Zaczynali od spotkania w Parku Jordana, dziś przyciągają na treningi nawet sto osób miesięcznie i organizują międzynarodowy turniej dla 34 drużyn. Dragon Balls Kraków powstał jako klub sportowy środowiska LGBT, ale jest otwarty dla wszystkich, którzy akceptują jego charakter. O medalach, budowaniu społeczności oraz tym, dlaczego sport jest dla nich czymś więcej niż rywalizacją, rozmawiamy z Damianem Jemielitym.
Redakcja Pulsu Krakowa: Kiedy i w jakich okolicznościach powstał klub sportowy Dragon Balls Kraków?
Damian Jemielity, Dragon Balls Kraków: Zanim powstało Dragon Balls Kraków, w naszym mieście istniała inna drużyna siatkarska ze środowiska LGBT – KKS Krakersy, która została rozwiązana tuż przed pandemią. Jeden z jej członków, Piotr Szczurek, wpadł na pomysł, żeby kontynuować tę inicjatywę. Hasło zostało rzucone w eter i udało się znaleźć zainteresowane osoby. Pierwsze, niezobowiązujące spotkanie odbyło się w sierpniu 2021 roku w Parku Jordana. Było na tyle udane, że postanowiliśmy iść za ciosem. Na hali w komplecie spotkaliśmy się dwa miesiące później 22 października 2021 mieliśmy pierwszy trening, od tego czasu mieliśmy regularne treningi, a od grudnia zaczęliśmy trenować na 2 sektorach, co za tym idzie dwóch poziomach zaawansowania. Na 3 poziomach zaczęliśmy grać około pół roku później, Początki były więc bardzo dynamiczne.
Skąd wzięła się nazwa? Skojarzenie z anime „Dragon Ball” nasuwa się automatycznie. Czy ma coś wspólnego z rzeczywistością?
Bardziej chodziło nam o Smoka Wawelskiego, który jest symbolem Krakowa. Oczywiście „balls” odnosi się do sportu, od którego zaczęliśmy – siatkówki, polegającej na odbijaniu piłki.
Oprócz wspomnianej przez Pana siatkówki macie też sekcję squashową. Czy można mówić więc o jednej drużynie, czy raczej o kilku zespołach? I ile osób angażuje się w działalność Dragon Balls Kraków?
Jesteśmy stowarzyszeniem, które dość prężnie funkcjonuje i ma 2 sekcje sportowe siatkówka i squash. W samej sekcji siatkarskiej mamy trzy poziomy zaawansowania i treningi odbywają się mniej więcej dwa razy w tygodniu. W ciągu miesiąca pojawia się na nich około 70–100 osób. Trudno więc mówić o jednej drużynie. W ramach naszej dużej grupy funkcjonują mniejsze zespoły, które zbierają się przy okazji różnych turniejów i wtedy pod szyldem Dragon Balls reprezentują nasze stowarzyszenie. Tak to wygląda od strony organizacyjnej. Obok sekcji siatkówki w naszym stowarzyszeniu działa również sekcja squasha. Łączy nas przede wszystkim wspólna pasja do sportu, ale również chęć spędzenia czasu w dobrym towarzystwie i budowaniu relacji poza kortem.

Regularnie organizujemy treningi techniczne squash, które są dostosowane do poziomu zaawansowania. Dzięki temu każdy może rozwijać swoje umiejętności w odpowiednim dla siebie tempie – od osób początkujących po bardzo doświadczonych graczy. Oprócz treningów organizujemy wspólne sparingi, gdzie każdy może sprawdzić swoje umiejętności podczas gry. Nasza sekcja to jednak nie tylko gra w squasha. Dużą wagę przykładamy do wspólnego spędzania czasu poza kortem. Organizujemy spotkania, wyjścia i wydarzenia integracyjne. Dzięki temu grupa staje się prawdziwą społecznością.
Czy do Dragon Balls Kraków można po prostu dołączyć, czy obowiązuje jakiś nabór?
Jak najbardziej można do nas dołączyć. Oczywiście z założenia jesteśmy drużyną LGBT i taki był też zamysł. Natomiast jesteśmy otwarci na wszystkich. Grają z nami zarówno dziewczyny, jak i osoby heteroseksualne, które są naszymi sprzymierzeńcami. Nie mamy problemu z tym, że ktoś nie jest z naszego środowiska. Nasze pytanie jest tylko takie, czy dana osoba ma świadomość, że jesteśmy taką, a nie inną drużyną i jest osobą sojuszniczą.
Jak obecnie wygląda wasz kalendarz treningów? Czy macie stałe dni i miejsce, czy grafik jest bardziej elastyczny?
To wszystko jest dość ruchome i mocno uzależnione od roku szkolnego czy akademickiego. Hale, które wynajmujemy, są zazwyczaj halami szkolnymi albo uczelnianymi, dlatego w okresie wakacyjnym pojawia się problem z ich dostępnością i musimy szukać innych miejsc. Od września planujemy jednak mieć stały poniedziałkowy trening na hali przy osiedlu Teatralnym, w szkole obok Teatru Ludowego. Docelowo chcemy mieć dwa treningi w tygodniu, ale na ten moment jesteśmy jeszcze na etapie poszukiwania drugiej hali.
W sekcji siatkarskiej macie trzy poziomy zaawansowania. Jak to wygląda w praktyce? Czy na każdy trening może przyjść osoba z dowolnego poziomu, czy poszczególne grupy mają osobne treningi?
Nasze treningi przewidziane są dla osób początkujących, średniozaawansowanych i zaawansowanych. Dlatego wrzucamy wcześniej informację, dla jakich poziomów przewidziane są zajęcia w danym dniu. Czasem zdarza się, że lekko te poziomy mieszamy, natomiast robimy to w taki sposób, żeby nie zaburzać gry i żeby nikt się nie stresował, że trafił na nieodpowiedni dla siebie trening. Mamy trenerów, którzy pomagają dopasować gracza do poziomu gry. Podobnie podzielona jest sekcja squashowa, zwłaszcza że w tym sporcie gra się jeden na jeden, a umiejętności partnerów mają duże znaczenie.

Z kim najczęściej rywalizujecie? Gracie głównie z drużynami LGBTQ+, czy zdarza wam się też mierzyć z zespołami spoza tego środowiska?
Jeżeli chodzi o turnieje i sparingi, w których bierzemy udział, to głównie są to wydarzenia środowiskowe. Sama gra to bowiem jedna kwestia, ale ważna jest też cała otoczka. Przy okazji takich turniejów odbywają się różne wydarzenia i spotkania, a to jest dla nas istotna część całej inicjatywy. Niemniej zdarzyło nam się też występować w krakowskiej lidze lokalnej.
Czy odnosicie sukcesy podczas turniejów i rozgrywek?
Powiem tak: jeśli chodzi o nasze codzienne treningi, to gramy przede wszystkim dla zabawy. Natomiast na turnieje zawsze jedziemy z nastawieniem, że uda nam się zająć dobre miejsce. Odnosimy podczas nich sukcesy, przywozimy medale, ale dla mnie osobiście to przede wszystkim okazja do spotkania znajomych – takie małe święto. Wiadomo, że cieszymy się, kiedy osiągamy wysoki wynik, ale wszyscy mamy z tyłu głowy, że chcemy spędzić fajnie czas, a nie skupiać się tylko na rywalizacji. A jeśli chodzi o konkretne wyniki, to podczas Tęczowego Pucharu Polski odbywającego się w Poznaniu w tym roku nasze 4 drużyny zdobyły aż 3 medale, w tym brąz, srebro i złoto na 2 poziomach.
Jak wygląda zainteresowanie siatkówką w Krakowie?
Moim zdaniem jest naprawdę bardzo duże. Widać to chociażby po tym, że bywają problemy z wynajmem hali – jest sporo osób i grup, które chcą uprawiać ten sport. W internecie można znaleźć mnóstwo ogłoszeń szukających kogoś do uzupełnienia składu czy wspólnej gry. Nie bez znaczenia są też sukcesy reprezentacji, które dodatkowo zwiększają popularność siatkówki.
Czy podobne drużyny działają także w innych miastach Polski i za granicą?
Tak, zarówno w innych miastach naszego kraju, jak i w całej Europie. W Polsce takich drużyn jest kilka. Między innymi Orion w Poznaniu, Volup w Warszawie, a także nasi dobrzy koledzy z Chillli w Katowicach. Wrocław ma swoją drużynę NEON, a w Łodzi działają Unicorns’y. W skali europejskiej takich zespołów jest naprawdę wiele.
Zadaję to pytanie nie bez przyczyny. Wkrótce organizujecie duży turniej. Opowiedzmy trochę o tym wydarzeniu.
W dniach 16–18 października po raz trzeci organizujemy międzynarodowy turniej Dragon Balls Krakow Cup. Na ten moment mamy już zebrany komplet uczestników – zapisały się 34 drużyny. Większość z Polski, ale mamy też zespoły między innymi z Wielkiej Brytanii, Szwecji, Niemiec i Słowacji. To pokazuje, że zainteresowanie tym wydarzeniem jest naprawdę duże. Pomysł na organizowanie międzynarodowego turnieju wziął się stąd, że sami braliśmy udział w tego typu imprezach sportowych poza granicami naszego kraju. Zaczęliśmy od Rainbow Prague w Pradze, ale byliśmy też m.in. w Hiszpanii, we Włoszech, w Wielkiej Brytanii czy na Słowacji. Sekcja squashowa zaliczyła w te wakacje turniej w Rotterdamie, gdzie odniosła duże sukcesy.




















