Już po jedenastu minutach było jasne, że ten mecz może wymknąć się Cracovii spod kontroli. I choć początek wcale tego nie zapowiadał, to jeden błąd wystarczył, by całe spotkanie ułożyło się dokładnie tak, jak chciał Górnik.
Górnik Zabrze wygrał u siebie 3:0 z Cracovią w meczu 27. kolejki Ekstraklasy. Wynik jest jednoznaczny, ale pierwsze minuty wyglądały zupełnie inaczej. To krakowianie zaczęli odważnie i już w 6. minucie powinni objąć prowadzenie. Po akcji Pau Sansa piłka trafiła do Ajdina Hasicia, który miał kilka metrów do bramki, ale uderzył niecelnie. To była najlepsza okazja „Pasów” w całym spotkaniu.
Kilka minut później wszystko się odwróciło. W 11. minucie Górnik pierwszy raz poważniej zagroził bramce Cracovii. Strzał z dystansu oddał Lukas Sadílek, Sebastian Madejski odbił piłkę do góry, ale nie zdołał jej złapać ani wybić. W zamieszaniu najlepiej odnalazł się Yvan Ikia Dimi, który wygrał walkę o pozycję i z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki. To był poważny błąd bramkarza Cracovii, który ustawił dalszy przebieg meczu.
Po stracie gola krakowianie długo nie potrafili wrócić do swojej gry. Górnik przejął inicjatywę i coraz częściej przenosił akcje pod pole karne gości. W 25. minucie blisko podwyższenia prowadzenia był Paweł Olkowski – po indywidualnej akcji trafił jednak w słupek. Cracovia próbowała odpowiadać, ale jej akcje kończyły się albo niecelnymi strzałami, albo interwencjami dobrze ustawionego Marcela Łubika. Najaktywniejszy był Hasić, który jeszcze przed przerwą miał dwie próby, jednak bez efektu bramkowego.
Problemy Cracovii były widoczne także w organizacji gry. Zespół przystąpił do meczu w osłabionym składzie – brakowało kilku ważnych zawodników, co było szczególnie widoczne w środku pola i defensywie. Trener Luka Elsner musiał dokonać wielu zmian w wyjściowej jedenastce, a to przełożyło się na brak stabilności.
Po przerwie obraz meczu nie zmienił się znacząco. Górnik kontrolował tempo gry i nie dopuszczał Cracovii do klarownych sytuacji. W 60. minucie wydawało się, że gospodarze podwyższyli prowadzenie – efektowną akcję zakończył Maksym Chłań, ale po analizie VAR gol nie został uznany z powodu spalonego.Cracovia próbowała jeszcze wrócić do meczu. Strzały oddawali Mateusz Tabisz i Dijon Kameri, ale brakowało precyzji. Goście nie byli w stanie stworzyć sytuacji, która realnie mogłaby zmienić wynik.
Końcówka należała już zdecydowanie do Górnika. W 78. minucie po dośrodkowaniu Sadílka z prawej strony najwyżej w polu karnym wyskoczył Jarosław Kubicki i głową podwyższył prowadzenie. Cztery minuty później było już 3:0 – akcję Maksyma Chłania wykończył Michał Rakoczy, który jeszcze niedawno grał w Cracovii.





















