażać bramce Wisły. W 52. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Po rzucie wolnym Jakuba Serafina w pole karne najwyżej wyskoczył Bartosz Kwiecień i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Gol wyraźnie dodał Miedzi pewności siebie. Wisła zaczęła popełniać więcej błędów, a goście coraz częściej pojawiali się w polu karnym krakowian. W 65. minucie Mateusz Bochnak wykorzystał zamieszanie po interwencji Letkiewicza i z bliskiej odległości skierował piłkę do bramki. Nagle to Miedź prowadziła 2:1, a na trybunach przy Reymonta pojawiło się napięcie. Wisła długo nie potrafiła odpowiedzieć groźną akcją.

Sześć minut, które odmieniło mecz

Czas uciekał, a gospodarze zaczęli grać coraz bardziej nerwowo. Dopiero w końcówce Wisła zdołała przełamać defensywę rywali. W 82. minucie Jordi Sánchez doprowadził do wyrównania. Napastnik Wisły wykorzystał zamieszanie w polu karnym i z bliskiej odległości pokonał bramkarza Miedzi. Remis wyraźnie ożywił gospodarzy. Wisła ruszyła do kolejnego ataku i kilka minut później stadion znów eksplodował. W 88. minucie Angel Rodado znalazł się w idealnym miejscu przy dobitce po strzale jednego z kolegów. Hiszpan nie pomylił się z kilku metrów i zdobył bramkę na 3:2. W doliczonym czasie gry Miedź próbowała jeszcze wyrwać punkt. W pole karne Wisły ruszył nawet bramkarz Ivan Lučić, ale gospodarze zdołali utrzymać prowadzenie. Największym bohaterem wieczoru został Angel Rodado. Hiszpański napastnik zdobył dwie bramki i po raz kolejny okazał się kluczową postacią ofensywy Wisły.

Dzięki zwycięstwu Wisła Kraków utrzymała pozycję lidera Betclic I ligi. Krakowianie powiększyli swój dorobek punktowy i zachowują przewagę nad najgroźniejszymi rywalami w walce o bezpośredni awans do Ekstraklasy.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry