Zakrzówek miał być otwarty od 1 czerwca. Tego samego dnia ruszyła także umowa na obsługę ratowniczą kąpieliska. Problem w tym, że mieszkańcy od kilku dni nie mogą korzystać z basenów. Powodem jest tajemnicza substancja wykryta w wodzie. Kąpielisko zostało zamknięte, ale ratownicy nadal pełnią dyżury.
Miał być początek kolejnego sezonu na jednym z najpopularniejszych kąpielisk w Krakowie. Zamiast tłumów mieszkańców korzystających z basenów i pomostów są jednak zamknięte bramki, czerwone taśmy i oczekiwanie na wyniki badań laboratoryjnych. Problemy pojawiły się praktycznie wraz z rozpoczęciem sezonu. Na początku czerwca w wodzie znajdującej się w nieckach basenowych zauważono nieznaną substancję. Zarząd Infrastruktury Sportowej zdecydował o natychmiastowym zamknięciu kąpieliska i rozpoczęciu badań mających wyjaśnić, czym dokładnie jest zawiesina oraz skąd mogła się tam wziąć.
W piątek ZIS poinformował, że badania nadal trwają. Według miasta analiza przeprowadzona przez strażaków z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej nie wykazała zagrożenia chemicznego. Mimo to obiekt pozostaje zamknięty. Urzędnicy tłumaczą, że decyzja wynika z zasady ostrożności oraz troski o bezpieczeństwo użytkowników.
Jednocześnie przygotowywany jest plan awaryjny. Jednym z rozważanych rozwiązań jest wypompowanie wody z niecek basenowych i ich oczyszczenie. Na razie nie wiadomo jednak, czy będzie to konieczne ani kiedy mieszkańcy ponownie będą mogli wejść do wody.
Choć kąpielisko nie działa, obowiązuje podpisana wcześniej umowa na jego obsługę ratowniczą. Zarząd Infrastruktury Sportowej przeprowadził przetarg jeszcze przed sezonem. Wpłynęła jedna oferta, opiewająca na 882 310 zł. Została ona wybrana jako najkorzystniejsza. Z dokumentacji przetargowej wynika, że wykonawca odpowiada za organizację i obsługę ratowniczą kąpieliska od 1 czerwca do 30 września. W zakres zamówienia wchodzi nie tylko pilnowanie bezpieczeństwa kąpiących się, ale również organizacja punktu pierwszej pomocy, zabezpieczenie Centrum Sportów Wodnych, utrzymanie sprzętu ratowniczego, prowadzenie dokumentacji, przygotowanie stanowisk ratowniczych oraz codzienna kontrola stanu kąpieliska.
Najciekawszy jest jednak zapis dotyczący obsady. Miasto wymaga zapewnienia 20 ratowników pracujących w systemie zmianowym. Jednocześnie w czasie funkcjonowania kąpieliska obecnych ma być minimum 11 ratowników. Dziesięciu z nich pełni stały dozór na pomostach kąpielowych, a jeden ratownik mobilny odpowiada za Centrum Sportów Wodnych. Dodatkowo ratownik obsługujący Centrum Sportów Wodnych musi posiadać uprawnienia ratownika medycznego. To oznacza, że nawet w sytuacji, gdy mieszkańcy nie mogą korzystać z basenów, teren obiektu pozostaje zabezpieczany. Ratownicy nie pilnują wyłącznie samych niecek basenowych. W ramach umowy odpowiadają również za bezpieczeństwo całego wyznaczonego obszaru, wyposażenie ratownicze, łodzie, sprzęt medyczny i gotowość do działania.
Nie zmienia to jednak faktu, że zamknięcie obiektu od pierwszych dni sezonu rodzi pytania o koszty. Po podzieleniu wartości kontraktu przez okres jego obowiązywania okazuje się, że średni koszt realizacji umowy wynosi około 7,2 tys. zł dziennie. To oczywiście wartość orientacyjna. Nie oznacza ona, że wykonawca każdego dnia otrzymuje dokładnie taką kwotę. Rozliczenia prowadzone są miesięcznie, a wynagrodzenie obejmuje znacznie więcej niż same dyżury ratowników. W cenie znajdują się również łodzie ratunkowe, wyposażenie medyczne, środki łączności, ubezpieczenia, utrzymanie sprzętu oraz wszystkie obowiązki wynikające z przepisów dotyczących bezpieczeństwa na obszarach wodnych.
Z perspektywy mieszkańców sytuacja wygląda jednak dość nietypowo. Miasto ponosi koszty utrzymania kąpieliska przygotowanego na przyjęcie nawet tysiąca osób jednocześnie, podczas gdy bramki pozostają zamknięte, a wejście do basenów jest niemożliwe. Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa ten stan. Zarząd Infrastruktury Sportowej czeka na wyniki badań laboratoryjnych, które mają wskazać skład tajemniczej substancji. Urzędnicy przyznają również, że nie można wykluczyć udziału osób trzecich w całym zdarzeniu. Z tego powodu zwrócono się do mieszkańców o przekazywanie informacji mogących pomóc w wyjaśnieniu sprawy.





















