Dyrektor kazał ogolić włosy uczniowi. Teraz zostanie zawieszony

Uczeń krakowskiego XLIV Liceum został w czasie lekcji odesłany do fryzjera, ponieważ dyrektor szkoły uznał jego naturalną fryzurę za nieodpowiednią. Sprawę opisaną przez Gazetę Wyborczą bada już kuratorium i miasto, a wobec dyrektora trwają procedury zmierzające do jego zawieszenia.

Gdy nastolatek, który – jak opisuje Gazeta Wyborcza – od kilku tygodni miał krótkie, naturalne włosy z wygolonymi bokami, został przez nauczycielki skierowany do dyrektora, ten miał telefonicznie umówić go do fryzjera przy ul. Stradomskiej i nakazać zgolenie fryzury. Uczeń, jak relacjonują rodzice w rozmowie z „Wyborczą”, opuścił szkołę i lekcję angielskiego, nie informując ich wcześniej o poleceniu pedagoga. – Szkoła zachowała się, jakbyśmy nie istnieli. Naruszone zostało prawo syna do nauki, bo zamiast siedzieć na lekcji angielskiego, siedział w gabinecie dyrektora, który oceniał jego fryzurę. A zamiast zjeść kanapkę na przerwie, biegł zestresowany do fryzjera. Pan dyrektor bezprawnie też postanowił dysponować moimi finansami, bo syn musiał przecież zapłacić fryzjerowi – mówi matka chłopca w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Statut szkoły stanowi jedynie, że fryzura ma być naturalna i estetyczna, a włosy „czyste i starannie uczesane”. Ustawa Prawo oświatowe w ogóle nie przewiduje regulowania fryzur uczniów, ograniczając możliwość ingerencji tylko do kwestii stroju. Jeszcze większe wątpliwości budzi jednak fakt, że uczeń został wysłany poza teren szkoły bez wiedzy rodziców, w trakcie trwających zajęć. Jak podkreśla małopolska kurator oświaty Gabriela Olszowska w rozmowie z tvn24.pl: – Ani dyrektor, ani nikt z uczących nie może wysyłać uczniów w godzinach nauki poza teren szkoły. Nie ma takiej procedury, to jest prawnie zakazane. Odebrano mu konstytucyjne prawo do nauki.

Kuratorka dodaje, że to nie pierwsza sytuacja, gdy interweniuje w XLIV LO. – W tej szkole mamy pewną serię. To nie jest jedyne wydarzenie, w którym interweniujemy. Bardzo często pokazujemy, że różne części statutu są po prostu niezgodne z prawem oświatowym – mówiła w swojej wypowiedzi dla tvn24.pl. Miasto również zajęło stanowisko. Dyrektorka Wydziału Edukacji, Magdalena Mazur, cytowana przez Radio Kraków, poinformowała, że dyrektor otrzymał pismo o wszczęciu kontroli w kontekście bezpieczeństwa ucznia. – Pan dyrektor będzie miał postępowanie dyscyplinarne. Dzisiaj dyrektor dostał od nas informację, że będzie wszczęta kontrola pod kątem zapewnienia bezpieczeństwa dziecku – mówi Mazur. Wniosek o zawieszenie dyrektora ma wkrótce trafić do prezydenta miasta.

Zupełnie inaczej widzi tą sprawę były radny Miasta Krakowa Łukasz Wantuch, który w mediach społecznościowych odniósł się do całej sprawy. – Nie jestem fanem dyrektora Mariusza Graniczki, ale tutaj się z nim zgadzam. Dyrektor szkoły ma nie tylko prawo, ale również obowiązek wymagać od ucznia określona zachowania i wyglądu – stwierdził Wantuch. – Kiedy jako radny chodziłem po placówkach edukacyjnych, widziałem na korytarzach szkolnych różne „wynalazki” i zastanawiałem się, dlaczego dyrektor nie podejmuje działań. Mówię tutaj o sytuacjach ekstremalnych, nie zwykłe farbowane włosy na blond u młodego chłopca, ale na przykład prześwitująca bluzka u młodej uczennicy czy ekstremalny styl gotycki. Po szkole może chodzić nawet z workiem od ziemniaków na głowie, ale w murach placówki muszą obowiązywać zasady. Dlatego, mimo ogromnej sympatii, nie zgadzam się ze stanowiskiem Gabrieli Olszowskiej – dodał Wantuch.

Sam Marek Graniczka przekazał mediom jedynie, że pozostaje w kontakcie z rodzicami ucznia i kuratorium, lecz nie zamierza komentować sprawy. Zapewniał, że „faktyczny przebieg zdarzeń różnił się od tego prezentowanego przez media”.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry