Najpierw budka z jedzeniem. Potem dwie przyczepy udające kiosk. A dalej? Radna z Prądnika Białego ostrzega, że przy ul. Pachońskiego może właśnie rodzić się precedens, który pokaże, jak łatwo obejść miejscowy plan zagospodarowania – wystarczy zamaskować koła i zostawić tablice rejestracyjne.
Sprawa dotyczy obiektu handlowo-gastronomicznego, który pojawił się w sąsiedztwie znanego pawilonu handlowego. Na pierwszy rzut oka – nic nadzwyczajnego. Problem w tym, że zgodnie z obowiązującym planem miejscowym w tym miejscu nie powinien stanąć żaden obiekt tego typu.
Tematem zajęła się radna Aleksandra Piotrowska, która publicznie zwróciła uwagę na nietypową konstrukcję kiosku. Jak ustaliła, obiekt składa się z dwóch połączonych przyczep, których koła zostały zamaskowane, ale formalnie nadal istnieją – podobnie jak tablice rejestracyjne.
„Tego jeszcze nie grali! Patokioski z tablicami rejestracyjnymi” – napisała radna w mediach społecznościowych, sugerując, że mamy do czynienia nie tylko z problemem estetycznym, ale przede wszystkim prawnym.
Kontrola przeprowadzona pod koniec listopada ubiegłego roku przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego potwierdziła: to nie klasyczny kiosk, lecz konstrukcja oparta na przyczepach. Obiekt ma około 30 metrów kwadratowych powierzchni. Zdaniem radnej to wystarczy, by zacząć zadawać pytania nie tylko o legalność tej jednej budki, ale o możliwe konsekwencje takiego „rozwiązania”.
W odpowiedzi na nasze pytania dotyczące legalności kiosku, magistrat informuje, że nie wydano żadnej zgody na ustawienie obiektu, a sprawa została zakwalifikowana jako samowola budowlana. Jak podkreśla miasto, konstrukcja została zrealizowana „bez uprzedniej zgody organu architektoniczno-budowlanego” i znajduje się na terenie objętym ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Z przekazanych informacji wynika, że problem dotyczy nie tylko braku formalnej zgody, ale także naruszenia konkretnych zapisów planistycznych. Urząd wskazuje, że obiekt został posadowiony częściowo na terenie zabudowy usługowej, a częściowo „na obszarze terenów ulic lokalnych”, dodatkowo „z naruszeniem nieprzekraczalnej linii zabudowy”. To – w ocenie magistratu – jednoznacznie wyklucza możliwość legalnego funkcjonowania kiosku w tej lokalizacji.
Miasto potwierdza, że sprawą zajmuje się obecnie nadzór budowlany. Jak informuje urząd, „Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Krakowie – Powiat Grodzki prowadzi postępowanie administracyjne” w tej sprawie, a postępowanie nie zostało jeszcze zakończone. Co istotne, sprawa nie utknęła na etapie pierwszej instancji. Magistrat przekazał również, że „aktualnie w organie nadzoru budowlanego II instancji prowadzone jest postępowanie zażaleniowe”. Oznacza to, że ostateczne rozstrzygnięcie – w tym ewentualne decyzje dotyczące dalszego losu obiektu – jeszcze nie zapadły.
źródło: Puls Krakowa





















