Kierowcy jadący z Krakowa do Katowic nadal zostawiają na bramkach 36 zł, choć po drodze muszą mierzyć się z kolejnymi robotami. Do bezpłatnego przejazdu pozostało 189 dni. Później zaczną się przygotowania do budowy trzeciego pasa.
Odliczanie już trwa. O północy z 15 na 16 marca 2027 roku zakończy się trwająca trzy dekady historia prywatnej koncesji na autostradzie A4 między Krakowem a Katowicami. Trasę przejmie państwo, a samochody osobowe i motocykle mają jeździć nią bez opłat. Do tego momentu kierowcom pozostaje płacenie. Przejazd około 60-kilometrowym odcinkiem kosztuje obecnie 36 zł w jedną stronę. Są dwa place poboru opłat – w Balicach i Mysłowicach – a na każdym trzeba zostawić po 18 zł. Podróż z Krakowa do Katowic i z powrotem oznacza więc wydatek 72 zł. Oczywiście bez paliwa.
Skalę opłaty dobrze pokazuje porównanie z zagranicznymi winietami. Dziesięć dni korzystania z autostrad w Czechach kosztuje około 57 zł, na Słowacji około 50 zł, a w Austrii około 59 zł. Ostateczna kwota zależy od kursu walut i miejsca zakupu, ale proporcje pozostają podobne. Za cenę niewiele wyższą od pojedynczego przejazdu A4 z Krakowa do Katowic można przez dziesięć dni jeździć autostradami w innym kraju.
Na A4 prawo do jazdy kończy się natomiast po minięciu drugiej bramki. Jeśli podróż przebiega bez korków i większych utrudnień, całość może zająć około 45 minut. Każda z tych minut kosztuje zatem mniej więcej 80 groszy. Goryczy kierowcom dodaje fakt, że na płatnej trasie od dłuższego czasu prowadzone są roboty. Obecnie trwa ostatni etap modernizacji, obejmujący wymianę nawierzchni. Zmieniona organizacja ruchu obowiązuje między placem poboru opłat w Mysłowicach a węzłem Byczyna oraz pomiędzy węzłem Rudno a bramkami w Balicach. Utrzymywane są dwa pasy w każdym kierunku, ale ich przebieg jest zmieniany, pojawiają się ograniczenia prędkości, a przy większym ruchu także spowolnienia.
Prace nie są przypadkowe. Koncesjonariusz ma przekazać autostradę państwu w stanie, który nie będzie wymagał natychmiastowych napraw. Dla kierowcy oznacza to jednak dość osobliwy finał koncesji: najpierw płaci coraz więcej za przejazd drogą objętą robotami, a za kilka miesięcy ta sama trasa ma stać się bezpłatna. Przygotowania do drogowej rzeczywistości bez bramek już się rozpoczęły. Na A4 na zachód od Katowic trwa postępowanie dotyczące likwidacji sześciu dawnych miejsc poboru opłat pomiędzy Gliwicami a granicą województwa opolskiego. Chodzi o obiekty, które po zniesieniu opłat dla samochodów osobowych przestały być potrzebne, ale nadal wymuszają zmianę toru jazdy i ograniczenie prędkości.
W Krakowie na podobny widok trzeba będzie poczekać. Rozbiórka placu poboru opłat w Balicach została uwzględniona w dokumentacji przygotowywanej dla rozbudowy A4. Nie ma jeszcze osobnego kontraktu na fizyczne usunięcie bramek. Najpierw projektanci muszą zaplanować, jak przebudować ten fragment trasy. Dopiero później ciężki sprzęt będzie mógł zabrać się za charakterystyczne zadaszenia i wysepki, przy których przez lata zatrzymywali się kierowcy.
Zniknięcie opłat nie oznacza również końca robót. Wręcz przeciwnie – będzie początkiem przygotowań do znacznie większej przebudowy. Docelowo trzeci pas ruchu w obu kierunkach ma powstać na całej trasie A4 między Krakowem a Katowicami. Ze względu na długość i skalę inwestycji dokumentacja przygotowywana jest osobno dla poszczególnych odcinków. We wrześniu rozstrzygnięto postępowanie dotyczące 24-kilometrowego fragmentu od Dulowej do węzła Balice I. Dokumentację przygotuje firma Autostrada II, która zaproponowała 17,3 mln zł. Projekt obejmie nie tylko dobudowę trzeciego pasa, ale także rozbudowę węzła Rudno, zmiany w miejscach obsługi podróżnych oraz likwidację infrastruktury poboru opłat w Balicach.
Równolegle przygotowywana jest rozbudowa kolejnych fragmentów w stronę Katowic. Ostatecznie cała trasa łącząca obie aglomeracje ma mieć po trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Rozpoczęcie pierwszych robót budowlanych przewidywane jest około 2030 roku.
Rozbudowa jest potrzebna, ponieważ trasą między Krakowem a Katowicami porusza się średnio ponad 50 tys. samochodów na dobę. Na małopolskim odcinku między węzłami Byczyna i Balice I średni ruch wynosi już 54 tys. pojazdów i w ciągu kilku lat wzrósł o około 20 proc. Po zniesieniu opłat ruch prawdopodobnie jeszcze wzrośnie.





















