Kopiec Wandy nie zostanie wpisany do rejestru zabytków nieruchomych. Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków uznał, że obecna forma ochrony jest wystarczająca, a dodatkowy wpis byłby jedynie powieleniem istniejących zabezpieczeń. To oznacza, że pomysł krakowskich radnych, którzy liczyli w ten sposób na łatwiejsze pozyskanie milionowych dotacji na remont kopca, został zablokowany już na etapie formalnym.
Sprawa wróciła podczas kwietniowej sesji Rady Miasta Krakowa. Radni wszystkich klubów alarmowali wtedy, że jeden z najbardziej charakterystycznych symboli Nowej Huty znajduje się w coraz gorszym stanie. W dyskusji padały słowa o osuwających się skarpach, obniżaniu konstrukcji i konieczności pilnej rewitalizacji.
Jednocześnie pojawił się pomysł zmiany statusu zabytku. Część radnych przekonywała, że wpisanie Kopca Wandy do rejestru zabytków nieruchomych mogłoby ułatwić starania o środki ze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Po przyjęciu rezolucji miejscy urzędnicy zwrócili się do Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z pytaniem, czy możliwe jest wpisanie kopca do księgi zabytków nieruchomych, mimo że obiekt od 2009 roku znajduje się już w rejestrze zabytków archeologicznych. Odpowiedź była negatywna.
Zdaniem konserwatora obecny wpis w pełni chroni Kopiec Wandy, ponieważ obejmuje nie tylko sam obiekt, ale również jego formę terenową i otoczenie. Urzędnicy uznali więc, że dopisywanie kopca do kolejnego rejestru nie wprowadziłoby żadnej realnej zmiany ani dodatkowych możliwości ochrony. W odpowiedzi przekazanej miastu podkreślono również, że taki krok miałby sens jedynie w przypadku objęcia ochroną zupełnie innego elementu – na przykład odrębnego obiektu znajdującego się na kopcu lub całego krajobrazu kulturowego wokół niego. W przypadku Kopca Wandy konserwatorzy nie widzą jednak podstaw do tworzenia dodatkowego wpisu.
W dyskusji o przyszłości kopca regularnie pojawiało się porównanie z Kopcem Krakusa, który znajduje się w rejestrze zabytków nieruchomych. Konserwator wyjaśnia jednak, że wynika to wyłącznie z historycznych okoliczności. Kopiec Krakusa wpisano do rejestru jeszcze w 1933 roku, gdy nie funkcjonował obecny podział na zabytki nieruchome, ruchome i archeologiczne. Kopiec Wandy trafił do rejestru dopiero w 2009 roku, już według współczesnych zasad klasyfikacji.
Podobnie wygląda sytuacja pozostałych krakowskich kopców. Kopiec Kościuszki wpisano do rejestru w 1936 roku, a Kopiec Piłsudskiego w 1981 roku. Według konserwatora wszystkie cztery kopce podlegają dziś takiemu samemu poziomowi ochrony konserwatorskiej, niezależnie od rodzaju księgi, do której zostały wpisane. Miasto podkreśla jednocześnie, że największym problemem pozostaje dziś nie sam status zabytku, ale brak kompletnej dokumentacji potrzebnej do przeprowadzenia dużego remontu i ubiegania się o zewnętrzne finansowanie.
Kopiec Wandy od lat znajduje się w złym stanie technicznym. Dochodzi tam do osuwania się ziemi i stopniowego obniżania konstrukcji. O konieczności pilnej rewitalizacji mówi się od dawna, ale do tej pory nie rozpoczęto kompleksowych prac zabezpieczających. Zarząd Zieleni Miejskiej planuje teraz przygotowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej wraz z wymaganymi decyzjami administracyjnymi. Miasto zabezpieczyło już na ten cel środki – 180 tys. zł w 2026 roku i 250 tys. zł rok później. Przetarg na opracowanie projektu ma zostać ogłoszony jeszcze w drugim kwartale tego roku.
Dopiero po przygotowaniu pełnej dokumentacji Kraków będzie mógł realnie starać się o wielomilionowe dofinansowanie na ratowanie Kopca Wandy. Problem w tym, że w przypadku zabytku archeologicznego cała procedura jest bardziej skomplikowana i czasochłonna niż przy standardowych inwestycjach konserwatorskich.





















