15-latek z Krakowa przez półtora miesiąca zbierał porzucone opakowania na Bulwarach Wiślanych i w centrum miasta. Efekt? Blisko 1700 zł i publiczne pochwały ze strony minister klimatu.
Historia nastolatka pokazuje w praktyce, jak działa wprowadzony w Polsce system kaucyjny. Wiktor, bo o nim mowa, przez kilka tygodni regularnie zbierał porzucone butelki i puszki, które inni mieszkańcy oraz turyści pozostawiali w przestrzeni publicznej.
Najczęściej pojawiał się w najbardziej uczęszczanych miejscach – w rejonie Rynku Głównego oraz na Bulwarach Wiślanych. To tam, jak sam przyznaje, najłatwiej było znaleźć opakowania, które można było później oddać w automatach kaucyjnych.
– Zebrałem 27 paragonów. Ekspedientka wręczyła mi z kasy 694 zł, a po brakujący tysiąc poszła do skarbca. Ludzie nie oddają tych butelek, jest dużo hejtu na ten system kaucyjny. No ale ja nie mogę narzekać. Wystarczy znaleźć miejsce w domu i oddawać je raz w tygodniu. Chciałem pobić rekord, ale to jest połączenie ekologii z oszczędzaniem – mówił 15-latek w rozmowie z o2.pl.
Butelkomat w Biedronce nie przyjmuje opakowań. Klienci zostawiają butelki i puszki (Galeria)
Łącznie udało mu się zebrać dokładnie 3388 opakowań objętych kaucją. Przy stawce 50 groszy za sztukę oznacza to niemal 1700 zł zwrotu. Jak wynika z jego relacji, zbiórki organizował regularnie – przede wszystkim w środy, piątki i weekendy, gdy ruch w centrum miasta był największy.
Do sprawy odniosła się również minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, która opisała historię nastolatka w mediach społecznościowych – Po raz pierwszy w historii Polski opłaca się zbierać opakowania, które dotychczas nazywaliśmy odpadami. Dziś są to surowce, które można ponownie przetwarzać – napisała minister. W swoim wpisie podkreśliła także skalę przedsięwzięcia i efekt finansowy, jaki osiągnął nastolatek – Korzyści z tego jest o wiele więcej niż tylko wypłata kaucji. Brawo! – dodała, określając 15-latka mianem „bohatera”.





















