Edward Nowak i Bumar. Indyjski kontrakt w biografii autora protestu po referendum

Edward Nowak

Edward Nowak, autor protestu po krakowskim referendum, przez lata funkcjonował blisko państwa, administracji i dużych spółek. Jednym z najważniejszych rozdziałów jego publicznej biografii był Bumar – strategiczny podmiot polskiego przemysłu obronnego. To właśnie tam, w 2012 roku, jego odejście ze stanowiska prezesa zbiegło się z zatwierdzeniem przez radę nadzorczą kontraktu indyjskiego na 204 wozy WZT-3, opisywanego później jako kontrowersyjny. Sprawę opisywały media branżowe, a według publikacji medialnych ABW złożyła zawiadomienie do prokuratury.

Edward Nowak występuje dziś w Krakowie jako autor protestu referendalnego. Ale jego biografia publiczna nie zaczyna się ani nie kończy na krakowskim referendum. To nie tylko dawny opozycjonista i działacz społeczny. To także były urzędnik państwowy, były wiceprezydent Krakowa, były wiceminister, menedżer spółek i człowiek, który przez lata funkcjonował blisko instytucjonalnego zaplecza państwa. Informacje o jego drodze publicznej i zawodowej podają m.in. Encyklopedia Solidarności oraz Encyklopedia Krakowa. Ważnym rozdziałem tej biografii był Bumar – strategiczna spółka polskiego przemysłu obronnego. W latach 2008–2012 Edward Nowak był prezesem zarządu i dyrektorem naczelnym Bumar Sp. z o.o. w Warszawie.

Bumar, Indie i kontrakt na 204 wozy WZT-3

Jednym z najbardziej opisywanych w mediach branżowych epizodów prezesury Edwarda Nowaka w Bumarze był kontrakt indyjski dotyczący wozów zabezpieczenia technicznego WZT-3. Chodziło o dostawę 204 pojazdów dla Indii, a wartość kontraktu określano w ówczesnych publikacjach na ok. 275 mln USD lub blisko 300 mln USD. O zatwierdzeniu kontraktu i jego wartości informowały m.in. Wprost oraz Forbes.
20 marca 2012 roku rada nadzorcza Bumaru zatwierdziła kontrakt na dostawę do Indii 204 wozów WZT-3. Tego samego dnia rada nadzorcza odwołała Edwarda Nowaka ze stanowiska prezesa. Samą zbieżność tych dwóch decyzji – zatwierdzenia kontraktu i odwołania prezesa – opisywały media już w dniu decyzji. Ta zbieżność dat zwraca uwagę, ale trzeba ją opisywać precyzyjnie. Sam fakt, że kontrakt zatwierdzono tego samego dnia, w którym Edward Nowak został odwołany, nie oznacza automatycznie, że oficjalną przyczyną odwołania był właśnie kontrakt. WP Finanse pisała wówczas, że rzeczniczka Bumaru potwierdziła decyzję rady nadzorczej, ale nie podano publicznie powodów odwołania prezesa. Oficjalnie więc przyczyna odwołania Edwarda Nowaka nie została jednoznacznie przedstawiona. Nieoficjalnie i medialnie sprawę szybko zaczęto jednak łączyć z kontraktem indyjskim. Forbes relacjonował, że według medialnych informacji Edward Nowak mógł zostać odwołany dlatego, że przed zawarciem wieloletniej umowy na dostawy do Indii nie uzyskał zgody rady nadzorczej. .

ABW, prokuratura i pytania o kontrakt

Sprawa nie zakończyła się po zmianie prezesa. We wrześniu 2012 roku media branżowe informowały, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego złożyła zawiadomienie do prokuratury dotyczące podejrzenia działania na niekorzyść Bumaru w związku z kontraktem na 204 wozy WZT-3 dla Indii. Dziennik Zbrojny pisał, że zawiadomienie miało dotyczyć byłego prezesa Edwarda Nowaka oraz dwóch innych osób z byłego zarządu. Podobnie Newsweek, powołując się na depeszę PAP, informował, że ABW po kontroli uznała indyjski kontrakt na dostawę 204 wozów zabezpieczenia technicznego za niekorzystny dla spółki i skierowała zawiadomienie do prokuratury. Defence24 pisał natomiast, że według doniesień „Pulsu Biznesu” ABW miała uznać — po analizie dokumentów — iż podpisany przez prezesa Edwarda Nowaka kontrakt indyjski na dostawę 204 sztuk WZT-3 był niekorzystny dla Bumaru. Portal wskazywał również na jeden z elementów sporu: zobowiązanie do przekazania części zlecenia indyjskiej firmie BEML, co według tej relacji miało być nieopłacalne z punktu widzenia Bumaru. Te informacje należy przywoływać ostrożnie. Zawiadomienie do prokuratury nie jest wyrokiem. Stanowisko ABW nie jest prawomocnym rozstrzygnięciem odpowiedzialności. Ale sam fakt, że sprawa kontraktu indyjskiego stała się przedmiotem kontroli, medialnych publikacji i zawiadomienia do prokuratury, pokazuje skalę kontrowersji wokół tego epizodu prezesury Edwarda Nowaka. Aczkolwiek pamiętać też należy, że w dostępnych publicznie materiałach nie ma podstaw, by przesądzać osobistą odpowiedzialność Edwarda Nowaka za ewentualną niekorzystność kontraktu.

„Sukces indyjski”, który stał się problemem

Temat wracał także w późniejszych publikacjach branżowych. Defence24 w 2013 roku opisywał kontrakt indyjski jako przykład problemów Bumaru z realizacją dużych projektów eksportowych. Portal pisał, że jednym z nieoficjalnie wskazywanych powodów odwołania Edwarda Nowaka i zarządu był właśnie tzw. „sukces indyjski”, który miał okazać się dla polskiej strony problematyczny finansowo. Branżowy Altair również opisywał napięcia wokół tej umowy. Według tej publikacji 20 marca 2012 roku rada nadzorcza zatwierdziła kontrakt, ale równocześnie odwołała prezesa Edwarda Nowaka, a kilka tygodni później ze stanowisk usunięto także jego najbliższych współpracowników z zarządu. Altair pisał też o sporach wokół samego zawarcia kontraktu. Według tej publikacji tuż przed podpisaniem umowy Edward Nowak miał zawiesić w obowiązkach Czesława Swobodę, prezesa Bumaru-Łabędy – zakładu wytwarzającego WZT-3 – który miał nie akceptować warunków kontraktu. Portal wskazywał również na problem terminów dostaw oraz możliwości produkcyjnych zakładu po wcześniejszych restrukturyzacjach. Także te informacje trzeba traktować jako ustalenia i oceny mediów branżowych, a nie jako urzędowy komunikat przesądzający odpowiedzialność byłego prezesa.

Co można powiedzieć bezpiecznie?

W sprawie Edwarda Nowaka i Bumaru trzeba oddzielić fakty od interpretacji. Faktem jest, że Edward Nowak kierował Bumarem w latach 2008–2012 jako prezes zarządu i dyrektor naczelny. Faktem jest, że 20 marca 2012 roku rada nadzorcza Bumaru zatwierdziła duży kontrakt indyjski na dostawę 204 wozów WZT-3, a tego samego dnia Edward Nowak został odwołany ze stanowiska prezesa. Faktem jest również, że późniejsze publikacje medialne i branżowe łączyły sprawę kontraktu indyjskiego z kontrolą ABW oraz zawiadomieniem do prokuratury dotyczącym podejrzenia działania na niekorzyść Bumaru.
Nie należy natomiast formułować ostatecznych ocen co do spornego kontraktu. Faktem jednak jest, że Edward Nowak nie jest anonimowym uczestnikiem życia publicznego, którego aktywność zaczęła się dopiero przy sprawie referendum. To człowiek z długą historią funkcjonowania w administracji państwowej, spółkach, przemyśle i środowiskach polityczno-gospodarczych. Bumar jest jednym z najmocniejszych przykładów tej biografii: państwowy przemysł obronny, kontrakty międzynarodowe i branżowe media opisujące spór wokół wielomilionowej umowy.

Jeżeli człowiek z tak długim doświadczeniem państwowym i menedżerskim sięga po procedurę, która może przesunąć wybory prezydenta Krakowa, opinia publiczna ma prawo pytać nie tylko o literalną treść protestu. Ma prawo pytać także o polityczne skutki tego działania. Nie po to, by przypisywać intencje. Ale po to, by nie udawać, że za formalnym pismem stoi osoba bez wcześniejszej biografii publicznej. W przypadku Edwarda Nowaka za protestem stoi człowiek z długą historią w pracy w sektorze państwowym i menedżerskim. A dzisiaj jego działania mogą mieć realny wpływ na to, kiedy krakowianie wybiorą nowego prezydenta. W tym kontekście warto przypomnieć, że chociaż Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił go w pierwszej instancji, sprawa nie musi być jeszcze zakończona. Jeżeli Edward Nowak wystąpi o uzasadnienie, a następnie skorzysta z dalszej drogi zaskarżenia, procedura może realnie wpłynąć na kalendarz wyborczy w Krakowie. Przy dodatkowych komplikacjach formalnych i sporze o sposób liczenia terminów przedterminowe wybory prezydenta miasta mogłyby przesunąć się nawet na grudzień albo styczeń. Oznacza to, że protest – nawet oddalony na pierwszym etapie – może nadal mieć istotny skutek polityczny: wydłużyć okres komisarycznego zarządu i opóźnić moment, w którym krakowianie wybiorą nowego prezydenta.

Czytaj także: Wybory w Krakowie dopiero w grudniu lub styczniu? Protest Edwarda Nowaka może znacząco wydłużyć wyborczy kalendarz

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry