Komisarz Kracik chce remontować mostek z przegniłymi belkami i 7-procentowym przechyłem

Jeszcze w czerwcu komisarz Krakowa Stanisław Kracik informował, że remont drewnianej kładki nad Rudawą jest nieuzasadniony ekonomicznie, a obiekt ma zostać rozebrany. Dwa miesiące później zdecydował, że przeprawę jednak należy ratować. Urząd tłumaczy zmianę problemami mieszkańców i przekonuje, że remont będzie znacznie tańszy od budowy nowej konstrukcji. Tyle że projekt, który ma określić rzeczywisty zakres koniecznych prac, dopiero zostanie opracowany.

Sama kładka jest niewielka, ale jej znaczenie dla mieszkańców zachodniego Krakowa jest znacznie większe, niż mogłyby sugerować rozmiary konstrukcji. Drewniana przeprawa nad Rudawą w rejonie ul. Becka jest wykorzystywana przez mieszkańców Woli Justowskiej, Olszanicy i okolic Bronowic. Korzystali z niej przede wszystkim piesi i rowerzyści, dla których zamknięcie oznacza konieczność nadkładania drogi i korzystania z alternatywnych tras.

Nie można z niej korzystać od końca września 2025 roku.

Powód zamknięcia był poważny. Zarząd Dróg Miasta Krakowa od miesięcy monitorował stan techniczny obiektu. „Kontrole wykazały postępującą korozję biologiczną elementów konstrukcyjnych” – informował ZDMK we wrześniu 2025 roku. Urzędnicy przyznawali, że utrzymanie ruchu było możliwe dzięki „stałemu nadzorowi technicznemu i dodatkowym pomiarom”. Ostatecznie wyniki badań przesądziły o zamknięciu. „Ostatnie wyniki badań konstrukcji wykazały jednak 7-procentowe pochylenie, co oznacza, że dalsza eksploatacja przeprawy wiązałaby się z ryzykiem” – przekazywał ZDMK.

Kilka dni później sytuację opisywano jeszcze poważniej. W oficjalnym sprawozdaniu z posiedzenia miejskiego zespołu rowerowego odnotowano, że Stanisław Kracik zwrócił uwagę, iż kładkę zamknięto ze względów bezpieczeństwa, a jej stan „nie pozwalał na dalsze wykorzystywanie z uwagi na zagrożenie katastrofą”. Do tego dochodziły informacje o konkretnych uszkodzeniach. W czerwcu radny Maciej Michałowski wskazywał na przegnicie części elementów konstrukcyjnych, w szczególności drewnianych belek nad podporami oraz desek pomostu.

Nie mówimy więc o kilku spróchniałych deskach, które wystarczy wymienić podczas weekendowych prac. Oficjalnie była mowa o postępującej korozji biologicznej, 7-procentowym przechyle, ryzyku dalszej eksploatacji, a nawet zagrożeniu katastrofą. W czerwcu Kracik informował już, że remont jest ekonomicznie nieuzasadniony i obiekt zostanie rozebrany. Dziś ta sama konstrukcja ma zostać wyremontowana.

W czerwcu Kracik: remont się nie opłaca

15 czerwca na łamach Pulsu Krakowa informowaliśmy, że przyszłość starej przeprawy została praktycznie przesądzona. Komisarz Krakowa Stanisław Kracik przekazywał wówczas „Zarząd Dróg Miasta Krakowa na podstawie stanu technicznego ocenił, że remont obiektu jest nieuzasadniony ekonomicznie. Ponadto jest to obiekt wąski i niedostosowany do ruchu pieszo-rowerowego”. Padała również konkretna zapowiedź dotycząca dalszych losów konstrukcji. „Do czasu rozbiórki obiektu zamknięta kładka dla pieszych będzie zabezpieczona” – informował Kracik.

Plan był więc prosty: stara, znajdująca się w złym stanie technicznym kładka miała zniknąć, a docelowo zastąpić ją miała nowa i większa przeprawa. Problemem były czas i pieniądze. Możliwość zabezpieczenia środków na nową konstrukcję miała zostać dopiero rozważona przy przygotowywaniu budżetu Krakowa na 2027 rok. Mieszkańcy zachodniej części miasta dostali więc jasny komunikat: remont starego obiektu się nie opłaca, trzeba czekać na nowy.

Minęło kilka tygodni. Komisarz Kracik zmienił decyzję Na początku sierpnia nastąpił zwrot. Kładka nie ma już zostać rozebrana. Najpierw zostanie wyremontowana i ponownie otwarta dla mieszkańców. Co ważne, sam Urząd Miasta Krakowa wskazał w oficjalnym komunikacie, że działania rozpoczęto „zgodnie z decyzją pełniącego funkcję Prezydenta Miasta Krakowa Stanisława Kracika”.

Zapytaliśmy więc urząd, dlaczego Kracik zmienił zdanie. Teraz otrzymaliśmy odpowiedź. Urząd podkreśla, że budowa nowej przeprawy nadal pozostaje rozwiązaniem docelowym. Remont starej kładki ma być rozwiązaniem przejściowym, które pozwoli przywrócić połączenie, zanim powstanie nowy obiekt – Decyzja o remoncie kładki została jednak podjęta po uwzględnieniu problemów społecznych, jakie wygenerowało jej zamknięcie – przekazał naszej redakcji Piotr Subik z Biura Prasowego Urzędu Miasta Krakowa.

Urząd wskazuje przede wszystkim na konsekwencje, jakie zamknięcie niewielkiej przeprawy przyniosło mieszkańcom tej części Krakowa – Skala utrudnień w codziennym funkcjonowaniu mieszkańców – w zakresie m.in. dostępności, czasu przemieszczania się po alternatywnych trasach – okazała się na tyle istotna, że trudno było nie wyjść im naprzeciw, zanim możliwa będzie realizacja nowej przeprawy – czytamy w odpowiedzi przesłanej Pulsowi Krakowa. Właśnie dlatego ponownie przeanalizowano możliwość naprawy starej konstrukcji. Tym razem rachunek ekonomiczny przedstawiony przez urząd wygląda jednak zupełnie inaczej niż jeszcze w czerwcu, gdy remont określano jako „nieuzasadniony ekonomicznie” – Dlatego przeanalizowano wariant remontu jako rozwiązania przejściowego. Jego zasadność wynika z relacji nakładów do efektu: szacunkowy koszt remontu to ok. 10–15% kosztów budowy nowej przeprawy, a czas jego realizacji byłby o ok. 90% krótszy – informuje Piotr Subik.

Urząd dodaje, że remont ma pozwolić ograniczyć problemy mieszkańców przy znacznie mniejszych nakładach niż budowa nowego obiektu – Remont, mimo że nie jest rozwiązaniem docelowym, pozwala istotnie ograniczyć uciążliwości dla mieszkańców przy relatywnie niewielkim zaangażowaniu środków i czasu w porównaniu z inwestycją docelową, która będzie mogła zostać zrealizowana po zabezpieczeniu środków na nią w dokumentach finansowych Miasta – przekazał urząd.

I właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: skoro w sierpniu remont za 10–15 proc. ceny nowej kładki jest uzasadniony ekonomicznie, dlaczego jeszcze w czerwcu komisarz Krakowa Stanisław Kracik informował dokładnie odwrotnie – że remont tego samego obiektu jest „nieuzasadniony ekonomicznie”?

Czy kładka przestała się przechylać? Bo przecież od czerwca kładka sama się nie naprawiła. Nadal mówimy o tej samej drewnianej konstrukcji, w której stwierdzono postępującą korozję biologiczną. O tej samej przeprawie, której elementy były przegniłe. I o tym samym obiekcie, w przypadku którego badania wykazały około 7-procentowe przechylenie. Czy przechył zniknął? Czy stan belek się poprawił? Czy zatrzymała się degradacja drewna? Nie. Zmieniła się decyzja dotycząca sposobu rozwiązania problemu. I nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie słowa samego Kracika sprzed zaledwie kilku tygodni. Wtedy, powołując się właśnie na stan techniczny, informował, że remont jest „nieuzasadniony ekonomicznie”. Teraz rachunek wygląda zupełnie inaczej: remont ma kosztować tylko 10–15 proc. ceny nowego obiektu i pozwolić szybko przywrócić przeprawę mieszkańcom.

Co wydarzyło się pomiędzy jedną a drugą decyzją? Odpowiedź przesłana naszej redakcji zawiera jeszcze jeden szczególnie interesujący fragment. ZDMK jest obecnie na etapie zlecania opracowania projektu remontu – To właśnie ten dokument wykaże, jaki jest rzeczywisty zakres niezbędnej ingerencji w elementy konstrukcyjne i nawierzchnię, koniecznej do bezpiecznego wznowienia eksploatacji kładki – informuje Piotr Subik.

Warto więc uporządkować kolejność. Najpierw stan techniczny doprowadził do zamknięcia przeprawy. Później komisarz Kracik informował, że remont nie ma ekonomicznego uzasadnienia i kładka zostanie rozebrana. Następnie komisarz zdecydował jednak o remoncie. Dziś słyszymy, że będzie on kosztował około 10–15 proc. ceny nowej konstrukcji. A dopiero teraz ma powstać projekt, który określi rzeczywisty zakres koniecznej ingerencji w konstrukcję. To rodzi bardzo konkretne pytanie: na jakiej podstawie oszacowano już koszt naprawy, skoro dokładny zakres prac niezbędnych do bezpiecznego otwarcia przeprawy ma zostać dopiero ustalony?

Kracik tłumaczy zmianę decyzji skalą problemów mieszkańców. Tyle że te problemy nie pojawiły się pomiędzy czerwcem a sierpniem. Kładkę zamknięto we wrześniu ubiegłego roku. Już wtedy było wiadomo, że niewielka konstrukcja pełni ważną funkcję dla lokalnego ruchu. Mieszkańcy Woli Justowskiej, Olszanicy i sąsiednich rejonów nie zaczęli przecież korzystać z tej trasy dopiero tego lata. Co więcej, w czerwcu wprost zwracano uwagę na komunikacyjne konsekwencje zamknięcia przeprawy. Mimo tego odpowiedź brzmiała wtedy: remont jest nieuzasadniony ekonomicznie, kładka będzie rozebrana. Dzisiaj uciążliwości dla mieszkańców są jednym z głównych argumentów za jej ratowaniem.

Sam pomysł naprawienia kładki nie musi być zły. Wręcz przeciwnie. Jeżeli za niewielką część kosztu nowej inwestycji można bezpiecznie przywrócić mieszkańcom ważne lokalne połączenie, trudno kwestionować sens takiego rozwiązania. Pytania dotyczą czegoś innego: w jaki sposób podejmowane są decyzje? Jeżeli jeszcze w czerwcu istniały techniczne i ekonomiczne podstawy, żeby skazać konstrukcję na rozbiórkę, co dokładnie spowodowało ich zmianę? Jeżeli natomiast remont rzeczywiście można przeprowadzić szybko i za 10–15 proc. ceny nowej przeprawy, dlaczego takiego wariantu nie wybrano wcześniej? I wreszcie: jak można już dziś mówić o kosztach i korzyściach remontu, skoro projekt mający określić rzeczywisty zakres koniecznej ingerencji dopiero zostanie opracowany? Przegniłe elementy nie zregenerowały się przez wakacje. Siedmioprocentowy przechył również nie zniknął tylko dlatego, że zmieniła się decyzja komisarza.

Dlatego kierujemy do Urzędu Miasta Krakowa i Zarządu Dróg Miasta Krakowa kolejne pytania. Chcemy wiedzieć, jaki jest aktualny przechył konstrukcji, czy po czerwcu przeprowadzono dodatkowe badania techniczne, na jakiej podstawie oszacowano koszt remontu na 10–15 proc. ceny nowej przeprawy oraz jakie dokumenty techniczne były podstawą decyzji Stanisława Kracika o odstąpieniu od wcześniejszego scenariusza rozbiórki. Zapytamy również, czy korozja biologiczna nadal postępuje, jaki jest obecny stan przegniłych elementów konstrukcyjnych oraz kto i na podstawie jakich analiz potwierdził, że remont starej kładki może zapewnić jej bezpieczne użytkowanie.

Do sprawy będziemy wracać.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry