Fajerwerki tylko w sylwestra – od 22:00 do 2:00. Nowy zakaz w Krakowie

Cztery godziny w roku – tyle będą mieli krakowianie na wystrzelenie rakiet i petard. Od 1 stycznia 2026 roku w mieście będzie obowiązywał całoroczny zakaz używania fajerwerków, ogni sztucznych i innych widowiskowych materiałów pirotechnicznych. Nowe przepisy obejmą nie tylko przestrzeń publiczną, ale też prywatne posesje, jeśli skutki odpalania fajerwerków – hałas, błyski czy dym – będą oddziaływać na otoczenie.  Nowe przepisy wejdą w życie 1 stycznia, co oznacza, że tegoroczny sylwester będzie ostatnią okazją, by odpalać sztuczne ognie w Krakowie – i to wyłącznie w godzinach od 22:00 do 2:00 w nocy. Jak zapowiada magistrat, nad jej egzekwowaniem czuwać będzie Straż Miejska.

Projekt uchwały przygotował prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, a radni zajęli się nim podczas środowej sesji. Dyskusja była długa i momentami gorąca. Jedni mówili o wreszcie potrzebnej decyzji, która zakończy coroczne udręki ludzi i zwierząt. Inni ostrzegali, że to krok zbyt daleko idący i trudny do wyegzekwowania. Większość jednak opowiedziała się za zmianą – i to ona przesądziła o przyjęciu zakazu.

Prezydent przyznał, że nie będzie łatwo pilnować przestrzegania przepisów, ale – jak powiedział – „od czegoś trzeba zacząć”. Według niego już sam zakaz ograniczy liczbę osób, które zechcą odpalić fajerwerki poza wyznaczonymi godzinami. W tym roku urzędnicy postanowili zrobić wyjątek – zakaz nie obejmie nadchodzącego sylwestra, by nie karać tych, którzy przygotowali się wcześniej do świętowania.

Najgłośniej przeciwko decyzji protestuje branża pirotechniczna. Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki apelowało o wstrzymanie głosowania, przekonując, że fajerwerki to nie tylko handel, lecz element kulturowego dziedzictwa miasta. – To tradycja, którą pielęgnowaliśmy od pokoleń. Odbieranie jej mieszkańcom to zły kierunek – mówiła Marta Smolińska, prezes SIiDP. Przedsiębiorcy ostrzegają, że zakaz uderzy w lokalną gospodarkę, ograniczy wpływy podatkowe i otworzy drogę do rozwoju szarej strefy. Część z nich zapowiada, że nie zamierza się poddawać i będzie szukać sposobu, by uchwałę zaskarżyć.

TYLKO U NAS: „Decyzji o zakazie fajerwerków nie można opierać na jednostronnej ankiecie” (ROZMOWA PULSU)

Z ankiety przeprowadzonej przez Urząd Miasta Krakowa wynika, że około 75 procent respondentów popiera ograniczenie używania fajerwerków. To właśnie ten wynik stał się jednym z argumentów za przyjęciem zakazu. Urząd podkreśla, że głosy mieszkańców były kluczowe – nie chodziło o odgórną decyzję, lecz reakcję na nastroje społeczne. Sceptycy odpowiadają, że ankieta objęła niewielką część krakowian – około 10 tysięcy osób – i nie może być traktowana jako reprezentatywna. W komentarzach pod miejskimi postami widać ten podział: jedni piszą, że wreszcie skończy się coroczne „piekło dla zwierząt”, inni pytają, czy miasto nie ma poważniejszych problemów niż kontrolowanie, kto odpala rakiety.

Zgodnie z uchwałą, egzekwowaniem zakazu ma się zająć krakowska Straż Miejska. Strażnicy będą mogli nakładać mandaty na osoby, które złamią przepisy, choć – jak sami przyznają – wykrycie sprawcy w trakcie wybuchu fajerwerków nie zawsze będzie proste. Doświadczenie pokazuje, że nawet podczas dotychczasowych ograniczeń interwencje były nieliczne i zazwyczaj kończyły się upomnieniem. Dlatego część radnych mówiła wprost: przepis może okazać się martwy. Z drugiej strony – jak podkreślano w dyskusji – prawo tworzy też normy społeczne. Jeśli zakaz zostanie przyjęty i nagłośniony, wiele osób zrezygnuje z fajerwerków po prostu z poczucia odpowiedzialności.

Za projektem uchwały głosowało 32 radnych (głównie KO), 5 było przeciw, 4 wstrzymało się od głosu (głównie PiS i Kraków dla Mieszkańców), a jeden nie głosował.W Małopolsce zakazy używania materiałów pirotechnicznych obowiązują już w gminie Bukowina Tatrzańska i w Zakopanem.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry