Kolejna korekta budżetu Krakowa. Prezydent podpisał zarządzenie zwiększające deficyt

źródło: Puls Krakowa

Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent Aleksander Miszalski przekonywał, że sytuacja finansowa Krakowa stopniowo się poprawia, a deficyt będzie malał. Tymczasem planowana dziura w budżecie naszego miasta znowu rośnie. 20 kwietnia informowaliśmy o zwiększeniu deficytu do około 1,267 mld zł. Nie minęły nawet trzy tygodnie, a prezydent podpisał kolejne zarządzenie budżetowe, które zakłada następny wzrost — tym razem o około 9 mln zł. Jeśli zmiany zaakceptują radni, deficyt Krakowa przekroczy poziom 1,276 mld zł.

Nowa autopoprawka do projektu uchwały budżetowej została podpisana 11 maja i trafi teraz pod obrady Rady Miasta Krakowa. Z dokumentu wynika, że planowany deficyt budżetu Krakowa na 2026 rok ma wynieść dokładnie 1 276 358 588 zł. Deficyt budżetowy oznacza sytuację, w której miasto planuje wydać więcej pieniędzy, niż samo uzyska z podatków, opłat i innych dochodów. Brakującą kwotę trzeba później pokrywać obligacjami, pożyczkami albo pieniędzmi z poprzednich lat. W praktyce oznacza to dalsze zwiększanie zobowiązań finansowych miasta. To ważna informacja dla mieszkańców Krakowa, bo stan finansów miasta wpływa później na inwestycje, remonty, transport publiczny czy możliwości realizacji kolejnych projektów.

Jeszcze przy uchwalaniu budżetu w grudniu ubiegłego roku planowany deficyt Krakowa wynosił około 1,197 mld zł. W kwietniu został zwiększony do około 1,267 mld zł, a teraz miasto chce dołożyć kolejne 9 mln zł. Oznacza to, że w ciągu kilku miesięcy planowana dziura budżetowa wzrosła już o prawie 80 mln zł — mimo wcześniejszych deklaracji o poprawie sytuacji finansowej. Nowy dokument pokazuje również, w jaki sposób Kraków chce sfinansować brakujące pieniądze. Głównym źródłem mają być obligacje i pożyczki. Miasto planuje emisję obligacji o wartości ponad 853 mln zł oraz pożyczki przekraczające 309 mln zł. Dodatkowo autopoprawka zwiększa plan przychodów budżetu miasta o kolejne 9 mln zł.

To kolejna zmiana budżetu po danych dotyczących wykonania finansów miasta za 2025 rok. Jak pisaliśmy wcześniej, ze sprawozdania budżetowego wynikało, że Kraków zakończył poprzedni rok deficytem operacyjnym wynoszącym około 120 mln zł, mimo że wcześniej planowano ponad 300 mln zł nadwyżki operacyjnej. W praktyce oznaczało to, że bieżące wydatki miasta były wyższe niż bieżące dochody.

Właśnie wynik operacyjny jest jednym z najważniejszych wskaźników kondycji samorządu. Pokazuje, czy miasto jest w stanie finansować swoje codzienne funkcjonowanie — transport publiczny, szkoły, utrzymanie ulic czy administrację — wyłącznie z własnych dochodów. Dane za 2025 rok nie były więc dobrą wiadomością dla mieszkańców naszego miasta. Mimo tego jeszcze na początku roku prezydent Aleksander Miszalski przekonywał, że sytuacja finansowa Krakowa poprawia się względem wcześniejszych lat. Podkreślał, że w 2023 roku deficyt operacyjny wynosił około 740 mln zł, w 2024 roku około 261 mln zł, a obecnie spadł do około 119 mln zł. Zapowiadał też, że w 2026 roku Kraków ma wrócić do nadwyżki operacyjnej. Tymczasem kolejne tygodnie przynoszą następne korekty budżetu i dalszy wzrost planowanego deficytu całego miasta.

Nowa autopoprawka częściowo zmienia jednak wcześniejszy obraz sytuacji finansowej miasta. Z jednej strony cały deficyt budżetu znowu rośnie, ale z drugiej magistrat pokazuje poprawę części bieżących wskaźników dzięki dodatkowym wpływom. W dokumencie zapisano m.in. ponad 12,3 mln zł wpływów ze zwrotu podatku VAT oraz prawie 2,8 mln zł z budżetu państwa jako wyrównanie dochodów. Dzięki temu w autopoprawce pojawia się informacja o zwiększeniu planowanej nadwyżki operacyjnej o ponad 12 mln zł. Jeszcze wcześniej projekty zmian budżetowych mówiły raczej o pogorszeniu tego wskaźnika.

Nie zmienia to jednak faktu, że równolegle zwiększa się cały deficyt budżetu Krakowa, a miasto nadal opiera finansowanie swoich wydatków głównie na obligacjach i pożyczkach. To oznacza, że mimo poprawy części wskaźników sytuacja finansowa Krakowa nadal pozostaje trudna.

Tymczasem zadłużenie Krakowa przekroczyło już 7,85 miliarda złotych. To efekt wieloletniego finansowania inwestycji kredytami, obligacjami i pożyczkami, do których dochodzą także środki z KPO oraz zobowiązania związane z zakupem terenów Wesołej. Dane przekazał magistrat po publikacji tekstu „Pulsu Krakowa” dotyczącego braku odpowiedzi na pytania o stan miejskich finansów.

Na dzień 30 stycznia 2026 roku całkowite zadłużenie Gminy Miejskiej Kraków wynosiło dokładnie 7 854 326 739,30 zł. Zdecydowaną większość stanowią obligacje – ponad 4,4 mld zł. Kredyty to kolejne 2,55 mld zł, pożyczki ponad 600 mln zł, a środki z Krajowego Planu Odbudowy prawie 191 mln zł. Do tego dochodzi jeszcze ponad 73 mln zł zobowiązania za zakup terenów dawnego Szpitala Uniwersyteckiego przy ul. Kopernika.

Skala zadłużenia robi się coraz bardziej odczuwalna dla budżetu miasta. Jeszcze w 2021 roku koszt obsługi długu wynosił około 60 mln zł rocznie. Dziś to już ponad 400 mln zł. To pieniądze przeznaczane wyłącznie na spłatę odsetek, a nie na nowe inwestycje czy usługi dla mieszkańców.

Coraz częściej pojawiają się też pytania o granicę bezpieczeństwa finansowego miasta. Według obowiązujących przepisów samorząd nie może utrzymywać zadłużenia przekraczającego poziom rocznych dochodów. W praktyce oznacza to, że przy budżecie sięgającym około 9,5–10 mld zł dalszy wzrost długu może doprowadzić do sytuacji, w której Regionalna Izba Obrachunkowa zacznie blokować możliwość zaciągania kolejnych zobowiązań. W takim scenariuszu Kraków musiałby przygotować program naprawczy i ograniczać wydatki. Mogłoby to oznaczać wstrzymywanie części inwestycji, cięcia kosztów administracyjnych czy podwyżki lokalnych opłat.

Dodatkowym wyzwaniem pozostaje plan budowy metra. Według obecnych szacunków inwestycja może kosztować od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu miliardów złotych. Nawet jeśli większość środków pochodziłaby z funduszy zewnętrznych, miasto i tak musiałoby zapewnić wielomiliardowy wkład własny. A to oznacza kolejne zadłużanie. Prezydent Aleksander Miszalski przekonuje, że Kraków nie może rezygnować z inwestycji i rozwoju miasta. Coraz częściej pojawiają się jednak pytania, jak długo taki model finansowania będzie jeszcze możliwy bez dalszego zwiększania kosztów obsługi długu i ograniczania finansowej swobody miasta.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry