Edward Nowak zapowiada zażalenie. Jego dawny asystent dłużej pokieruje Krakowem

Edward Nowak, Stanisław Kracik, grafika: Puls Krakowa

Edward Nowak odebrał uzasadnienie postanowienia oddalającego jego protest przeciwko ważności krakowskiego referendum. W rozmowie z Radiem Kraków zapowiedział, że zażalenie zostanie złożone w piątek 17 lipca albo w poniedziałek 20 lipca. Skutek będzie konkretny: termin przedterminowych wyborów nadal nie zostanie wyznaczony, a Krakowem dłużej będzie kierował Stanisław Kracik, który w 1989 roku pomagał Nowakowi i Mieczysławowi Gilowi w kampanii wyborczej.

Edward Nowak podjął decyzję. Jak poinformowało Radio Kraków, autor protestu przeciwko ważności referendum zamierza zaskarżyć postanowienie Sądu Okręgowego, który nie uwzględnił przedstawionych przez niego zarzutów. Zażalenie ma zostać złożone w piątek albo najpóźniej w poniedziałek. Nowak odebrał już pisemne uzasadnienie postanowienia i nie zamierza poprzestać na rozstrzygnięciu sądu pierwszej instancji.

– Uważam, że sąd absolutnie niewłaściwie podjął swoje postanowienie, które oczywiście szanuję, ale ja mam prawo do złożenia zażalenia – powiedział Radiu Kraków Edward Nowak. Stwierdził również, że przedstawione przez niego dowody miały uprawdopodobnić wpływ naruszeń ciszy referendalnej na wynik głosowania. Dodał, że właściwie od początku uważał, iż powinien wnieść zażalenie. Skorzystanie z przysługującego Nowakowi środka prawnego przedłuży okres, w którym krakowianie nie będą znali daty wyborów prezydenta miasta.

Jest w tej historii także szczególny polityczny paradoks. Człowiek, który obecnie kieruje Krakowem do czasu wyboru nowego prezydenta, ponad trzy dekady temu pomagał Edwardowi Nowakowi w kampanii wyborczej.

Stanisław Kracik został wyznaczony przez premiera do pełnienia obowiązków prezydenta Krakowa po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Wcześniej był jego zastępcą, a obecnie wykonuje zadania miejskiego organu wykonawczego. Będzie kierował Krakowem do czasu objęcia urzędu przez prezydenta wybranego w przedterminowych wyborach. Biografia Kracika zawiera też ważny epizod. W 1989 roku aktywnie włączył się w działalność Małopolskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Był asystentem przyszłych posłów Edwarda Nowaka i Mieczysława Gila w prowadzonej przez nich kampanii wyborczej. Informację tę zawiera biogram opublikowany przez Stowarzyszenie Sieć Solidarności.

Nie ma podstaw, aby na tej historycznej relacji budować sugestie dotyczące jakiegokolwiek współdziałania obu polityków obecnie. Nie ma również podstaw do twierdzenia, że Edward Nowak podejmuje działania procesowe w interesie Stanisława Kracika. Fakty tworzą jednak wyraźny paradoks: zażalenie zapowiedziane przez Nowaka może przedłużyć okres sprawowania władzy w Krakowie przez człowieka, który pomagał mu w kampanii wyborczej w 1989 roku. Historia zatoczyła koło. Tyle że tym razem jej konsekwencje dotyczą całego miasta.

Sąd Okręgowy w Krakowie 17 czerwca oddalił protest dotyczący ważności referendum z 24 maja, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta. Edward Nowak twierdził, że podczas ciszy referendalnej publikowano w internecie treści mogące wpływać na frekwencję. Zdaniem autora protestu agitacja mogła przyczynić się do przekroczenia progu niezbędnego, aby referendum było ważne. Sąd ocenił jednak, że Nowak nie wykazał, aby przedstawione materiały miały istotny wpływ na wynik głosowania. Część publikacji nie miała charakteru agitacji referendalnej, a w odniesieniu do niektórych materiałów nie udało się ustalić, czy zostały zamieszczone już podczas ciszy.

Postanowienie Sądu Okręgowego pozostaje nieprawomocne. Po wniesieniu zapowiadanego zażalenia sprawa zostanie przekazana do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Sąd drugiej instancji powinien rozpoznać zażalenie w ciągu 30 dni. Jego decyzja będzie ostateczna. Rozpoznanie sprawy może jednak potrwać dłużej. Termin 30 dni ma charakter instrukcyjny, co oznacza, że jego przekroczenie nie powoduje automatycznego zakończenia postępowania.

Ustawa o referendum lokalnym stanowi, że po wniesieniu protestu przeciwko ważności referendum nie zarządza się wyborów przedterminowych do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Premier nie może więc wyznaczyć głosowania, dopóki postępowanie sądowe się nie zakończy. Zapowiedziane zażalenie oznacza zatem dalsze utrzymywanie Krakowa w stanie wyborczej niepewności. Nie wiadomo, kiedy zostanie ogłoszony kalendarz wyborczy. Nie wiadomo, kiedy zostaną zarejestrowane komitety i zgłoszeni kandydaci. Nie wiadomo również, kiedy mieszkańcy będą mogli zdecydować, kto powinien kierować miastem po Aleksandrze Miszalskim.

Wiadomo natomiast, że do czasu wyborów obowiązki prezydenta nadal będzie pełnił Stanisław Kracik. Edward Nowak ma prawo do złożenia zażalenia. Korzystanie z przewidzianych prawem środków procesowych nie może być przedstawiane jako działanie bezprawne ani jako dowód celowego opóźniania wyborów. Publicznej ocenie mogą jednak podlegać konsekwencje jego decyzji. A te dotyczą nie tylko jednej sprawy sądowej, lecz całego miasta.

Bezpośrednio po referendum mówiło się o możliwości przeprowadzenia wyborów jeszcze w sierpniu. Później jako prawdopodobny termin głosowania wskazywano wrzesień. Po zapowiedzi zażalenia również ten scenariusz staje się coraz bardziej niepewny.

Nawet gdyby Sąd Apelacyjny rozpoznał sprawę w ciągu przewidzianych 30 dni, po jej zakończeniu konieczne będzie zarządzenie wyborów i przygotowanie całego kalendarza wyborczego. Trzeba będzie zarejestrować komitety, zgłosić kandydatów, powołać komisje, przygotować spisy wyborców i karty do głosowania oraz przeprowadzić kampanię. Pewne jest jedno: zażalenie nie przybliży terminu głosowania. Przeciwnie – odsunie moment, w którym krakowianie poznają datę wyborów.

Polityczna ironia historii

W 1989 roku Stanisław Kracik pomagał Edwardowi Nowakowi i Mieczysławowi Gilowi w kampanii wyborczej. Dziś decyzja procesowa Nowaka może przedłużyć okres, w którym to Kracik kieruje Krakowem. Nie jest to dowód porozumienia ani wspólnego planu. Jest to jednak fakt mający wyraźny wymiar polityczny i symboliczny. Dawny asystent z kampanii wyborczej będzie dłużej pełnił obowiązki prezydenta, ponieważ jeden z polityków, którym wówczas pomagał, zamierza kontynuować postępowanie dotyczące referendum. Edward Nowak może uważać, że walczy o prawidłowość procesu referendalnego. Sąd pierwszej instancji jego argumentów jednak nie podzielił. Teraz sprawę oceni Sąd Apelacyjny, a Kraków ponownie będzie czekał. Najpierw czekał na sporządzenie uzasadnienia. Później na jego odbiór. Teraz będzie czekał na zażalenie, przekazanie akt i ostateczne rozstrzygnięcie.

Historia zatoczyła koło. Kalendarz wyborczy pozostaje w miejscu.

Warto przeczytać: Edward Nowak i Bumar. Indyjski kontrakt w biografii autora protestu po referendum

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry