„Karetka nie może czekać na wolne miejsce” (ROZMOWA PULSU)

źródło: Krakowskie Pogotowie Ratunkowe

Ratownicy Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego przeżyli przykrą sytuację – po powrocie z interwencji w centrum Krakowa zastali na swoim ambulansie wulgarną naklejkę. Ktoś oskarżył ich o złe parkowanie, choć – jak tłumaczyło pogotowie – w okolicy nie było wolnych miejsc, a karetka została ustawiona tak, by jak najszybciej dotrzeć do pacjenta i nie blokować przejazdu. Incydent poruszył środowisko ratowników. „Nie robimy tego złośliwie ani z powodu lekceważenia mieszkańców czy niedbalstwa. Robimy to tylko wtedy, gdy jest taka konieczność i nie ma innego wyjścia” – tłumaczyli w komunikacie. W rozmowie z Pulsem Krakowa rzeczniczka prasowa Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego, Joanna Sieradzka, podkreśla, że takie sytuacje są dla zespołów medycznych wyjątkowo bolesne, bo dzieją się po akcjach, w których walczą o ludzkie życie. Opowiada też, dlaczego karetki często muszą być parkowane w nieoczywistych miejscach, jak wygląda praca w terenie i o co ratownicy proszą mieszkańców Krakowa.

PulsKrakowa: Czy często zdarza się, że karetka musi być zaparkowana poza wyznaczonym miejscem, bo nie ma innej możliwości?

Joanna Sieradzka: Wypadki czy inne zdarzenia medyczne przytrafiają się w najróżniejszych miejscach: na chodniku, na ulicy, na torowisku, w parku… Ambulans porusza się w żywej tkance miasta – wśród zabudowy, samochodów i codziennego ruchu ulicznego. Zdarza się więc, że ratownicy medyczni muszą zatrzymać pojazd w miejscu, które nie jest idealne, ale pozwala jak najszybciej dotrzeć do pacjenta i udzielić pomocy. Zespoły Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego zawsze działają z poszanowaniem zasad ruchu drogowego i otoczenia, jednak w sytuacjach nagłych priorytetem jest bezpieczeństwo i życie pacjenta.

Dlaczego tak istotne jest, by ambulans stał jak najbliżej pacjenta?

Ambulans to nie tylko środek transportu – to również mobilna jednostka ratownictwa medycznego. W pojeździe znajduje się sprzęt ratujący życie, do którego członkowie zespołu muszą mieć łatwy i szybki dostęp. Każde dodatkowe kilkadziesiąt metrów, które trzeba pokonać pieszo z ciężkim sprzętem medycznym, oznacza cenne sekundy lub minuty straty. Dlatego ambulans musi stać jak najbliżej miejsca zdarzenia, by umożliwić szybkie podjęcie czynności ratunkowych i ewentualny transport chorego do szpitala.

Czy w Krakowie rzeczywiście brakuje miejsc, w których karetka mogłaby szybko i bezpiecznie stanąć?

Tak, jak mówiłam wcześniej, wyjeżdżamy do zdarzeń nagłych, nieprzewidywalnych, które mogą się przytrafić dosłownie wszędzie. Dojazd do miejsca zdarzenia to trudny element każdej akcji ratunkowej. Każdy rejon ma swoją specyfikę i inne trudności. W dużych, współczesnych miastach zespoły często działają w gęstej zabudowie i przy dużym natężeniu ruchu, dlatego nie zawsze da się zaparkować idealnie. Z kolei poza miastem problemem bywają dłuższe dojazdy, wąskie drogi, zła nawierzchnia czy brak dokładnych adresów.

Co chcieliby Państwo przekazać mieszkańcom, którzy czasem nie rozumieją, że ratownicy muszą działać w ten sposób?

Chcielibyśmy przede wszystkim poprosić o zrozumienie. Nasi kierowcy nie zatrzymują karetek w przypadkowych miejscach z wygody, lecz z konieczności. Każda taka decyzja jest podyktowana troską o ludzkie życie i zdrowie. Prosimy mieszkańców, by w takich sytuacjach okazali cierpliwość i empatię – to naprawdę może mieć wpływ na czyjeś życie.

Czy planują Państwo dodatkowe działania edukacyjne, aby wyjaśnić mieszkańcom, jak wygląda praca zespołu ratowniczego w takich sytuacjach?

Zwróciliśmy uwagę na tę sytuację właśnie w celach edukacyjnych – by pokazać, jak wygląda codzienność pracy zespołów ratownictwa medycznego i z jakimi ograniczeniami muszą się mierzyć w terenie. Nie planujemy jednak szerokiej kampanii informacyjnej, ponieważ jesteśmy przekonani, że był to pojedynczy przypadek i większość mieszkańców Krakowa rozumie specyfikę naszej pracy oraz wspiera działania służb ratunkowych. Na co dzień spotykamy się zwykle z życzliwością i wdzięcznością ze strony mieszkańców, za co serdecznie dziękujemy – to wsparcie jest dla naszych zespołów naprawdę bezcenne.

TYM ŻYJE KRAKÓW: Młoda artystka z Krakowa ma dość hejtu. Viki Gabor wprost: „Każdy powinien pilnować swojej d**y”

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry