Gibała krytykuje rządową opłatę dla turystów. „To zaledwie nieco ponad jedno euro”

źródło: Puls Krakowa

Pięć złotych za noc miało być „potwarzą dla Krakowa”, a po kilku miesiącach stało się wyborczym sukcesem. Łukasz Gibała krytykuje wysokość planowanej opłaty, Rafał Komarewicz zarzuca Monice Piątkowskiej zmianę stanowiska, a kandydatka przekonuje, że to efekt jej rozmów z rządem.

Kraków nie może obecnie pobierać opłaty miejscowej ze względu na ustawowe wymagania dotyczące jakości powietrza. Rządowy projekt ma znieść kryterium klimatyczne i podnieść maksymalną stawkę do 5 zł za osobę i noc.

Monika Piątkowska przedstawiła zapowiadane zmiany jako efekt swoich rozmów z przedstawicielami rządu. Kandydatka na prezydenta Krakowa opublikowała grafikę z hasłem „Mamy to!”, informując o zniesieniu kryterium klimatycznego i nowym limicie opłaty. Na jej wpis zareagował poseł Rafał Komarewicz. Przypomniał komentarz Piątkowskiej z czerwca, kiedy krytykowała przygotowany przez niego projekt ustawy. Propozycja Komarewicza zakładała zastąpienie opłaty miejscowej opłatą turystyczną, likwidację kryterium jakości powietrza oraz ustalenie maksymalnej stawki na poziomie 5 zł do końca 2027 roku. Później kwota miała być corocznie waloryzowana.

– Pana propozycja w ustawie, cytuję: „stawka opłaty turystycznej nie może przekroczyć 5 zł dziennie”, jest potwarzą dla Krakowa. Mamy propozycje w innych ustawach, które mogą dać Krakowowi 11 zł dziennie – pisała w czerwcu Piątkowska. Około 11 zł przewidywał projekt Lewicy przedstawiony w Sejmie przez krakowską posłankę Darię Gosek-Popiołek. Maksymalna opłata miała być powiązana z minimalną stawką godzinową i nie mogła przekraczać 25 proc. jej wysokości.

Komarewicz zarzucił Piątkowskiej, że podczas kampanii wyborczej przedstawia jako sukces stawkę, którą kilka miesięcy wcześniej zdecydowanie krytykowała – W czerwcu dla Moniki Piątkowskiej to była „potwarz”, dziś moją propozycję uważa za swój „sukces”. Tylko co właściwie „mamy”, pani senator? – napisał poseł. Rządowy projekt nie jest dokładnie tym samym rozwiązaniem, które proponował Komarewicz. Poseł chciał zastąpić opłatę miejscową nową opłatą turystyczną, natomiast rząd planuje zmienić zasady istniejącej opłaty miejscowej. W obu przypadkach maksymalny limit wynosi jednak 5 zł.

Do wysokości proponowanej stawki odniósł się również Łukasz Gibała. Jego zdaniem umożliwienie Krakowowi pobierania opłaty jest potrzebne, ale 5 zł to zdecydowanie za mało – To zaledwie nieco ponad jedno euro dziennie. Kwota absurdalnie niska, nieporównywalnie mniejsza niż w innych dużych europejskich miastach – stwierdził kandydat na prezydenta Krakowa.

W Pradze opłata wynosi 50 koron czeskich, czyli około 9 zł za osobę i noc. W Bratysławie jest to od 3 do 3,5 euro, a więc około 13–15 zł. Berlin pobiera 7,5 proc. ceny noclegu, Amsterdam 12,5 proc., a podstawowa stawka w Wiedniu wynosi 3,2 proc.Przy pokoju kosztującym 500 zł opłata wyniosłaby około 16 zł w Wiedniu, 37,50 zł w Berlinie i ponad 60 zł w Amsterdamie. W Krakowie byłoby to maksymalnie 5 zł od każdej nocującej osoby.

Gibała zwrócił także uwagę, że wysokość opłaty została ustalona przez rząd, a samorządy nie otrzymają możliwości przekroczenia ustawowego limitu.

Dlaczego w tak ważnej sprawie nie zapytano Krakowian? Dlaczego nie dano możliwości decydowania samorządom? Ustalenia płynące z Warszawy są niestety wydmuszką, a nie remedium na turystyfikację – ocenił.

Jeżeli ustawa zostanie przyjęta, opłata nie zacznie obowiązywać automatycznie. O jej wprowadzeniu i konkretnej wysokości, nieprzekraczającej ustawowego limitu, będzie musiała zdecydować Rada Miasta Krakowa.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry