Po zapowiedziach wyższych podatków od nieruchomości i nowych stawek za holowanie pojazdów, do Rady Miasta trafił kolejny projekt podwyżek. Tym razem chodzi o podatek od środków transportowych, który – jeśli uchwałę poprą radni – zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2026 roku. Zmiany przygotował prezydent Aleksander Miszalski, a w uzasadnieniu zapisano wprost, że mają one zwiększyć dochody budżetu miasta o około jeden milion złotych rocznie.
To już kolejna korekta miejskich stawek zaproponowana w drugiej połowie roku. Wcześniej prezydent Aleksander Miszalski przedstawił projekt podwyżki podatku od nieruchomości, który następnie został przyjęty przez Radę Miasta Krakowa. Nowe stawki zaczną obowiązywać od 2026 roku i oznaczają wzrost o kilka procent – w przypadku budynków mieszkalnych z 1,15 zł do 1,25 zł za metr kwadratowy, a dla obiektów wykorzystywanych w działalności gospodarczej z 33,10 zł do 35 zł. Więcej zapłacą też właściciele gruntów – stawka wzrosła z 0,67 zł do 0,72 zł za metr kwadratowy. Urzędnicy tłumaczą zmiany inflacją oraz koniecznością dostosowania się do maksymalnych stawek określonych przez Ministerstwo Finansów. Według szacunków magistratu, wpływy z podatku od nieruchomości wzrosną o około 60 milionów złotych rocznie.
W sierpniu informowaliśmy o podwyżkach opłat za odbiór odpadów komunalnych, które mają wejść w życie od przyszłego roku. Obecnie mieszkańcy płacą 27 zł miesięcznie od osoby w przypadku segregacji odpadów i 54 zł, jeśli śmieci nie są segregowane. W nowym projekcie stawki mają wzrosnąć odpowiednio do 29 i 58 zł miesięcznie. Urzędnicy wyliczają, że koszty odbioru i zagospodarowania odpadów w Krakowie wzrosły w ciągu dwóch lat o ponad 20 procent, głównie z powodu wyższych opłat za składowanie i transport.
W tym tygodniu pisaliśmy o projekcie podwyższenia opłat za holowanie i przechowywanie pojazdów. Od stycznia 2026 roku za usunięcie samochodu osobowego z drogi kierowcy zapłacą 725 zł, a za każdą rozpoczętą dobę przechowywania na parkingu strzeżonym – 62 zł. W przypadku motocykli stawka za usunięcie wyniesie 365 zł, a dla ciężarówek – ponad 1000 zł. Władze miasta tłumaczą, że obowiązujące obecnie stawki nie były aktualizowane od kilku lat i nie pokrywają już realnych kosztów usług wykonywanych na zlecenie gminy.
TYLKO U NAS: Od dzisiaj podwyżka za śmieci. Sprawdziliśmy jakie ulgi przewidziało miasto?
Teraz podobny ruch dotyczy firm transportowych, przewoźników i przedsiębiorców dysponujących ciężarówkami lub autobusami. Projekt uchwały w sprawie podatku od środków transportowych przewiduje wzrost większości obowiązujących dziś stawek. Podatek obejmuje samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony, ciągniki siodłowe, przyczepy i autobusy. Dla ciężarówek o masie powyżej 3,5 tony do 5,5 tony stawka ma wynieść 1259 zł rocznie, dla pojazdów powyżej 9 ton – 2520 zł, a dla największych, przekraczających 12 ton – 4800 zł. Autobusy z ponad 22 miejscami siedzącymi zapłacą 3756 zł, mniejsze – 2976 zł. W uzasadnieniu projektu zapisano, że wyższy podatek zapłacą właściciele pojazdów najbardziej obciążających środowisko, a niższy – ci, których pojazdy spełniają normy EURO 5 lub wyższe.
WARTO WIEDZIEĆ: W przyszłym roku podwyżka cen biletów w Krakowie? „Może być nieunikniona” – mówi prezydent Miszalski
Choć w uzasadnieniu każdej z uchwał powtarza się argument o inflacji i rosnących kosztach utrzymania miasta, fakty są takie, że Kraków ma dziś najwyższe zadłużenie w historii.
Z danych przedstawionych przez prezydenta podczas październikowej sesji Rady Miasta wynika, że dług Krakowa sięga już 7,87 miliarda złotych – to niemal dwa miliardy więcej niż dwa lata temu. Roczne koszty jego obsługi przekroczyły 400 milionów złotych, a relacja długu do dochodów bieżących wynosi 83,9 procent, czyli zaledwie kilkanaście punktów poniżej ustawowego limitu.
Prezydent Aleksander Miszalski przekonywał radnych, że sytuacja finansowa miasta jest stabilna, a wzrost zadłużenia to efekt realizacji dużych inwestycji i „zaniedbań poprzedników”. Radni opozycji zwracali jednak uwagę, że rosnące zadłużenie i koszt jego obsługi wymuszają na magistracie szukanie pieniędzy w każdej możliwej pozycji budżetu – także poprzez podnoszenie lokalnych opłat. Wydatki bieżące Krakowa – szczególnie na edukację i komunikację miejską – rosną szybciej niż dochody. Jak wynika z danych magistratu, luka oświatowa, czyli różnica między kosztami prowadzenia szkół a subwencją z budżetu państwa, sięga 1,5 miliarda złotych rocznie. Do tego dochodzą zobowiązania z tytułu utrzymania komunikacji, infrastruktury i inwestycji miejskich. W praktyce oznacza to, że magistrat szuka pieniędzy tam, gdzie jeszcze może – w podatkach lokalnych, opłatach administracyjnych, a także w nowych źródłach finansowania zewnętrznego. Jak ustaliliśmy, miasto przygotowuje się do kolejnej emisji obligacji, które mają pokryć część deficytu i bieżących wydatków.
Coraz wyraźniej widać, że fiskalne decyzje podejmowane w drugiej połowie roku nie są przypadkowe. W połączeniu z rekordowym zadłużeniem i rosnącymi kosztami jego obsługi pokazują, że Kraków próbuje utrzymać równowagę finansową poprzez systematyczne podnoszenie lokalnych stawek. Każda z nich uzasadniana jest „koniecznością dostosowania do realiów gospodarczych” – ale łącznie składają się na coraz większy rachunek, który płacą mieszkańcy.
TYLKO U NAS: Co się stanie, gdy dług Krakowa przekroczy 9,5 miliarda złotych?























