Tak źle jeszcze nie było. Wystarczy krótki spacer ulicami Kaźmierza: Miodową, Bożego Ciała, Halicką i Wawrzyńca, by zobaczyć skalę zniszczeń. Napisy pojawiają się na elewacjach kamienic, murach i odnowionej infrastrukturze. Graffiti pokrywa zarówno stare kamienice, jak i niedawno remontowane elementy przestrzeni publicznej. W wielu miejscach napisy pojawiają się ponownie krótko po ich usunięciu. Zjawisko ma także wymiar finansowy. Czyszczenie elewacji i murów oznacza kolejne wydatki dla wspólnot mieszkaniowych i zarządców budynków. W efekcie część z nich rezygnuje z regularnego usuwania graffiti, co tylko pogłębia skalę problemu. Mieszkańcy zwracają uwagę, że sytuacja w ostatnim czasie wyraźnie się pogorszyła. Ich zdaniem potrzebne są skuteczniejsze działania, które ograniczą niszczenie przestrzeni publicznej w centrum Krakowa. Tymczasem mnożą się byty, które w teorii mają walczyć z graffiti. W Sejm – z inicjatywy krakowskich posłów – powołano Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Wandalizmowi i Nielegalnemu Graffiti, a w Krakowie działa miejski zespół ds. graffiti powołany przez Aleksander Miszalski. Na poziomie deklaracji pojawiają się zapowiedzi skuteczniejszych działań, analiz i systemowych rozwiązań. Problem w tym, że w przestrzeni miasta efektów tych prac na razie nie widać. W centrum Krakowa graffiti przybywa, a skala zjawiska – co widać na poniższych zdjęciach – zamiast maleć – rośnie.
źródło: Andrzej Skwierawski





















