Dziwne wpisy prezydenta Krakowa. „Krytykują mnie konta z Rzymu, Londynu i Wieliczki”

źródło: Puls Krakowa

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski przekonuje, że fala krytyki pod jego postami nie zawsze pochodzi od mieszkańców miasta. Według niego część reakcji ma zostawiać „puste konta” oraz profile ustawione w Rzymie, Londynie czy nawet Wieliczce. Dyskusja wybuchła po analizie jednego z internautów, który wykazał, że styczniowe wpisy prezydenta w większości wywoływały negatywne reakcję.

Fala negatywnych komentarzy pod niemal każdym postem prezydenta Krakowa to już stały element jego obecności na Facebooku. Niezależnie od tematu – inwestycji, komunikacji, kultury czy zapowiedzi miejskich działań – sekcja komentarzy szybko zamienia się w skrzynkę żalu mieszkańców i osób z zewnątrz. Krytyka dotyczy wszystkiego: sposobu zarządzania miastem, Strefy Czystego Transportu, podwyżek, stylu komunikacji, a nawet samego tonu publikowanych treści. Problem nie jest nowy, ale dopiero ostatnie dni pokazały go w pełnej skali, dzięki statystyce przedstawionej przez jednego z obserwujących.

Szymon Gustab, aktywny komentator pod postami prezydenta, przeanalizował wszystkie jego wpisy z początku roku. Po odfiltrowaniu treści typowo PR-owych – życzeń, WOŚP, schroniska – do badań zostało 27 postów. Z tej puli aż 23 miały dominującą reakcję „haha”, podczas gdy jedynie cztery zdobyły przewagę „like”. Autor tej mini-analizy podsumował to chłodno: „większość wpisów odbierana jest raczej z dystansem lub ironią niż jako komunikaty budujące poparcie”. Nie była to złośliwość, lecz diagnoza zjawiska, która błyskawicznie obiegła komentarze.

Ponad 12 tysięcy podpisów w trzy dni. Organizatorzy referendum: „Skala zaskoczyła nawet nas” (Galeria) – Puls Krakowa

Prezydent odpowiedział, ale zamiast odnosić się bezpośrednio do jakości krytyki, skupił się na źródłach reakcji. Wskazał, że analiza powinna zostać „pogłębiona”. Według niego istotne jest sprawdzenie, kto dokładnie reaguje na jego wpisy. „Proszę sprawdzić jaki odsetek tych reakcji to mieszkańcy reszty Polski”, napisał, dodając, że zauważalna jest aktywność „pustych kont” oraz profili o dziwnych nazwach, z lokalizacjami ustawionymi na „Rzym” czy „Londyn”. Prezydent zasugerował więc, że część krytyki nie pochodzi od realnych osób, lecz od trolli lub użytkowników, którzy specjalnie manipulują swoją widocznością.

To stwierdzenie natychmiast wywołało kolejną dyskusję. Część internautów uznała, że tłumaczenie prezydenta jest próbą przerzucenia winy na zewnętrznych sprawców, zamiast zmierzenia się z nastrojami mieszkańców. Inni przypomnieli, że owych „pustych kont” nie widać pod wpisami dotyczącymi schroniska, WOŚP czy wydarzeń świątecznych – tam reakcje są zupełnie inne, a krytycznych głosów prawie nie ma. Ten kontrast podważa tezę o zorganizowanej akcji, sugerując raczej naturalną reakcję użytkowników na polityczne decyzje i styl komunikacji prezydenta.

Pojawiła się również ironia: internauci dopytywali, czy prezydent spędza wieczory na analizowaniu, kto kliknął „haha” pod jego postem. Wskazywano, że narracja o „zagranicznych” i „pustych” kontach to wygodny sposób tłumaczenia spadku poparcia i rosnącej frustracji części mieszkańców Krakowa. W tle przewija się kontekst większych sporów – przede wszystkim Strefy Czystego Transportu, która generuje wyjątkowo wysokie emocje i której temat jest obecny pod praktycznie każdym wpisem prezydenta, niezależnie od jego treści.

Dwa oddziały w Narutowiczu do wygaszenia. Miejski szpital tnie działalność – Puls Krakowa

W kolejnych komentarzach prezydent sam dostarczył materiału do dalszej analizy. W odpowiedzi skierowanej do Rafała Gawrona zamieścił obszerną deklarację, w której – chcąc złagodzić napięcie – niespodziewanie odsłonił zupełnie inną narrację niż ta przedstawiona chwilę wcześniej. Napisał:

„Panie Rafale, wiem, że część mieszkańców nie podziela mojej wizji na miasto, wiem, że części lub nawet czasami większości mogą nie podobać się niektóre zmiany (np. zmiana taryfy MPK), ale zawsze staram się wsłuchać w różne głosy – po to też powstała idea Ławki Dialogu, z której postulaty mieszkańców trafiają do budżetu miasta. Wiem, że dużo rzeczy jest jeszcze do zrobienia, że część mieszkańców może mnie zwyczajnie nie lubić lub nie popierać, ale to też nie jest możliwe, by przyjąć uwagi wszystkich i zadowolić każdego mieszkańca.”

W tym jednym akapicie prezydent zrobił coś, czego nie zrobiły żadne jego wcześniejsze wyjaśnienia o „pustych kontach z Rzymu i Londynu”. Przyznał wprost, że problemem nie są anonimowe profile, lecz zwykli mieszkańcy Krakowa – i to nie marginalna grupa, tylko momentami większość. Innymi słowy: Miszalski sam obalił własną tezę sprzed kilku minut, według której negatywne reakcje miały pochodzić głównie spoza miasta lub z wątpliwych kont.

Ta zmiana tonu jest tak wyraźna, że trudno jej nie zauważyć. Jeszcze chwilę wcześniej prezydent przekonywał, że krytyka to efekt działań profili ustawionych na Rzym, Londyn czy Wieliczkę; nagle w sąsiednim komentarzu dopuszcza możliwość, że to mieszkańcy Krakowa nie akceptują jego decyzji, stylu komunikacji czy wizji zarządzania miastem. Dyso­nans jest więc nie tylko widoczny – jest podstawowy. Bo jeśli rzeczywiście większości coś się nie podoba, to dominacja reakcji „haha” pod postami nie wymaga żadnych „cyfrowych duchów”. Wystarczy zwykły odbiór działań prezydenta.

Torowisko na Westerplatte czeka na remont. Miastu zabrakło pieniędzy na projekt – Puls Krakowa

Pytanie, którego Miszalski wciąż nie podejmuje, brzmi: czy zauważa tę sprzeczność? Bo jeśli tak, to trudno zrozumieć, dlaczego w pierwszej części dyskusji sugerował ingerencję trolli, zamiast nazwać po imieniu to, co sam później przyznał – że z polityką miasta nie zgadza się znacząca grupa mieszkańców. Jeśli zaś sprzeczności nie dostrzega, to problem dotyczy nie tylko reakcji w mediach społecznościowych, lecz także samego procesu komunikacji między magistratem a mieszkańcami.

Pojawia się też inna, niewypowiedziana wprost możliwość, o której internauci zaczęli żartować: może te dwa wpisy – jeden obwiniający trolli, drugi przyznający, że mieszkańcy faktycznie są niezadowoleni – napisały dwie różne osoby prowadzące konto prezydenta? Nie wiadomo. Ale faktem pozostaje, że przekaz rozjeżdża się w czasie zaskakująco mocno, co jeszcze bardziej podkreśla główny problem: komunikacja prezydenta z mieszkańcami nie tylko nie łagodzi napięć, ale momentami wręcz je potęguje.

Brakuje pieniędzy na modernizacje lodowiska Cracovii – Puls Krakowa

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry